Sorrento, Positano i Amalfi – romantycznie i … niedaleko

0
615
kolorowe miasto na skarpie nad morzem
Niezaprzeczalny urok miateczka

Malownicza droga – La  Strada Statale 163 – wijąca się niezliczonymi zakrętami nad oszałamiającymi pięknymi klifami, z migoczącym gdzieś w dole morzem i skałami nad głową, łączy ze sobą urokliwe, zawieszone na skałach miasteczka Costa Amalfitana ( Wybrzeża Amalfitańskiego). Sorrento, Positano, Amalfi – już samo brzmienie nazw wnosi szczyptę romantyzmu w planowaną podróż.

morze i położone nad nim miasteczka w na klifach
Nitki drogi nawet nie widać

Moment w Neapolu

Neapol. Na ulicach trwa prawdziwa walka o życie. Do tej pory sądziłam, że najgorsza pod tym względem jest Azja – ale nawet Mumbaj musi oddać palmę pierwszeństwa Neapolowi w tej wyjątkowej grze ulicznej. Kierowca taksówki, który wiózł mnie do portu uprawiał swoiste 4 w 1 – prowadziła samochód, pokazywał mijane miejsca odwracając się do mnie do tyłu :), odpisywał na sms, a kiedy zajechał drogę innemu kierowcy jeszcze go opieprzył.

Bajkowy świat 

Niesamowita mozaika kolorowych domów o przedziwnych kształtach, sadów cytrynowych winnic i gajów oliwnych osadzonych na wyrwanych skałom przestrzeniach, a z drugiej strony bezkresność i spokój morza. A to wszystko połączone – niczym mocno poplątaną nitką – drogą: Sorrento na zachodzie i Salerno na wschodzie.

widok na miasto położone na skarpie nad morzem
Positano – jeden z widoczków na miasto

Wybrzeże Amalfi określane jest jako jedno z najpiękniejszych miejsc Europy, a wspomniana wyżej droga – szczególnie jej odcinek z Sorrento do Amalfi – za najbardziej malowniczy w całym kraju.

Na półwyspie zdecydowaną królową jest cytryna, a szczególnie słodki likier z jej udziałem – Limoncello. Można lubić lub nie, ale spróbować koniecznie. Nieco mniej znane, ale równie w sporym wyborze, są produkowane tutaj wyroby ceramiczne – te, które oglądałam nie mają napisu “Made in China” – w fantazyjnych kolorach i wzorach, często zdobiące domy, a obowiązkowo funkcjonujące jako tabliczki z numerem lub patronem domu.

cytryna większa niż męska dłoń
Cytryna większa niż męska dłoń to nic nadzwyczajnego
tablica ceramiczna płytka z napisem
Poemat o Limoncello również ma swoją tabliczkę

Positano – do nieba po schodach

Zaglądam do Positano, mając w pamięci scenę z filmu “Pod słońcem Toskanii”, kiedy to główna bohaterka, amerykańska pisarka Frances, “złapała na stopa” policjanta ze skuterem i z rozwianymi włosami wspinała się w górę Positano przepełniona szczęściem i zauroczeniem w sercu.

kolorowe miasto na skarpie nad morzem
Niezaprzeczalny urok miasteczka
filiżanka kawy na tle miasta
Kawa z takim widokiem!

Moja podróż przebiegała podobnie, jednak pierwsze kryterium było nieco inne: zamiast uroczego policjanta – tysiące schodów. Miałam wrażenie, że nigdy się nie skończą! Ale było warto, bowiem niemal za każdym zakrętem na wąskich lub bardzo wąskich schodach odkrywałam nowy, urokliwy zakątek.

ozdobione wejście do domu
Wejście do domu na jednej ze stromych uliczek

Łapiąc oddech na kolejnych odcinkach zastanawiałam się ile razy w tygodniu dociera do tych domów listonosz? A jeśli teraz  ktoś w mojej obecności będzie narzekał na ciężkie warunki mieszkaniowe mając do pokonania jedno lub dwa piętra, to zaproszę ją/jego do odwiedzenia Positano. Z zakupami, śmieciami, zgrzewką wody do picia czy butelką wina. Nie tylko po stromych i wąskich schodach, ale i momentami tak wąskich przejściach, że nawet nieco tęższa osoba ma problem z przejściem. I latem, gdy przyświeci słońce i  nagrzane mury dodatkowo oddają ciepło, podnosząc temperaturę do 40 ℃ i więcej…

„Urodziłam się tutaj, kocham to miejsce i na pewno wrócę po studiach, żeby pracować w rodzinnej restauracji” powiedziała mi Patrizia, która wchodząc z babcią do swojego domu poratowała mnie szklanką wody wzmocnioną białym winem, na którymś z moich koniecznych na złapanie oddechu „postojów”. Jakby czytała w moich myślach, odpowiadając na pytanie: „Jak ludzie mogą tutaj żyć?”

uliczka w Positano
Kolejne zakręty i zaułki

wąskie schody w Positano

Odwiedzając różne miejsca, często zastanawiam się jak byłoby zatrzymać się na dłużej w jakimś miejscu, wtopić się w społeczność i pożyć nieco inaczej według „obowiązujących” standardów. I jak będąc w chorwackich, francuskich czy greckich regionach takie  wyobrażenie są dla mnie jak najbardziej realne, to klimaty Wybrzeża Amalfitańskiego są dla mnie cudownym przeżyciem wakacyjnym. Tylko i wyłącznie.

wieża kościoła wyłożona płytkami ceramicznymi
Kościół Santa Maria Assunta z kopułą z ceramicznych płytek

Zawieszona nad klifami droga

Z Sorrento do Amalfi odciek drogi o długości 27 km pokonałam autobusem w … półtorej godziny, wielbiąc niemal w myślach znajomą, która doradziła mi taki właśnie sposób przemieszczania się po okolicznych miasteczkach. Wyobraźnia pracuje, gdy autobusy mijając się na lusterka wchodzą w kolejne zakręty. Jako że trąbią przed każdym zakrętem, to ma się wrażenie, że trąbienie w zasadzie nie ustaje! Emocji pełen autobus!

droga na klifie
Emocje na zakrętach
droga nad klifem
SS 163 – jej maleńki fragment

Amalfi – cud świata

Może nie jest tak znane jak jego sąsiad Positano, ale równie urokliwe i … stromo położone. W zasadzie najpierw powinnam wspomnieć o nim, bo było moim pierwszym przystankiem – dopiero w drodze powrotnej do Sorrento zatrzymałam się w Positano.

kolorowe domy Amalfi
Amalfi w całej okazałości

Amalfi dnia dzisiejszego jest uroczym miasteczkiem, jednak w przeszłości – X i XI wiek – miało ogromne znaczenie jako najważniejszy port handlowy południowej części Półwyspu Apenińskiego. W późniejszych latach  liczne wojny i trzęsienia ziemi spowodowały, że miasto podupadło i już nigdy nie odrodziło się jako potęga handlowa. Świadectwem dawnej potęgi są nieco podniszczone zamki i liczne strażnice ciągnące się wzdłuż wybrzeża, strzegące niegdyś miejscowych kupców przed piratami.

małe strażnice nad morzem
Strażnice dzisiaj tylko zdobią

Za to “przemieniło” się w jedno z najbardziej urokliwych miasteczek turystycznych. Corocznie miliony ludzi zadeptują jego wąskie uliczki.

Amalfi zauroczyła mnie, co nie jest niczym nadzwyczajnym, bo takie są odczucia prawie każdego odwiedzającego. Ale jego urok to nie tylko kolorowe domy, urocze uliczki, niepowtarzalny smak świeżego soku wyciskanego z dojrzałych na słońcu pomarańcz i cytryn, ale i teren za centrum – przestrzenie porośnięte sadami cytrusowymi z poszarpanymi wzgórzami.

kosz z cytrynami
Dostępne na każdym kroku
suszona papryka z napisem Viagra naturalna
Nie samą cytryną człowiek żyje…

To właśnie tutaj chciałbym wrócić i pójść w górę Ravello, zamieszkać w Atrani lub innej małej mieścinie poza turystycznym gwarem. Pochodzić po górach, pooddychać powietrzem przepełnionym ziołami, a wieczorem zaszyć się w jakiejś małej lokalnej tawernie i delektować się włoskimi specjałami. To marzenie przyszłości, a póki co odkrywam miasto i cieszę się pierwszym, wiosennym słońcem.

Ps. Wieczorem okazało się, jak wielka była to radość po stanie moich ramion i karku w kolorze „ostrego buraczka”.

góry i przykryte folią uprawy cytrusów
Za centrum…

uliczki w Amalfi

uliczki w Amalfi

Katedra w Amalfi, którą zaczęto budować w XI wieku ….to jedyne  57 schodów, służących nie tylko do wchodzenia, ale będących jednocześnie znakomitym miejscem na odpoczynek lub posiłek. Jak na Schodach Hiszpańskich w Rzymie czy na Piazza della Repubblica przed ratuszem w toskańskim Arezzo. I w wielu innych miejscach – tak to jakoś się dzieje, że ludzie lubią „obsiadać” schody, nie zważając na ich stan i czystość. Nie jestem tutaj wyjątkiem – to dla mnie najcudniejsze miejsce do odpoczynku, pogadania i pogapienia się na otoczenie, sytuacje, toczące się wokół życie.

katedra w Amalfi
Katedra w Amalfi
kobieta siedząca na schodach
Na schodach przed katedrą

Wyścigi z patronem

Katedra to także miejsce, w którym spoczywają przywiezione w 1280 roku z Konstantynopola relikwie Św. Andrzeja Apostoła, który jest patronem miasta.

Dwa razy w roku miasto jest szczelnie wypełnione pielgrzymami i turystami, chcącymi przeżyć niezwykłe obchody ku jego czci.

wieża kościoła
Wieża kościoła góruje nad miastem

Najpierw 27 czerwca, aby zachować w pamięci dobro, które Św. Andrzej uczynił dla miasta. Tego dnia w 1544 roku uratował Amalfi przed inwazją piratów Saracenów, którzy chcieli zaatakować miasto. Warunki mieli ku temu idealne – ładna pogoda i spokojne morze. Kiedy jednak zbliżyli się do Amalfi, rozpętała się straszna burza: w gęstych chmurach potwornie ryczały grzmoty, ulewny deszcz zalewał statki i zmuszał je do odwrotu.

Od tej pory św. Andrzej jest patronem rybaków i żeglarzy. Jego popiersie niesione jest stromymi uliczkami miasta nad morze, gdzie spoglądając na przystrojone łodzie – na dźwięk syren – błogosławi morze i rybaków.

Powrót figury do kościoła także obfituje w niespodzianki … Na schodach – tych 57 stromych, o których pisałam wyżej – następuje wyścig mężczyzn niosących figurę. Kondycja i odwaga – do pozazdroszczenia!

Kolejna jesienna – ostatniego listopada –  festa jest upamiętnieniem śmierci świętego – zmarł 30 listopada w mieście Patras na Peloponezie – jego trumna zostaje wyniesiona z kościoła i otwarta.

Znakiem rozpoznawczym obydwu festiwali jest kolorowy wieniec rzucony w morskie fale.

uliczka w Amalfi
Klimaty Amalfi

kolorowe domy w Amalfi

ceramika i papryka suszona
I wszechobecna ceramika

wyszywane ręczniki z napisem Amalfi

Drzewko cytrynowo -pomarańczowe

Osły nadal w cenie

Idąc w górę miasta od głównego wejścia ( po prawej mijając schody, o których wspominam wyżej), warto zerkać na ścianę po prawej stronie, gdzie w którymś momencie pojawi się fontanna. Niby zwykła, ze sporą ilością powrzucanych „na szczęście lub na ponowną wizytę” drobniaków, a jednak z historią. Nazywana ”ośla” bowiem w niej właśnie pojono osły, którymi transportowano papier z położonych powyżej młynów wodnych.

fontanna
Ośla fontanna

Dziś w młynie mieści się  muzeum – dla chętnych do zwiedzenia – a rzeka została „poprowadzona”… pod drogą. W czasie, gdy poziom wód mocno się podnosi, woda wypływa sobie na drogę i płynie swobodnie w dół. Dojazdu do góry wtedy po prostu nie ma. I nikogo to nie dziwi, ani nie martwi. Tak było tutaj zawsze, tak się żyje w symbiozie z przyrodą.

droga, pod którą płynie rzeka
Niby zwykła droga…pod nią rzeka

Przetrwała także specyficzna więź z osłami, które nadal służą człowiekowi pomocą w transporcie do miejsc trudno dostępnych. Budując czy remontując dom wysoko nad miastem, gdzie można dostać się tylko po niezliczonych schodach lub alejkach połączonych ze schodami, pozostaje dogadać się z osłem:). Patrząc na ten obrazek, to tak jakby czas zatrzymał się w miejscu.

osioł jako zwierzę pociągowe
Gotowy do transportu

Podwodna szopka w szmaragdzie 

Szmaragdowa Grota Grotta dello Smeraldo została przypadkowo odkryta przez pewnego rybaka w 1932 roku. Życie rybaka, Luigi Buonocore, zmieniło się całkowicie od tego momentu. Mężczyzna został oznaczony jako “odkrywca jaskini” – legenda głosi, że pan Luigi był rozpoznawany na ulicy i nosił miano “żywego mitu”.

Nazwa groty pochodzi od szmaragdowych odcieni, które powstają w wyniku wpadania światła przefiltrowanego przez szczelinę podmorską, która łączy ją z otwartym morzem. W bardzo odległych czasach grota znajdowała się  nad poziomem morza. Teraz podziwiamy w niej stalaktyty i stalagmity, które łączą się w kształt potężnych kolumn o wysokości około 10 metrów.

Można dotrzeć do Grotta dello Smeraldo ( położona pomiędzy Amalfi i Praiano) autobusem – w pobliżu groty w jedną i drugą stronę są przystanki autobusowe – lub zaparkować samochodem na miniaturowym parkingu. Zejście od strony drogi schodami luz zjazd windą i po zapłaceniu 5 € zwiedzamy grotę. Nie jest ona zbyt duża – zwiedzanie wraz z krótką przejażdżką łódkami zajmuje około pół godziny. Grota jest otwarta w godzinach od 9.00 do 16.00 a od połowy października do początku kwietnia do godziny 15.00. Jeśli morze jest wzburzone, grota nie jest udostępniana do zwiedzania.

Do groty można również dostać się od strony morza – na przykład łódką z Amalfi.

Od 1956 roku jej atrakcyjność podnosi podwodna szopka, wykonana z ceramiki. Co roku w okresie Bożego Narodzenia grupa nurków kładzie wiązki kwiatów u stóp Dzieciątka Jezus. Grota była również używana jako plan filmowy do filmów fabularnych kręconych (niby) na  Capri.

“Ścieżką Bogów” z duszą na ramieniu

Znakomitym sposobem na uniknięcie tłumów a zarazem bycia na wyciągniecie ręki z przyrodą i widokami jest przejście “Ścieżki Bogów” (Sentiero degli dei) łączącą Amalfi i Positano. Schody, żeby na nią wejść już chyba nikogo nie dziwią, ale to co oferuje – zaskakuje wielu. Niegdyś – przed wybudowaniem drogi, po której przemieszczamy się samochodem – była to normalna i zarazem jedyna trasa łącząca miasteczka na wzgórzach z tymi zawieszonymi nad morzem. Ścieżka wąziutka o szerokości nie przekraczającej 1 metra. Do tego bez barierek, co może nie dziwić, ale gdy zobaczymy pod sobą 500 metrową przepaść do morza…Przyznam się, nie przeszłam …mój lęk przestrzeni pokonał mnie:(

widok na wzgórza nad morzem z miasteczkami
“Ścieżka Bogów” biegnie gdzieś tam w górze

Czas we dwoje w Sorrento

Wiele widziałam malowniczych i cudownych miejsc, ale miasteczka półwyspu Półwysep Sorrento  (Penisola Sorrentina – lepiej brzmi, nieprawdaż?) miejsce jest naprawdę wyjątkowe, z gatunku tych, które “trzeba zobaczyć przynajmniej raz w życiu”.

Sorrento, z urokliwymi uliczkami, przesiąkniętych mocnym zapachem cytryn. Sama nie wiem: tych prawdziwych czy pochodzących z cytrynowych olejków, których użyto do wyrobu produktów wszelakich z cytryną w roli głównej.

butelki z cytrynowym likierem
Limoncello i pokus cytrynowych wiele

Jestem tutaj w tygodniu przed Świętami Wielkanocnymi, więc zwiedzam wystawę Settimana Santa w Sorrento. Obchody i procesje rozpoczynają się w czwartek, kiedy będę już na Ischi.

procesja Settimana Santa
Wystawa w kościele poświęcona obchodom Wielkiego Tygodnia

W mieście do 5 listopada 2018 będzie czynna wystawa pt. “Leonardo da Vinci – włoska duma”. Byłam w muzeum w miejscu jego urodzenia, w maleńkiej toskańskiej miejscowości Vinci – i powiem Wam naprawdę warto zobaczyć. Wystawa znajduje się w Convento San Francesco przy Piazza Gargiulo.

Na głównym placu – Piazza Tasso – stoi kolumna z pomnikiem św. Antonina – urodzonego tutaj i będącego patronem miasta. Do niego wnosili mieszkańcy prośby i opiekę nad ludem, o pomoc w czasie epidemii dżumy i cholery. To jemu przypisuje się zwycięstwo nad Saracenami, którzy najechali Sorrento w XIII wieku.

pomnik świętego
Patron miasta nadal nad nim czuwa
tablice informacyjne
Dopisek dla nierozumiejących pisma obrazkowego

Wczuć się w klimat

Wesele w Sorrento i Pod słońcem Toskanii – zobacz te filmy przed lub po ( a najlepiej weź pod uwagę obydwie możliwości ) i odkryj razem z bohaterami filmów miejsca, w których bywali. Ja znalazłam :), a w dodatku mogłam kupić ceramiczną –  jakże! – tabliczkę “Bramasole“.  Kto zna “Pod słońcem Toskanii”, to wie…

kafelka ceramiczna z napisem Bramasole
Ceramiczna pamiątka

Jak się dostać

  • Polska – Neapol 

Najlepiej i najszybciej skorzystać z ofert któregoś z tanich przewoźników. Ja leciałam Wizzair`em z Katowic  do Neapolu.

  • Neapol – Sorrento
  1. Z lotniska autobusem Alibus. Z lotniska do autobusu prowadza nas wymalowane na chodniki linie – kierunkowskazy. Bilet do kupienia u kierowcy, kosztuje 10€. Autobusem dojeżdżamy do Piazza Garibaldi (Plac Garibaldi)  – pierwszy przystanek autobusu, zresztą nie sposób przeoczyć tego ogromnego, zatłoczonego miejsca. Na Placu mieści się również główny dworzec kolejowy.

Idziemy za kierunkowskazami na peron, z którego odjeżdżają pociągi kolejki  Circumvesuviana ( przypomina dawne polskie pociągi “żółtki”). Bilety do kupienia w kasach tuż przed wejściem na peron w cenie 3.90€. Mała rada: pomimo wskazania, z którego peronu odjeżdża pociąg do Sorrento, warto kontrolować na bieżąco zmiany w tym zakresie. A zapewniam, że bywają – i wtedy następuje ostry bieg na inny peron.

Kolejka kursuje od 6:00 do 21:30 i jeździ mniej więcej co pół godziny.

Jeszcze słówko o kolejce Circumvesuviana – to sama egzotyka, nie tylko wygląd, ale i jazda. Zdezelowane wagony, pomalowane w różnokolorowe wzory zasuwają po torach niczym jakaś przedziwna kolejka w wesołym miasteczku. W okolicy Neapolu jedzie jeszcze w miarę spokojnie, ale już za miastem rozpoczyna się niezła jazda. Zwalnia, niemal staje, po czym z hukiem ostro przyśpieszając wpada w kolejne tunele. Przy czym ciągle coś w niej piszczy i trzeszczy! Musisz mocno trzymać torbę podróżną, jeśli masz taką na kółkach, bo Ci odjedzie – moja w mgnieniu oka poleciała na koniec wagonu:). Latem, gdy temperatura oscyluje wokół 40 stopni nie chciałabym wracać nią z pracy…

wagon kolejko podmiejskiej w Neapolu
Jeden z wagonów

Na marginesie o Circumvesuviana. Jak sama nazwa mówi, kursuje wokół Wezuwiusza, na pięciu trasach. Można nią dojechać także do Wezuwiusza: trasą do Sorrento ( przystanek Villa Dei Misteri) lub jej odnogą jadącą do Wezuwiusza. Wejście na wulkan miałam w planie, ale zabrakło czasu, więc został na następny raz.

Z lotniska można także wziąć taksówkę na Plac Garibaldi, ale dobrze jest ustalić kwotę, jaką zapłacimy za przejazd przed podróżą – powinno być około 25 – 28 €.

2. Z lotniska autobusem Alibus do portu Napoli Beverello – ostatni przystanek autobusu. Stamtąd wodolotem około 40 minut do Sorrento. Z portu w Sorrento do centrum dostaniemy się  taksówką lub autobusem “C”. Rozkład kursowania promów i wodolotów znajdziesz Tutaj.

mężczyzna kupuje bilet
Bilet w kasie lub przez internet
  • Sorrento – Wybrzeże Amalfitańskie – autobusem: Positano, Amalfi i dalsze miejscowości aż do Salerno.

Przy dworcu kolejowym w Sorrento znajduje się początkowy przystanek autobusu linii Sitabus. Bilet, który kupimy w kasie, musimy skasować w kasowniku w autobusie. Zdecydowanie najbardziej opłaca się kupić bilet całodniowy, który kosztuje 10 € – dojedziemy na nim aż do Salerno i dowolną ilość razy można wsiadać i wysiadać z autobusu. W wersji rozszerzonej, droższej o 2 € – kupimy bilet, który będzie także obowiązywał na inną sieć komunikacyjną kursującą w Positano. W Amalfi na ostatnim przystanku można się przesiąść do Salerno lub wiosek położonych w górach, jak na przykład Ravello.

ludzie siedzą na krawężniku
Czekamy na autobus – gdzieś w drodze powrotnej

Bardzo pomocna uwaga! Jeśli nie chcecie tkwić na przystanku na trasie Sorrento – Wybrzeże Amalfi w nieskończoność, to koniecznie przejdźcie na przystanek początkowy przy dworcu. Autobus często wyrusza już tak pełny, że po prostu nie zatrzymuje się na żadnym przystanku, mimo gorączkowo machających ludzi. Pamiętajcie także,że aby wysiąść na przystanku, trzeba poinformować o tym kierowcę ( dzwonki wewnątrz autobusu) w przeciwnym razie nie zatrzyma się.

Autobusy kursują od 6:30 do 22:00 z Sorrento, natomiast ostatni autobus z Amalfi wyrusza o 23:00.

Wsiadając do autobusu, dobrze jest zająć miejsce od strony okna po prawej stronie – czyli nie tej, gdzie siedzi kierowca – wtedy będziemy mieli najpiękniejsze widoki.

ludzie wsiadający do autobusu
Nawet wsiadanie do autobusu nie jest proste
  • Sorrento – Wybrzeże Amalfitańskie – drogą morską

Drugim sposobem dostania się do miejscowości na Wybrzeżu jest rejs łódką lub statkiem. Zarówno od strony Sorrento jak i Salerno znajdziemy mnóstwo ofert – w cenie od kilku euro – płynięcia do którejś z miejscowości i podziwiania obrazów – niczym z bajki – z nieco odległej perspektywy.

Moim zdaniem doskonała jest następująca wersja: do Amalfi autobusem, powrót do Sorrento statkiem.

zachód słońca
Zachód nad Wybrzeżem

Myśli różne

Przewaga samochodu nad autobusem: samochodem zatrzymasz się w każdym miejscu, które jawi Ci się w myślach jako: “ależ tu pięknie”.

Przewaga autobusu nad samochodem: rozglądasz się do woli, a nie czuwasz nad kierownicą. I cały czas przeżywasz przygodę – nawet wysiadając, kiedy to przestrzeń pomiędzy autobusem, a skałą przy której znajduję się przystanek autobusowy wynosi szerokość… niezbyt grubego człowieka.

Korzystając z komunikacji autobusowej trzeba pamiętać, że większość przystanków autobusowych jest “a richiesta” – więc na przystanku machaj, a w autobusie naciśnij dzwonek przed przystankiem.

Wskazówki

Na dworcu w Sorrento są również biura, które mają w ofercie wiele wycieczek po okolicy: zarówno na wybrzeże, na wyspy, jak i na Wezuwiusz.

Pamiętaj – planując dzień – że restauracje i bary są najczęściej czynne w godzinach: 12:00 do 15:00 i wieczorem najczęściej od 19:00 do 23:00. Owszem, czasem zdarza się, że po 15-ej trafimy na otwartą knajpkę – szczególnie w typowo turystycznych miejscowościach – ale lepiej być przygotowanym, aby nie cierpień głodu do późnego wieczora.

Gdzie mieszkałam

Zatrzymałam się w hotelu Palazzo Tasso w samiutkim centrum Sorrento. Pieszo z dworca około 10 minut. Bardzo przyjemy, butikowy hotel, z niezwykłą wręcz dbałością personelu o dobre samopoczucie mieszkańców. Nawet śniadanie nie jest typowo włoskie, typu coś słodkiego i kawa, tylko bardziej “treściwe” z pyszną kawą oczywiście.

Zapłaciłam 340 złotych za dobę – ze śniadaniem – za dwie osoby.

Restauracje

Dwa noce w Sorrento, to dwie kolacje. Obydwie pyszne, ale jakże różne!

Pierwszego wieczoru przyciągnęła mnie wystrojem i panującą w niej atmosferą L’Antica Trattoria Na powitanie kieliszek Prosecco i znakomita przekąską z ricottą. A później było jeszcze lepiej. Znakomita zarówno kuchnia, jak i obsługa. Cena również niczego sobie – kolacja dla dwóch osób z winem – 130 €.

restauracj w Sorrento
Wejście do restauracji
wnętrze urokliwej restauracji w Sorrento
Wnętrze restauracji
wnętrze restauracji
Za moimi plecami

Drugi wieczór to kolacja w rodzinnej  Chantecler’s Trattoria, położonej 70 metrów od hotelu. Znakomite owoce morza, przyjemny wystrój i atmosfera i cena za kolację 45 € za dwie osoby.

Trattoria w Sorrento
Trattoria
wnętrze restauracji w Sorrento
Wnętrze Trattorii

To by było na tyle …

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć nieco więcej zdjęć, wystarczy że kliknie na poniższe zdjęcie, a otworzy się galeria do cudownej krainy Wybrzeża Amalfi.

Hotele w tej części Włoch generalnie nie należą do najtańszych, ale wszelkie rekordy bije Positano. Nieco tańszy nocleg można znaleźć w okolicznych miejscowościach.

 A na dalszy włoski pobyt zapraszam na pobliską wyspę Ischia. Nie jest tak znana jak jej sławna sąsiadka Capri, ale ma niesamowite atuty: ponad 100 termalnych źródeł.

Zanurz się dla zdrowia w gorących źródłach, w otoczeniu cudownej przyrody i włoskim klimacie

Wybierasz się do Sorrento lub jego okolice? Masz pytania dotyczące wyjazdu? Pisz śmiało w komentarzu, postaram się odpowiedzi

Booking.com

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się na listę i nie przegap nowych ciekawostek, porad i konkursów!