Mauritius – romantyzm ponad miarę

0
237
plaza, palmy, niebieskie morze
Mauritius - miłość od pierwszego spojrzenia

Szczęście jest zaraźliwe, więc czy można czuć się nieszczęśliwym przebywając na bajecznej wyspie Mauritius wśród szczęśliwych ludzi?

skała na błękitnym oceanie
Mauritius – widok na  Ile aux Benitiers

Romantyzm ponad miarę

Mauritius jest wyspą uwielbianą do zawarcia ślubu – oszałamiający krajobraz i stosunkowo łatwe formalności niezbędne do  ślubu, przyciągają tutaj wielu chętnych.

Tak zrobiła też córka mojej koleżanki, zapraszając na ślub tylko rodziców i świadków. Jednym z najbardziej popularnych miejsc “ślubnych” jest z widokiem na wyspę Ile aux Benitiers.

A i na moim „turnusie” w hotelu, który zahaczył o Dzień Świętego Walentego, tchnęło romantyzmem: Irek oświadczy się Judycie! Zaręczyny zostały przyjęte – bo jakże by inaczej – w dodatku w takiej scenerii! Ciekawa jestem, gdzie będzie ślub?

Klimat miejsca pokazuje zdjęcie poniżej – pięknie przyozdobiony stół, oświetlony płonącymi pochodniami. Tak przyjemność kosztuje 8000 tysięcy rupii.

stół przyozdobiony stojący na plazy
Mauritius – “ślubny stół” na plaży

Będąc tutaj ma się wrażenie, że najpierw powstał Mauritius, a dopiero później na jego wzór stworzono niebo – napisał Mark Twain i nie sposób nie zgodzić się z nim.

kolaż kobieta na plaży i napisy na piasku
Mauritius – zaręczona i szczęśliwa dziewczyna spotkana na plaży w oczekiwaniu na 22 lipca oznajmia to całemu światu

Nieco lubieżna sega

Wieczorem z klubu słychać rozbrzmiewające dźwięku grzechotek i bębnów, krótkie, rytmiczne tempo oraz śpiew w języku kreolskim.

To Sega – muzyka uciśnionych.Wieki wstecz, ciężko  pracujący na plantacjach trzciny cukrowej niewolnicy, w muzyce znajdowali ukojenie.

tańczące kobiety w kolorowych strojach
Mauritius – emocjonalna sega

Po skończonej pracy spotykali się w ukryciu i na ręcznie wykonywanych instrumentach ( ze skóry, z muszli – z tego co było łatwo dostępne) grali rytmy inspirowane muzyką przodków i tańczyli.

Taneczne kroki były określane przez Europejczyków jako “naszpikowane gorącymi intencjami”. Faktycznie, tancerka prowokuje partnera, bowiem figury taneczne często są wzmacniane niedwuznacznymi pozycjami.

mężczyźni grający na bębnach
Mauritius – każde miejsce jest dobre na muzykowanie

Jakżeby inaczej, skoro “sega” w języku suahili oznacza “podkasanie”.

Cap Malheureux – Przylądek  

Cap Malheureux– położony na północy wyspy, miejsce, wokół którego w przeszłości rozbiło się najwięcej statków.

W pobliskich wodach do dzisiaj są wraki statków. Co ciekawsze, gdy  Brytyjczycy w 1810 roku podpłynęli do do Cap Malheureux – ich cel był tylko jeden – zawładnąć wyspą. Tak więc w dwujnasób nie było to szczęśliwy dla Francuzów kawałek wyspy.

kościółek z czerwonym dachem na tle czerwonego drzewa
Mauritius – kaplica katolicka na Cap Malheureux

Cap Malheureux najczęściej jest odwiedzany dla widoczku: kwitnące na czerwono (ale tylko w okresie Bożego Narodzenia) Flamboyanty (płonące drzewo), na tle kaplicy Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Kolejne urocze miejsce na wyspie!

muszla w której jest święcona woda w kościele
Mauritius – kropielnica

Grejpfruty –  Pamplemousses

A to niespodzianka! Ogród botaniczny (jeden z najstarszych i najpiękniejszych ogrodów świata) grejpfrutowy lub w grejpfrutach – jak kto woli.

Bo “pamplemousse” to po francusku nic innego jak grejpfrut właśnie.

Mnogość roślin i ich nieprawdopodobne wymiary zachwycają! Znajduje się tutaj ponad  500 gatunków roślin – na terenie “przydomowego”kiedyś ogródka, powstał jeden z najładniejszych parków przyrodniczych świata.

kolorowy liść na wodzie
Mauritius – czyż natura nie jest zachwycająca?

Wejście kosztuje 200 rupii, a zwiedzanie z przewodnikiem kolejne 50 rupii. Zdecydowanie polecam wersję z przewodnikiem – nie tylko pokazuje wiele ciekawostek związanych z roślinami, ale wręcz prowadzi “interaktywną”zabawę w ogrodzie.

piękny kwiat
Mauritius – jedna z piękności ogrodu

Dzięki niemu dowiedziałam się, o niesamowitej “mocy” wielkiego – niczym koło od wozu –  liścia Victoria Amazonica – spokojnie utrzyma na swojej powierzchni człowieka o wadze 50-u kilogramów!

duże liście palmy na stawie
Mauritius – liście, które utrzymać dorosłą, lekką osobę
liść lilii z drugiej strony
Mauritius – serce liścia Victoria Amazonica

Lilie wodne – to też bajkowe widoczki! I liście, które posiadają taką “przypadłość”, że wylana na nie woda zbija się w idealne kulki.

kropla wody na liściu
Mauritius – kropla na liściu

 

kwiat lilii wodnej
Mauritius – zachwycające kwiaty

Aleja palm rodem z Kuby? Czy sięgające niemal nieba pióropusze palmy Talipot (Wachlarzowiec właściwy – spodobała mi się polska nazwa) – proszę bardzo, to spotykam co krok.

Nawet palmy w kształcie serca znalazły się w ogrodach.

Mauritius - kobieta otoczona liśćmi plamy w kształcie serca
Mauritius – w palmie

 Talipot – duma ogrodów – tworzy największy kwiatostan w całym królestwie roślin.

Drzewo rośnie 50-80 lat, do wysokości 25 metrów, zakwita pięknymi kremowo – żółtymi kwiatostanami mającymi wysokość 8 metrów i sięgającymi hen ponad pióropusze liści.

wysoka palma Talipot
Mauritius – Talipot zachwycał już wieki temu

Zakwita, zachwyca przez kilka miesięcy i umiera!

kilkumetrowy kwiat palmy wyso
Mauritius – największy kwiat na świecie

Ogromem porażający baobab i przepyszne, leżące na ziemi owoce mango ( a jakże, do jedzenia – mimo, że to Park Narodowy!).

Nie do przeoczenia są także zarośla bambusa, który osiąga wysokość 30 metrów. I drzewa hebanowe, które przed 400 laty pokrywały prawie całą wyspę ( wytrzebiono je dla  czarnego rdzenia używanego do produkcji mebli).

Czyż może być coś piękniejszego niż sama natura?

głowa niedźwiedzia powstała z układu konarów drzewa
Mauritius – tak rzeźbi natura

Wiele z drzew, które rosną w ogrodzie, zostało zasadzonych przez znane osobistości – Gandhiego, księżniczkę Małgorzatę i Roberta Mugabe lub ofiarowane przez zaprzyjaźnione kraje.

Na koniec wizyta u żyjących na swobodzie ponad  leciwych, ale bardzo  żywotnych żółwi!

kopulujące żółwie
Mauritius – natury ciąg dalszy

Port Louis – bogactwem malutkich znaczków pocztowych stoi

Miasto, gdzie znaki drogowe zupełnie nie przeszkadzają kierowcom! Samowolka i do tego lewą stroną drogi! Cieszę się, że zdecydowałam się na podróżowanie taksówką.

ruch na ulicy
Mauritius – na ulicy w Port Louis

A że udało mi się ominąć potężne korki – miasto jest z reguły zakorkowane pomiędzy 7- 10 rano i po godzinie 16-ej, to wizyta w stolicy kraju jest całkiem, całkiem.

Port Louis to największe miasto na wyspie, które cechuje wielokulturowy charakter ( jak zresztą całą wyspę) i  architektura łącząca kolonialne i nowoczesne zabudowania.

W jednej z najstarszych części miasta znajduje się (wpisany na listę  UNESCO) zabytkowy kompleks budynków Aapravasi Ghat, pamiątka po przybywających  w latach 1834–1920 do pracy na plantacjach trzciny najemnikach  (głównie Hindusach).

stary dom stojący przy ulicy
Mauritius – Port Lous w jednej ze starszych dzielnic

 

promenada nad oceanem
Mauritius – promenada nad oceanem

I właśnie prowadzona ewidencja staje się początkiem niezwykłego – jak na tamte – czasy wydarzenia.

Bowiem, aby zminimalizować „koszty biurokracji”, Mauritius jako piąty kraj na świecie wprowadza – wzorem Anglii – znaczek pocztowy. Działa on nieco inaczej niż obecnie, bowiem płaci się przy odbiorze.

Ówczesny gubernator, chcąc wydać specjalną edycję na cześć królowej Victorii, zamówił sztance z jej podobizną i napisem “zapłacono”. Grawer, wskutek pomyłki, przygotował formę z napisem:”post office”zamiast „post paid”. I znaczek pocztowy, zgodnie ze swoją naturą, powędrował w świat.

Kilka lat temu Mauritius postanowił odkupić 2 znaczki. Aby transakcja doszła do skutku, szesnaście firm z Mauritiusa złożyło się na nią i odkupiono znaczki za kwotę 2,2 miliona dolarów. W 1981 roku na całym świecie znanych było 27 zachowanych egzemplarzy tych znaczków, a filateliści uważają je za jedne z najcenniejszych i najrzadszych na świecie.

2 znaczki penny
Mauritius – najcenniejsze na wyspie

Do zobaczenia na własne oczy w Muzeum Poczty tuż przy Promenadzie. Ponieważ znaczki w muzeum odsłaniane są tylko kilka razy w ciągu dnia, przed zakupem biletu koniecznie trzeba zapytać, o której godzinie to nastąpi.

budynek muzeum poczty
Mauritius – budynek muzeum

Bazarowy zgiełk

Tuż za Muzeum, podziemnym przejściem dochodzę do naszpikowanego kolorami i kreolskimi nawoływaniami bazaru.

Wejść trzeba koniecznie, jeśli nie na zakupy, to dla doznań smakowo – wizualnych. Tutaj robią zakupy miejscowi, więc mam wokół siebie prawdziwy folklor.

wejście w starym budynku
Mauritius – bazar w Port Louis

Hala rybna i mięsna – te dopiero dostarczają wrażenie! Klimatyzacji raczej nie ma, ale nawet nie widzę jakiś ogromnych ilości much, jak to zwykle bywa w gorących krajach.

wystawione mięso na stołach
Mauritius – hala mięsna na bazarze- o klimatyzacji tutaj raczej nie pomyśleli

 Ba, nawet – jak na życzenie – mam  epizod z zatrzymaniem drobnego złodziejaszka.

Ot, życie! Prawdą jest, że w stolicy kraju należy być ostrożnym i pilnować portfela.

kolorowe ubrania na wieszakach
Mauritius – “ciuchowo” na bazarze

 

mężczyzna sprzedający warzywa
Mauritius – i “jedzeniowo”

 

papryczki i inne warzywa wystawione na bazarze
Mauritius – kolory i pyszności na na bazarze

A po godzinie 17-ej lepiej unikać pobytu w Port Louis – pracownicy wracają do domów i na słabo oświetlonych ulicach nie jest zbyt ciekawie.

Nasz papież Jan Paweł II w Port Louis

Dzisiaj jeszcze trochę dnia przede mną, więc jadę zobaczyć pomnik Maryi Królowej Pokoju. Miejsce, gdzie przeplatają się dwa polskie wątki.

widok na postać kobiety
Mauritius – posąg Marie Reine de la Paix

W lutym 1939 roku, władze kościelne ( katolickie) zdecydowały o postawieniu krajowego pomnika poświęconego Maryi.

Kiedy wybuchła wojna i biskup dowiedział się, że słynna Bazylika Matki Bożej Częstochowskiej jest w części okupywana przez niemieckie wojska, postanowił nazwać budowany pomnik mianem Matki Bożej Pokoju,  jako rodzaj zadośćuczynienia za zniewagi wyrządzone NMP w Polsce.

Odsłonięcie pomnika nastąpiło 15 sierpnia 1940. I z czasem stało się celem pielgrzymek, a w czasie wojny miejscem, w którym modlono się o szczęśliwy powrót żołnierzy (kilka tysięcy mieszkańców wyspy brało udział w II Wojnie Światowej) do domu.

Trzymetrowa postać  Marie Reine de la Paix wykonana z białego marmuru z Carrary  trzyma w rękach  kulę ziemską. Cała jej postać wyraża ogromną miłość pomieszaną ze współczuciem.

Naocznie przekona się o tym każdy, kto wespnie się na 7 tarasów i pokona 82 schody. Nagrodą – oprócz spotkania z Madonną – będzie piękny  widok na miasto i morze lub piknik z rodziną spędzony w pięknym  przykościelnym ogrodzie .

posąg kobiety trzymającej kulę ziemska w ręce
Mauritius – Marie Reine de la Paix z kulą ziemską w ręce

Pora na drugi polski akcent.

W XIX wieku Jacques Laval, katolicki ksiądz, założył sieć wspólnot chrześcijańskich  na wyspie i określił obowiązek wzajemnego wspierania się w społeczności, szczególnie w opiece nad chorymi i najbiedniejszych. Dla tych biednych ludzi, Laval był darem z nieba, bo nie tylko mówił o  byciu dobrym, ale sam to czynił.

Pewnego dnia robotnik szukał proboszcza (Lavala). Gdy ten pojawił się, mężczyzna poprosił go o koszulę. Ksiądz wezwał pokojówkę i powiedział”Marie, idź i daj koszulę temu człowiekowi”. Służąca sprzeciwiła się, mówiąc:”Ojcze, wiesz że masz tylko trzy sztuki odzieży” na co Laval odpowiedział jej:” Marie, nie pytałem, ile mam, po prostu powiedziałem idź i daj mu jedną z moich koszul”.

W dniu  29 kwietnia 1979 roku polski papież Jana Pawła II przybył do Port Louis celem beatyfikacji księdza Lavala.

Nieliczna wówczas mieszkająca na wyspie Polonia starała się o audiencję u papieża. Bezskutecznie jednak.

Wtedy Polki wzięły sprawę – dosłownie – w swoje ręce. Licznymi, polskimi transparentami witały i pozdrawiały Papieża. Który, jak to miał w zwyczaju, “wychylił” się nieco poza ramy programu i zaprosił panie na spotkanie.

Niecodzienne zadanie cytadeli

Z górującej nad stolicą kraju cytadeli świetnie prezentują się “postrzępione” szczyty górskie i całe miasto. Tak naprawdę dla widoków właśnie zbudowano cytadelę, nie do podziwiania jednak, ale do obserwacji.

postrzępione szczyty gór
Mauritius – widok z cytadeli

Kiedy w 1835 roku zniesiono na wyspie niewolnictwo, władze obawiały się buntu osadników. Zbudowano więc cytadelę, do obserwacji „ruchu osadników”.

Do buntu jednak nie dochodzi,osadnicy bowiem ( w liczbie około sześciu tysięcy na całej wyspie), otrzymawszy od Państwa zadośćuczynienie pieniężne, mogli wynająć swoich dotychczasowych poddanych do pracy.

Cytadela zostanie ukończona parę lat później, a postawione na jej murach armaty pokazują potęgę wyspy i ostrzegają potencjalnych agresorów: „ z nami lepiej nie zaczynać”

Gorąco, gorąco!!! Położone niezwykle malowniczo miasto,otoczone górami, powala upałem. Dobitnie odczuwam to na cytadeli gdzie temperatura znacznie przekracza 40 stopni Celsjusza.

Pola Marsowe nie tylko w Paryżu

Z cytadeli świetnie prezentuje się  najstarszy na południowej półkuli   i jednocześnie drugi najstarszy  na świecie tor wyścigowy Champ de Mars.

wieżowce na tle gór - widok z góry
Mauritius -widok na miasto z cydateli: na pierwszym planie tor wyścigowy

Emocje związane z wyścigami konnymi towarzyszą w tym miejscu ludziom od 1812 roku. Do nadal!

Sezon wyścigowy trwa od maja do grudnia. Dzień, w którym odbywa się wyścig jest dla wszystkich dużym świętem i wydarzeniem towarzyskim. Pojawiają się zakłady, emocje, na trybunach pojawiają się panie w kapeluszach. Angielski szyk!

Dzień świętego Walentego

Być na Mauritiusie w “Walentynki” – tak się złożyło. Na wyspie, jak na całym świecie świętuje się w tym dniu – i to niezależnie od narodowości. Na ulicach mężczyźni z kwiatami, przystrojone okna wystawowe i …obnośna sprzedaż róż.

tort z angielskim napisem świety walenty
Mauritius – jakaś zakochana para dostała pierwszy kawałek

 

wystawa z napisem Love
Mauritius – okienne wystawy

 

mężczyzna stojący obok płotu trzymający w ręce różę
Mauritius – sprzedaż róż

Ten artykuł to tylko wstęp do raju, jakim jest Mauritius. Zaurocz się – jak ja – wyspą i pozostań jeszcze trochę w jej klimatach.

Kliknij w link niżej, aby zobaczyć inne relacje:

Mauritius – lawa kształtuje raj na ziemi historia powstania wyspy

Mauritius – jak się żyje w raju na ziemi – opowieści “tubylców”

A na Mauritiusie: czasem słońce, czasem deszcz– zwiedzanie wyspy

Flora i fauna na Mauritiusie – nie tylko do jedzenia – kuchnia na Mauritiusie

Mauritius praktycznie – porady przydatne w czasie podróżowania po wyspie

Przejmująca procesja – Święto Cavadee – na Mauritiusie – ciała przebite włóczniami i przejmujące śpiewy

Zachód słońca na Mauritiusie – codziennie nowy spektakl

Plaże na Mauritiusie – są piękne i piękniejsze!

 

źródło: Wikipedia, Mauritius.com

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się na listę i nie przegap nowych ciekawostek, porad i konkursów!