Moje włoskie wakacje w Kalabrii. Spotkanie po latach. Ciekawostki i praktyczne rady

0
30
kalabria

Południe Włoch, skąd już tylko wąski przesmyk dzieli nas od Sycylii, jest zdecydowanie najmniej odwiedzanym włoskim regionem. To Kalabria położona na samym czubku włoskiego buta.

Klimaty spokoju

Półwysep, który obmywany jest ze wschodu przez fale morza Jońskiego, a od zachodu Tyrreńskiego, zachwyca turkusowymi kolorami wód i obfitą przyrodą. Do tego pyszne jedzenie, dużo słońca i przyjaźni ludzie. Czy nie tego właśnie szukamy na wakacjach?

Miejsce doskonałe dla osób, które lubią spędzać wakacje leniwie, rozkoszując się miejscem i wolnym czasem. A nudząc się lenistwem wyruszają na eksplorację okolicy. Takie osoby doskonale wtopią się w tutejszy klimat.

To kraina, w której dopiero od niedawna kierowcy zaczęli używać kierunkowskazów przy skrętach, gdzie nadal samochody zatrzymują się na środku ulicy i kierowcy jadący w przeciwnych kierunkach otwierają okna i ucinają sobie krótką pogadankę :), gdzie kierowca mający potrzebę zakupu papierosów, wypicia kawy czy krótkiej wizyty – jeśli nie znajdzie miejsca parkingowego – zatrzymuje się, tak gdzie mu pasuje i i włącza światła awaryjne. I nikt na nikogo nie pomstuje, nie wyzywa, nie kręci znaczących kółek na głowie.

Tak doskonale wtopiliśmy się w klimat, że nieraz i  moja “peperoncino 500 -a” parkowała na miejscach niekoniecznie dozwolonych.

Moja włoska kuzynka

Wakacje w Kalabrii były dla mnie naprawdę niezwykłe, inne niż wszystkie do tej pory, za sprawą niesamowitego spotkania po latach. Ale zacznę od początku.

Po moim powrocie z wakacji na wyspie Ischia i w Sorrento, spotkałam się u mojej mamusi z jej siostrą, ciocią Bronią, która zapytała mnie o następne wakacyjne plany.

— Za trzy tygodnie wybieramy się do Kalabrii – odpowiedziałam

— Do Kalabrii? To tam gdzie mieszka Stefania! – powiedziała powiedziała zaskoczona ciocia.

Ze Stefanią – sprawdziłam dokładnie konotacje rodzinne w napisanej przez wujka Norberta ( brata obydwu pań) kronice rodzinnej – jesteśmy spokrewnione dzięki naszym babciom. Mojej – Marysi i jej Julii ( nazywanej Ulką), które były siostrami.

Pamiętałam Stefanię z dzieciństwa, była dla mnie ideałem i wzorem kobiecości. Kilka lat starsza, ładna blondynka z długimi włosami, dla 12 – latki była jak zjawisko! I jeszcze jej historia! Nieraz opowiadana w czasie rodzinnych spotkań – miłość zawiodła ją do Włoch, gdzie wyszła za mąż i zamieszkała na stałe.

I rozpoczęła się rodzinna akcja nawiązania kontaktu. Dzięki cioci Broni zakończona moim spotkaniem, a właściwiej byłoby powiedzieć, poznaniem się ze Stefanią.

Dzięki której moje włoskie wakacje nabrały innego, jeszcze lepszego klimatu. Mieszka w klimatycznym mieszkaniu w samym centrum Vibo Valentia i nadal jest ucieleśnieniem kobiecości.

Poznałyśmy się dzięki … samochodom. Mój czerwony Fiat 500 ( w kolorze symbolu Kalabrii – papryczki peperoncino) podjechał do jej Suzuki i … poczułam się, jakbyśmy rozstały się parę dni temu. Może to – odległe co prawda – więzy krwi, a może po prostu przyciągnęła nas ta “magia”, która czasem działa, gdy poznajemy nowe osoby: od razu taką osobę lubimy lub drażni nas od pierwszego momentu poznania.

Dwie kobiety
Kuzynki 🙂

Jaka jest Kalabria

Odstaje nieco od bogatej północy i eksplorowanej środkowej części Włoch. Szczególnie, gdy odjedziemy nieco od wybrzeża. Fakt, może jest nieco biedniejsza, ale niesamowicie urokliwa. Naszpikowana historią i wpływami wielu cywilizacji, a jej korzenie sięgają starożytności.

Teren typowo rolniczy, ze śladami dawnych, kamiennych zabudowań – farm. Spektakularne, panoramiczne widoki pofałdowanych pól, porośniętych drzewami oliwnymi ( o pniach grubych niczym potężny mężczyzna) i owocującymi przez cały rok cytrusowymi,  poprzecinane szpalerami winorośli.

Z miastami i miasteczkami wybudowanymi na wzgórzach,  jak “białe miasteczka” w Andaluzji czy “Village perché” we francuskiej Prowansji, gdzie w starych, liczących wieki uliczkach, drzemią niesamowite historie.

W głębi krainy dominuje masyw Serre i lasy bogate w drzewa iglaste, buczyny, potoki, szerokie doliny i zielone płaskowyże.

Kalabria
Kalabryjskie przestrzenie

Vibo Valentia

Pierwsze miasto, jakie poznałam, bowiem Stefania “zwinęła” mnie do siebie prosto z drogi z lotniska. Vibo Valentia (wym. viːbo valentsja) górujące nad okolicą, ze spektakularnymi widokami sięgającymi ponad horyzont.

Miasto pierwotnie było grecką kolonią Hipponion, założoną pod koniec VII wieku p.n.e. Za czasów greckich miasto było bardzo bogate ( podobnie jak pozostała część dzisiejszej Kalabrii), prawie zupełnie zostało opuszczone po upadku Cesarstwa zachodnio – rzymskiego w 476 roku.

W 1070 roku Normanowie zbudowali zamek w miejscu starego Akropolu, wykorzystując materiały budowlane z pobliskich greckich świątyń. Zamek został poważnie uszkodzony przez trzęsienie ziemi w 1783 roku.

Dziś jest jest siedzibą muzeum państwowego i nadal dumnie unosi się nad miastem. Unosi się, jest jak najbardziej właściwym słowem bowiem miasto leży na wysokości 600 m.p.m., o od samego morza i nowszej części miasta dzieli go tylko – w linii prostej – około 4 kilometrów.

W 1235 roku Fryderyk II, ówczesny cesarz rzymski i król Sycylii, założył nowe miasto o nazwie Monteleone. Miasto odzyskało dawną rzymską nazwę Vibo Valentia dopiero w 1928 roku.

Vibo Valentia
Najstarsza część miasta
Kościół w Vibo Valentia
Kościół w Vibo Valentia
Vibo Valentia
Urok włoskich uliczek
Vibo Valentia
I ulicy ze sklepami

Średniowieczne, historyczne centrum Vibo Valentia zostało utrzymane w doskonałym stanie, z monumentalnymi żółtymi tufami ( tufy to lekkie, porowate skały) i ulicami wyłożonymi dużymi plastrami skał powulkanicznych.

Wąskie, urokliwe uliczki, przecinające się co chwilę i biegnące raz w dół, raz w górę, na których doskonale sprawdza się moje małe auto.

Vibo Valentia nie jest miejscem, do którego przybywają tłumy turystów, dlatego tym łatwiej poczuć atmosferę prawdziwych Włoch.

Która z nas nie lubi powłóczyć się po włoskich sklepach z ciekawymi ciuchami i rewelacyjnymi butami?

Stefania oczywiście zabrała mnie do niejednego takiego przybytku i aż się dziwię, że udało mi się zapakować do mojej jednej walizki ( tym bardziej, że od dostałam od niej spory “pakiet” upominkowy z miejscowymi specjałami – o jedzenie w Kalabrii przeczytasz w tekście Smaki Kalabrii.

Jednak najciekawszy jest sklep Stefanii. Jeśli lubicie piękne, porcelanowe wyroby i ciekawą biżuterię to koniecznie do niej zajrzyjcie, do sklepu Lunico przy Corso Umberto I 54 w Vibo Valentia.

I nie zapomnijcie pozdrowić Stefanii od Dany – pomimo, że mieszka we Włoszech ponad 30 lat, doskonale mówi po polsku.

kalabria

Państwowe Muzeum Archeologiczne ( o którym wspomniałam wyżej) ma w swoich zbiorach  jednym z najcenniejszych znalezisk z helleńskiej przeszłości: Laminetta Aurea – to cienki arkusz złoto z najstarszym i najbardziej kompletnym tekstem Orfeusza ( datowanego III wieku p.n.e), jaki kiedykolwiek znaleziono we Włoszech i Grecji. Na świecie istnieje tylko sześć sztuk takowych. Godziny otwarcia: codziennie od poniedziałku do niedzieli w godzinach 9 -19. Płatny wstęp.

Zwyczajnie … po włosku

Każdy kraj czy region ma swoje przyzwyczajenia i zwyczaje – niektóre kultywowane od lat, inne zaś nowe, zaczerpnięte gdzieś ze świata.

  • Włoskie przywitanie to całuski w dwa policzki. Na głównym placu w Pizzo, w porze popołudniowego spaceru, miałam wrażenie, że całują się niemal wszyscy – piękny widok :).
  • Zwyczajem – jakże miłym – kultywowanym w regionie, jest wychodzenie na spacer i lody lub kawę  w wolny dzień, po zjedzeniu obiadu. Dlatego dzisiaj w Pizzo takie tłumy – prawie wcale nie ma jeszcze turystów, za to mieszkańcy pobliskich miejscowości oblegają stoliki kawiarń – słynny lód Tartufo pojawia się niemal na każdym stole.
  • Odwiedzając zaprzyjaźnioną rodzinę, w prezencie przynosi się ciasteczka. Ładne zapakowane, zakupione w “sprawdzonej” i ulubionej cukierni. Nawet ja mam już taką! W Vibo Valentia Pasticceria Rosario Ciccio prowadzona przez polsko – włoskie małżeństwo. Profiteroles, którymi Jola nas uraczyła, nie mają sobie równych – znakomite!
  • W bardziej smutnych okolicznościach, gdy umrze ktoś w rodzinie, najbliżsi przyjaciele lub rodzina kupują na wynos jedzenie – oczywiście także w sprawdzonych miejscach – i przynoszę do domu zmarłego.

Kalabria praktycznie

  • Lotnisko – w Lamezia Terme, małe ale oferujące bezpośrednie połączenia z Polski. Z Krakowa lata Ryanairem dwa razy w tygodniu – lot trwa dwie godziny, a cena – w zależności od terminu. W sezonie są także czartery z biur podróży. Ostatecznie można polecieć do Rzymu, Mediolanu lub Neapolu – znacznie więcej lotów z Polski – i stamtąd samolotem lub pociągiem pojechać do Kalabrii lotnisko Lamezia Terme 

Drugie lotnisko w Regio di Calabria, czynne tylko w sezonie – tam lądują samoloty głównie z Mediolanu lub Rzymu – więc z Polski także lot z przesiadką lotnisko w Regio di Calabria

  • Transport. Najwygodniej jest wynająć samochód, chcąc zwiedzić region. Można również przemieszczać się pociągami ( co również czynią Włosi), natomiast komunikacja autobusowa nie cieszy się zbyt dużym powodzeniem.
  • W regionie obowiązuje sjesta w godzinach  od 13 – 14 do 16 -17, kiedy to prawie wszystkie sklepy są zamykane, a większość restauracji po lunchu otwierana jest dopiero na wieczorny posiłek około godziny 19-ej. W niektórych miejscowościach typowo turystycznych zdarzają się restauracje lub bary otwarte w tym czasie. Także w Vibo Valentia, bar Cin Cin przy 82 Strada Statale 18 usytuowany na przeciw szpitala jest otwarty cały dzień. Wart polecenia, jako miejsce na dobry i szybki posiłek. A jaką imponującą mają ladę ze słodyczami!
  • Parkowanie: niebieska linia trzeba płacić.
  • Małe auto – zdecydowanie polecam takie własnie wynająć. Krążenie po wąskich uliczkach i parkowanie stanie się o wiele łatwiejsze.
  • Baseny w hotelach – bardzo często trzeba mieć czepki.

Gdzie mieszkałam

  • Infinity Resort Tropea, położony w Parghelia nieopodal Tropea. Rewelacyjnie położony hotel z oszałamiającymi widokami, pysznym jedzeniem i ładnymi pokojami. Jedyną niedogodnością jest brak możliwości wchodzenia do morza. Plaża i owszem jest, na niej leżaczki, ale spore kamienie w morzu i spore fale ( bo to jednak zachodnie wybrzeże) nie pozwalają cieszyć się morskimi kąpielami. Jestem tutaj w maju, więc nie jest to dla jakiś duży problem, jednak w środku lata nie byłabym zadowolona. Ale nie dla każdego jest to utrudnieniem – jeśli ktoś preferuje kąpiele w basenie ( a jest takowy, bardzo ładny) – to nie ma dla niego problemu.

Więcej informacji o włoskiej Kalabrii znajdziesz w artykułach:

Cuda natury – miasteczka i plaże włoskiej Kalabrii

Tak smakuje Kalabria

 

 

 

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się na listę i nie przegap nowych ciekawostek, porad i konkursów!