Melk – potęga barokowego opactwa

0
540
wejście do kościoła

Barokowa perełka w postaci klasztoru w Melk zasłużyła na moim blogu na osobny wpis. Tym bardziej, że była inspiracją do wyprawy wzdłuż Dunaju i poznaniu Austrii od innej niż zazwyczaj narciarskiej strony.

rzeka wijąca się w dole
Melk nad nie-modrym Dunajem

Powrót nad Dunaj

Spitz do Melk tym razem pokonuję samochodem. Co rusz jednak napotykam miejsca, które odwiedziłam w czasie mojej lipcowej rowerowej eskapady Donauradweg.

rowerzysta na ttasie rowerowej nad Dunajem
Donauradweg  dwa miesiące wcześniej

Ora and labora

Ora and labora (Módl się i pracuj), to motto benedyktyńskiego opactwa od wieków towarzyszyło mnichom zamieszkującym klasztor od 900 lat.

Melk – główny cel mojej dzisiejszej wyprawy i inspiracja ( za sprawą olbrzymiej budowli widzianej niejednokrotnie w czasie podróży na południe Europy) lipcowej wyprawy wzdłuż Dunaju.

Opactwo Melk (Stift Melk) to miejsce, w którym sztuka stapia się z przyrodą, a współczesne życie z historią.  Zwiedzając widzimy tylko muzealne pomieszczenia opactwa, a stare mury tętnią nadal życiem.

W tym miejscu bowiem mnisi Św. Benedykta modlą się i pracują od ponad 900 lat. Klasztor spełnia dwa zadania: naukę i wychowanie z jednej strony, a duszpasterstwo parafialne z drugiej. Duszpasterstwo opactwa wynika z faktu, że fundatorzy klasztoru przekazali mnichom posiadłość jako zapewnienie bytu z zadaniem uprawiani tych terenów i nawracania ich mieszkańców. Tak więc spora część mnichów żyje poza klasztorem.

W opactwie Benedyktyni prowadzą publiczne liceum, w którym nauki pobiera około tysiąca uczniów.

Opactwo powstało w średniowieczu, na miejscu wcześniejszej fortyfikacji. W połowie XII wieku powstała przyklasztorna szkoła – można powiedzieć działająca do dzisiaj. Pod koniec XIII w klasztorze wybuchł pożar, który strawił niemalże wszystkie budynki.

Za rządów prałata Ulrycha III – początek XIV wieku – udało się odbudować klasztor i pomieszczenia mieszkalne. Wtedy też książę Rudolf XIV ofiarował opactwu cenną oprawę Krzyża – daru od poprzednich właścicieli zamku. Ten tzw. Krzyż z Melk jest po dziś dzień najcenniejszym skarbem opactwa.

Przez następne wieki różnie układały się koleje losy zarówno budowli jak i samych mnichów. Liczne pożogi, klęski urodzaju i upadek moralności przyczyniły się do schyłku opactwa. W XVI wieku żyło tutaj tylko ośmiu mnichów, których religijne i naukowe wykształcenie pozostawiało wile do życzenia.

Przełom wieku XVI i XVII – dzięki nowemu opatowi klasztor zaczyna podnosić się z moralnej ruiny. Natomiast wybranie na opata w 1700 30-letniego Bertholda Dietmayra skutkowało niesamowitą rozbudową opactwa. W ciągu 40 lat opactwo Melk otrzymało swój obecny kształt, w którym najznakomitsi artyści barkowi Austrii udowodnili swoje zdolności, w konsekwencji czego powstał jeden z największych barokowych zespołów sakralnych w Europie, uznawany za najpiękniejszy przykład baroku w Austrii.

Obecny opat Georg Wilfinger jest 67 opatem opactwa.

Zwiedzanie obfituje w nieustający zachwyt. Do budynku opactwa wchodzę pomiędzy dwoma potężnymi basztami. Na wysokich cokołach znajdują się statuy św. Leopolda ( z prawej strony) i św. Kolomana ( z lewej strony). Znajdujący się nad portalem rok 1718 odnosi się do roku ukończenia budowy rejonu bramy. Poprzez ośmiokątne pole bramy, wchodzi się na duży dziedziniec.

Nad pałacową fasadą wschodnią wznosi się kopia Krzyża z Melk – klejnotu opactwa. Inskrypcja na szczycie niesie ze sobą interpretację całej barokowej budowli: Tylko w krzyżu jest chwała.

Absit gloriali nisi in cruse

Nad bramą o półkolistym łuku znajduje się mały balkon, z którego opat witał gości, poniżej zaś herb opactwa: dwa skrzyżowane klucze na niebieskim tle. Na małych cokołach umieszczono apostołów Piotra i Pawła, patronów kolegiaty.

wejście do klasztoru
Wieki mówią w tym miejscu

Przestrzeń i przepych

Pierwsze spotkanie z ogromną przestrzenią i architekturą następuje nie inaczej, niż na schodach. I to nie byle jakich, bo Cesarskich, prowadzących do Skrzydła Cesarskiego. Zwiedzający witani są przez patrzących z portretów cesarzową Marię Teresę i cesarza Franciszka I Lotaryńskiego, którzy niejednokrotnie gościli w Melk. Na ścianach korytarza o długości 198 metrów podziwiam kolekcję portretów władców austriackich.

galeria obrazów na ścianie
Galeria władców

Wchodząc do dawnych pokoi cesarskich, spotyka mnie niespodzianka. Każdy z pokoi zaprasza z innym przesłaniem do zapoznania się dokumentacją historyczną, artystyczną i obecną działalnością opactwa. A wszystko to w ciekawej, multimedialnej oprawie.

Kolejny punkt zwiedzania to Sala Marmurowa. Rama wokół drzwi i nadproże wykonane są z marmuru, ściany natomiast ze stiuki marmurowego.

Robią wrażenie: zachwycające freski z aniołami trzymającymi cugle jako symbol powściągliwości, postać Herkulesa jako potęga Habsburgów i Pallas Atena przedstawiona jako godło mądrości!

Z Sali Marmurowej przechodzę na ogromny taras, który oferuje piękny widok na fasadę Kościoła Św. Piotra i Pawła. Taras jest jednocześnie łącznikiem pomiędzy Salą Marmurową, a biblioteką. Właśnie to rozwiązanie odróżnia Melk od od innych, podobnych budowli z czasów baroku i czyni go przy zachowaniu całego barokowego kształtu budowlą sakralną.

Freska na suficie
Freski

Kościół, razem ze swoimi potężnymi, strzelistymi wieżami oraz kopułą, wyraźnie dominuje nad całym kompleksem budynków opactwa.

Pomiędzy wieżami, otoczona dwoma aniołami, stoi monumentalna statua: zmartwychwstały Jezus Chrystus, który na znak zwycięstwa nad cierpieniem i śmiercią trzyma w ręku krzyż.

Być może jest to główne przesłanie okazałej budowli barokowej: Chrystus pokonał śmierć. Zmartwychwstał.To nie śmierć ma ostatnie słowo, lecz życie.

Z balkonu przechodzę do biblioteki.Należałoby napisać przez wielkie “B” – takie robi wrażenie! Tutaj jest dopiero wielkie “łał’!

Zarówno zdobione regały sięgające sufitu, szczelnie wypełnione księgami i malarstwo Trogera na suficie nadają pomieszczeniu radosny i przebogaty wygląd.

Paul Troger – austriacki malarz –  tworzył głównie w Austrii i na Słowacji. Malował obrazy ołtarzowe oraz iluzjonistyczne malowidła sklepienne w klasztorach i kościołach.

Fresk sufitowy stanowi tematyczne przeciwieństwo Sali Marmurowej.

Tam scenę opanowuje państwowa władza ze swoją mądrą powściągliwością, tutaj wiara jest przedstawiona w alegoryczny sposób.

Wokół centralnej figury kobiety trzymającej i tarczę, unoszą się luźno grupy przestawiające cztery cnoty główne: mądrość, sprawiedliwość, odwagę i powściągliwość.

Ogromne globusy ziemi i nieba, o średnicy chyba metrowej, są autorstwa Coronelliego i pochodzą z końca XVII wieku. Zawsze, gdy widzę takie dzieła, zastanawiam się nad ogromem wiedzy, którą posiadali uczeni lata temu.

I księgi! Ponad 100 000 tomów, 1200 rękopisów od IX do XV wieku, 600 rękopisów z XVII i XVIII wieku i 750 starodruków.

Kunszt ich wykonania mogę podziwić z bliska – kilka wystawiono w witrynach.

Uwaga! w bibliotece obowiązuje zakaz fotografowania!

stara księga w szklanej oprawie
Może z tej księgi korzystał Umberto Eco

Barokowe cudo – kościół

Ostatni etap zwiedzania: “wisieńka na torcie” wnętrze kościoła. Całkowicie w duchu baroku, podziwiam pełne przepychu “sale audiencyjne ” Boga.

Architektura przestrzeni, barwy sufitowego fresku, stiuk marmurowy na ścianach oraz kolorystyka chóru i górnej części ( złoto, pomarańcz, ochra, szarość i zieleń) stanowią symfonię koloru i formy.

Z wielu fresków sufitowych wspomnę tylko ten, mający powiązanie z patronem opactwa.

W nawie głównej Św. Benedykt wstępuje do nieba. Według legendy, dwóch mnichów widziało Świętego wstępującego do nieba. Kroczy w triumfalnym pochodzie, po cudnym dywanie, otoczony płonącymi lampami oliwnymi. Świętego prowadzi Anioł.

Ołtarz główny, ołtarze boczne i ambona to cały kunszt baroku – obrazowe przedstawienie idei i myśli epoki.

W głównym ołtarzu, postacie Św. Piotr i Paweł – patronów kościoła – podają sobie na pożegnanie rękę, wyruszając w ostatnią drogę:

“Bez walki zgodnej z prawem nie ma zwycięstwa” – można przeczytać na obramowaniu. Ponad wszystkim góruje zwycięski znak krzyża. Tym samym rozbrzmiewa podstawowy akord tej tematyki: wojowniczy i triumfujący Kościół.

Olśniewające złotem organy, składające się z 3553 piszczałek, były przebudowane w XX wieki.

Po “kąpieli” w przepychu i złocie, pora na przyrodę. W cenie biletu mam zwiedzanie przyklasztornych ogrodów.

W takim klimacie, otoczony woluminami, Umberto Eco napisał “Imię róży”, osadzając akcję w klasztorze, w dużej części w bibliotece właśnie. Pisząc powieść korzystał z woluminów, tłumacząc je i wykorzystując zawarte w nich treści do ubarwienia i wzbogacenia akcji.

Ptaki jak ludzie 

Niezbyt duże, ładnie utrzymane, z widokiem na Dunaj … i metalowymi rzeźbami ptaków, będącymi alegoriami do zachowań ludzkich.

metalowe ptaki
Metalowe ptaki

W jednej z części ogrodu wreszcie przerwa na kawę. W pawilonie ogrodowym. Znowu zachwycającym, za sprawą malowideł na suficie – istny teatr malarstwa.

Natomiast popołudniami i wieczorami można tutaj zatopić się w dźwiękach “muzyki z epoki” na organizowanych przez cały sierpień koncertach. Nie skorzystałam, bo “zaliczyłam” już cudny piknik barokowy w Spitz.

broszurka informacyjna
Coroczny, letni barokowy piknik

W dolnej części ogrodu, urządzonego w stylu przydomowego zielnika, odsłoniła się restauracja. Ale niestety, nie da się do niej przejść z ogrodów. Mimo, że należy do opactwa, musimy opuścić zwiedzany teren, by do niej dotrzeć.

W końcu na kolację dotarłam do centrum Melk. I może lepiej, bo mam “dwa w jednym” – pyszne jedzonko i olśniewający widok na mury klasztoru.

Melk powoli pustoszeje. Odpływają ostatnie statki, turyści odjeżdżają i miasto zaczyna wyglądać jak podczas mojego lipcowego pobytu tutaj – cicho, pusto i tak … trochę smutno.

To już ostatni dzień mojej tegorocznej przygody w Dolinie Wachau. Jutro jadę dalej na południe. Najpierw Jeziora Plitvickie, a później błogie lenistwo na wyspie Brać.

Hotel godny polecenia

W czasie mojej lipcowej wyprawy mieszkałam w hotelu położonym nieco za centrum kilkanaście minut spacerkiem. 4 * Hotel Wachau w Melk rodzinny czterogwiazdkowy hotel, urządzony w stylu typowym dla tradycyjnej rezydencji wiejskiej. Ze znakomitą kuchnią – dla niej warto mieszkać nieco za miastem.

 Może masz ochotę zwiedzić te tereny na rowerze?

Sporo informacji znajdziesz w moich tekstach o naddunajskiej trasie rowerowej.

⇒ Trasa Naddunajska –  niezbędne informacje

⇒ start z Passau – pierwszy dzień 

docieram do Linz – w drugim dniu

Enns najstarsze miasto w Austriiw trzecim dniu

 potęga opactwa w Melk   – w czwartym dniu 

piękno Doliny Wachau  – w piątym dniu

ostatni etap do Wiednia – szósty dzień 

⇒ rowerem w Austrii – przydatne informacje

oznaczenia na trasie rowerowej w Austrii
Trasą, która jest znakomicie oznaczona

Wybierasz się na trasę wzdłuż Dunaju? Masz pytania dotyczące wyjazdu? Pisz śmiało w komentarzu, postaram się odpowiedzieć 🙂

źródło: Stift Melk wyd.Opactwo Melk,

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się na listę i nie przegap nowych ciekawostek, porad i konkursów!