Ustka – gdzie syrenka spełnia życzenia

0
883

Szerokie plaże i urocze okolice portu zachęcają do długich spacerów. Owiane legendami miasto zachęca do włóczenia się uliczkami.

 A gdy opadniemy z sił, z uśmiechem czeka na nas “kobieta pracująca” przy której słuchając szumu morza podumamy o świecie.

para młoda i turyści na molo nad morzem
Ustka – spacerują zwykli turyści i “niezwykli” goście

Chwil kilka z Ireną Kwiatkowską na ławeczce

Ponad półtora kilometrowa promenada w Ustce zaprasza na spacery. I powstaje iście wakacyjny dylemat: deptakiem czy brzegiem morza? Chociaż raz trzeba przejść promenadą. Bezwzględnie. Nie tylko po to, aby ulec pokusie gofrowo – lodowej, ale żeby chociaż na chwilkę przysiąść na ławeczce z postacią Ireny Kwiatkowskiej.

Ustka była jej ulubionym miejscem wakacyjnego wypoczynku. Często siadywała na ławeczce w pobliżu morza i gawędziła z innymi wczasowiczami. Zawsze przyjazna, skromna i uśmiechnięta.

Ławeczka, na której zasiadła na zawsze przypomina zwój taśmy filmowej i zaprasza jeszcze dwie osoby do odpoczynku.

ławeczka metalowa a na niej pomnik siedzącej aktorki Ireny Kwiatkowskiej
Ustka – ławeczka, na której można spędzić kilka chwil z Ireną Kwiatkowską

Kraina w kratkę

Pozostałe z dawnych lat małe domki rybackie czy wielkie spichlerze sprawiają, że popołudniowe spacery nabierają extra smaczku.

dom w kratkę - brązowa kratka wypełniona białym tynkiem
Ustka – “domy z duszą”

Konstrukcja szachulcowa: drewniane, ciemne bale (konserwowane dziegciem) tworzą szkielet, a przestrzenie pomiędzy nimi wypełnione są gliną wymieszaną ze słomą i pobielone wapnem. Taki sposób budowy nadał budynkom efekt wizualny przypominający szachownicę. Stąd nazwa terenu, gdzie dominowała taka zabudowa:”Kraina w kratę”.

Nieważne, czy to najbardziej sławny z “domów w kratkę” zbudowany w 1804 roku przez Kapitana Haasa (ul. Czerwonych Kosynierów -obecnie Centrum Kultury Bałtyckiej ) czy któryś z rewitalizowanych rybackich domów – wszystkie wzbudzają zachwyt.

Nie tylko małe domki, ale i potężne spichlerze dumnie stojące przy o nabrzeżu przyciągają wzrok.

Po wschodniej stronie portu olbrzymi budynek z czerwonej cegły (obecnie Centrum Aktywności Twórczej i restauracja) i dawny spichlerz firmy “Geiss”, w którym mieści się “Tawerna Portowa”.

Warto wejść i zachwycić się wnętrzem.

Centrum Aktywności Twórczej – tam dużo się dzieje kulturalnie

dom brązowe deski wypełnione białym tynkiem
Ustka – dom o zabudowie szachulcowej

Ustka z góry 

Tuż przy końcu prawie półtorakilometrowej promenady (nadal po wschodniej stronie), zmusza do zerknięcia w górę ponad 20 – o metrowa latarnia morska z 1892 roku.
Ośmiokątna wieża, pokryta niezliczoną ilością gzymsików, daszków i okien różnego rozmiaru, kryje w swoim wnętrzu betonowe i metalowe schodki, którymi można wejść na galerię i podziwiać okolicę. Blask jej reflektora widać na morzu z odległości 30 km.

Duch w latarni. Latarnicy, udający się na samotną”służbę” do latarni byli przyzwyczajeni do obecności duchów, które im towarzyszyły. Ich obecność nasilała się w okresie złej pogody. Gdy za oknem szalał sztorm, duchy uaktywniały się. Latarnię wypełniały jęki, wycie, szuranie, a szklanki rozpoczynały samotne wędrówki.To duchy zmarłych marynarzy. Zarówno wskutek zaniedbań latarników jak i chciwości mieszkańców, którzy chcąc obrabować statki palili fałszywe ogniska, wprowadzając statki na mielizny. Napadali je biorąc bogate łupy. Podobno po wymianie okien hałasy uciszyły się. Duchy uspokoiły się czy po prostu uszczelniono  okna?

Latarnia morska z czerwonej cegły z licznymi zdobieniami
Ustka – latarnia morska

Zanim utopimy wzrok w przestrzeni morskiej, na pierwszym planie zobaczymy betonowe falochrony.

Zbudowane z kamienia przywożonego ze Szwecji na przełomie XIX i XX wieku, chronią port przed sztormami. Można po nich spacerować  (i łowić ryby wykupując odpowiednie pozwolenie ) z wyjątkiem dni, kiedy są wysokie fale lub oblodzenia.

wędkarz łowiący ryby stoi na nabrzeżu na betonowym molo
Ustka – wędkarstwo z brzegu, w tle zwodzony ( nieczynny) most

Pod latarnią 

Przed latarnią, tuż za ogradzającym płotkiem, leżą szyny kolejowe z 1914 roku oraz wyłowione z dna kanału portowego fragmenty drewnianych statków. Czyżby tych statków “rekwirowanych” przez chytrych mieszkańców?

kawałki statków i szyn kolejowych leża na ziemi przed latarnią morską
Ustka – resztki statków przed latarnią

 Dla uczczenia pamięci tych, którzy odeszli na wieczną wachtę, postawiono – tuż przy latarni – pomnik pamięci.

Kilka razy spotkałam tam starszego Pana. Po kolejnym – przypadkowym zresztą – spotkaniu podszedł do mnie i powiedział, że przychodząc tutaj czuje się bliżej syna, którego zabrało mu morze.
pomnik z postacią rybaka w tle tablice i napis ludziom morza
Ustka – pomnik pamięci “ludziom morza”

Ustecka syrenka w  legendzie 

Wchodzących na falochron– po wschodniej stronie, nieopodal latarni –  wita zapatrzona w dal, 6-metrowa Syrenka. Wypatrująca marynarzy i rybakom, którym mogłaby pomóc – jak mówi legenda.

Najbiedniejsza ustecka wdowa miała na imię Marusza Skoczkowa. Jej syn Gwido wypłynął na morze na okręcie żaglowym kupca Prospera, aby zarobić na utrzymanie matki i swoje. Długo nie wracał i biedna wdowa wypatrzyła oczy spoglądając w morską dal. Właściciel szkunera odmówił biednej wdowie wsparcia, ale ulitowała się nad nią Bryzga Rosowa. Codziennie przynosiła opuszczonej kobiecie łososia, a któregoś dnia rzekła: “Posłuchaj rady: jutro nim z morza brzask wstanie blady, przetrzyj źrenice rybią wątrobą. Mija niedola, szczęście przed tobą”. Kiedy Marusza wykonała polecenie tajemniczej mieszkanki fal, cudownie odzyskała wzrok, a z morskiego brzegu dostrzegła powracający szkuner “Wieloryb”, na pokładzie którego znajdował się jej syn Gwido. 

Franciszek Fenikowski

Jak mówi powyższa legenda zapisana przez Franciszka Fenikowskiego, syrenka (Bryzga Rosowa) pomogła biednej kobiecie.

Ustecka syrenka jest jedną z trzech sióstr. Po kataklizmie, który w starożytności nawiedził Wyspę Syren, siostry – syreny rozproszyły się po całym świecie.Trzy z nich wpłynęły na Bałtyk. Pierwsza zatrzymała się w Kopenhadze, o czym przypomina kopenhaski pomnik. Druga wpłynęła w nurt Wisły i dopłynęła do dzisiejszej Warszawy. Trzecia pokochała złote piaski Ustki i tutaj się postanowiła zostać.

Dotknąć piersi, aby spełniło się marzenie

Obecnie syrenka nadal pomaga potrzebującym – wystarczy potrzeć jej lewą pierś, aby spełniło się półtora z pomyślanych trzech życzeń. Nieco dziwna liczba wynika z … budowy anatomicznej syrenki.

Niestety, nie może spełnić standardowych trzech życzeń, ponieważ nie jest złotą rybką, a jedynie rybą … w połowie.

A moment ten może pójść w świat, dzięki skierowanej na pomnik kamerze internetowej – klikniesz i widzisz siebie z Syrenką.

pomnik syrenki morskiej patrzącej w dal i kobieta w takiej samej pozycji

Ustka – razem wypatrujemy…rybaków?

Po męskiej stronie … mostu

Żegnam się z ustecką syrenką  i udaję na męską, zachodnią stronę portu.

Dnia 21 grudnia  2013 otwarto – jako prezent świąteczny dla mieszkańców miasta – jedyny w Europie – most obrotowy łączący obydwie części Ustki. Niestety, jakieś fatum zawisło nad kładką. Najpierw huragan “Ksawery” przychodząc w mikołajkowym prezencie, “coś” uszkodził w moście i tym samym opóźnił jego uruchomienie. A jak go już wprawiono w ruch, to trzeba było zamknąć z powodów technicznych ( zbyt mocno wpadał w drgania).

biały, zwodzony most na rzece
Ustka – most zwodzony w Ustce

I nie działa! Stoi jako ozdoba i wzbudza zainteresowanie nieświadomych. Ty także  – możesz na niego zerknąć korzystając z kamery skierowanej na syrenkę: w tle widać białą konstrukcję.

Jeśli morze w basenie portowym nie jest wzburzone, pomiędzy “wschodem i zachodem” kursuje pasażerska łódeczka. Za 2 złoty od osoby w kilka minut jesteśmy na drugiej stronie.

łódka przy nabrzeżu
Ustka – łódka czeka

A gdy pogoda nie sprzyja – pozostaje piesza droga wokół usteckiego portu i podziwianie cumujących tam licznie mniejszych i większych kutrów rybackich.

kuter rybacki z kolorowymi flagami
Ustka – kuter rybacki w usteckim porcie

Na zachód 

Zachodnia strona za sprawą opuszczonych magazynów, jakiś rozwalających się zabudowań i dziurawych dróg robi mocno przygnębiające wrażenie. Nad całym portem dominuje szary elewator zbożowy z żurawikiem przeładunkowym i niższy magazyn spirytusu. Mieściło się w nim 2,5 mln litrów trunku, regularnie odbieranego przez tankowce z Hamburga. Prowadziła do niego droga, o jakże wyraziście brzmiącej nazwie: Eldorado – Weg (Ulica Eldorado)

Istnieje opowieść związana ze spirytusowym magazynem, mówiąca,  że w 1945 roku podczas oczyszczania portu na dnie zbiornika ze spirytusem znaleziono ciała radzieckich żołnierzy. Mogło to mieć związek z rozkazem Hitlera, aby Niemcy wycofując się wysadzali wszystko co może przydać się Rosjanom. Jedynym wyjątkiem miał być wspomniany magazyn alkoholu – pokusa mająca osłabić zdolności bojowe żołnierzy.

Krajobraz osładza nieco port z przycumowanymi kutrami i piękne, praktycznie puste plaże.

piszczysta plaża i morze
Ustka – kilometry do spacerowania

Bunkry Blüchera

Bunkry Blücher są  pozostałością  po wielkiej hitlerowskiej inwestycji. Zgodnie z planami Hitlera, Ustka miała być nie tylko ogromnym portem ale i prawdziwą wojenną fortecą.

Wybuch II Wojny Światowej pokrzyżował niemieckie plany. Bunkrów nie ukończono, a z “dobrodziejstwa” zbudowanej działobitni skorzystały wojska radzieckie ostrzeliwując niemieckie statki.

Po wojnie Bateria Blüchera zamieniła się w ruinę. Wojsko Polskie wykorzystywało tylko bunkier amunicyjny. Działobitnie i podziemne koszary zasypywał piach.

W 1963 roku nakręcono tu romantyczny film “Yokmok” z Beatą Tyszkiewicz, Emilem Karewiczem, Stanisławem Mikulskim i Leonem Niemczykiem.

Do około 2010 roku pomieszczenia Blüchera były schronieniem dla kloszardów, którzy w środku palili ogniska jak jaskiniowcy. Od 2012 roku sytuacja uległa zmianie i teraz bunkry służą pokojowi i nauce historii.

betonowe bunkry poniemieckie
Ustka – bunkry Bluchera
Zwiedzanie możliwe jest przez cały rok 

Lipiec – sierpień od 9 do 21, wrzesień – październik od  10 do 18, listopad – luty od 10 do 16. Wejście kosztuje 14 zł, zwiedzanie z przewodnikiem w grupie – 24 zł.

Ja natomiast skorzystałam z propozycji zwiedzania z audiobookiem. Dodatkowe 9 zł a pozwala wczuć się w atmosferę i zwiedzać w swoim rytmie.

Urządzenie loguje się w miejscu naszego pobytu i “opowiada ” związane z nim historie. Naprawdę ciekawe i warte polecenia.

W podziemnej multimedialnej galerii miałam lekcję historii z manekinami  do złudzenia przypominającymi żywych żołnierzy. Szczególne wrażenie zrobił na mnie … żołnierz korzystający z toalety. W pierwszym momencie zmieszana cofnęłam się, przepraszając :). Postałam chwilę w pobliżu i widziałam, że moja reakcja nie była odosobniona!

postać niemieckiego oficera przy biurku czyta mapy
Ustka – niemiecki oficer na służbie

Kiermasz militarny, strzelnica, wojskowa grochówka – to wszystko kusi na terenie parku wokół bunkrów.

latarki wojskowe
Ustka – takie latarki pamiętam z dzieciństwa- do nabycia na wojskowym kiermaszu

Największa morska tragedia 

W pobliżu Ustki znajduje się jeszcze jedna  pamiątka związana z działaniami wojennymi. Leżący na dnie morza, około 23 km od Ustki wrak statku Wilhelm Gustloff.

Został zwodowany w 1937 roku jako luksusowy  statek pasażerski i spełniał swoje zadanie będąc miejscem wypoczynku “dla mas robotniczych Rzeszy”.

Wraz z wybuchem wojny zmieniło się jego przeznaczenie: najpierw pełnił funkcję  okrętu szpitalnego, a  potem – cumując w Gdyni – koszar wojskowych.

W wyniki ofensywy radzieckiej, kiedy stało się jasne, że rozbicie armii niemieckiej jest tylko kwestią czasu, rozpoczęła się ewakuacja ludności niemieckiej z Prus Wschodnich. Za najlepszą trasę uznano drogę morską. W tym celu okrętowano ludzi na statek Wilhelm Gustloff. Oficjalna lista wskazywała na 6600 osób, ale – ponieważ zaprzestano ewidencji wchodzących na statek – szacuje się, że było tam około 10 tysięcy ludzi –  zarówno ranni żołnierze, pielęgniarki jak i zwykli obywatele.

Załadowany po brzegi statek, 30 stycznia 1945 roku wyruszył z Helu. Morze było wzburzone, temperatura sięgała minus 20 °C , a o burty rozbijały się 2-3 metrowe fale. Storpedowany przez radzieckie okręty statek zaczął tonąć i po 63 minutach morze stało się grobem dla tysięcy osób.

Z katastrofy uratowano około 1000 osób (różne źródła podają różne liczby), a  przez kolejne tygodnie morze wyrzucało zwłoki na plaże w pobliżu Ustki. Podobno ostatnią uratowaną osobą było żyjące niemowlę, odnalezione siedem godzin po tragedii na jednej z łodzi ratunkowych. Wrak leżący na głębokości 43 metrów jest uznany jako mogiła morska.

Ustecki port również służył jako droga ewakuacyjna. Do 8 marca 1945 roku drogą morską wyruszyło na zachód ponad 33 tysięcy uciekinierów. Pomimo wydanego “pozwolenie” na pozostanie w mieście ludzi, którzy udowodnią polskie korzenie, nikt się nie zdecydował.

port z jachtami i kutrami rybackimi, w tle latarnia morska
Ustka – widok z bunkrów na wschodnie wybrzeże

Zapraszam do nadmorskiej wędrówki.

Kliknij na poniższy link, aby poznać inne tajemnice Ustki.

Usteckie impresje z nutką Oceanu Spokojnego

Ustka praktycznie

⇒ Ustka historia

Postscriptum lato 2017 – most już działa: była i chodziłam 🙂

zwodzony most i tłum ludzi przed nim
Wraz z tłumem czekam na otwarcie mostu

W lipcu 2017 roku zupełnie przypadkowo znalazłam się w pobliskim Orzechowie na “Wczasach z Yogą”.

Orzechowo to zagubiona wśród lasów nadmorska osada, gdzie można naprawdę wypocząć z dala od tłumów i wakacyjnych imprez. Jeśli ktoś ma taką potrzebę, wystarczy przejść się plażą kilka kilometrów w stronę Rowów, aby znaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości.

Most zwodzony otwierany jest o każdej pełnej godzinie na 15 minut.

                                                 

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się na listę i nie przegap nowych ciekawostek, porad i konkursów!