Nauka z techniką, mecz i Wilanów – październikowe, warszawskie klimaty

0
388
na pierwszym planie syrenka, na drugim rzeka a w tle stadion narodowy

Październikowy weekend z meczem, majsterkownią i miłością w tle. Przyczynkiem do wyjazdu był mecz w eliminacjach mistrzostw świata 2018 pomiędzy drużynami Polski i Danii, a reszta “ciekawostek” narodziła się w trkacie pobytu. I tak powstało swoiste 3M.

kasztany na ręce
Warszawa – królewskie kasztany

 Pierwsze M – majsternia 

Zadziwiający dla wszystkich cel mojego wyjazdu okazał się “strzałem w dziesiątkę”, ale o tym za chwilę.

Ponieważ miałam wolny praktycznie cały dzień, postanowiłam zajść do Centrum Nauki Kopernik. Spędzone kilka godzin w przestrzeni, która inspiruje każdego niezależnie od wieku. Czytając opisy urządzeń i biorąc udział w doświadczeniach można nieźle zatracić się w czasie – co i mnie się przydarzyło.

budynek centrum Nauki Kopernik a przed nim żółta budowla
Warszawa – przez Centrum Nauki Kopernik

Wspomniana w tytule Majsternia stanowi jedną z części Centrum, gdzie czeka menu pełne eksperymentów: można skonstruować most, pojazd latający, albo zbudować wieżę, która udźwignie jajko. I przez autopsję sprawdzić jak to działa.

Mali i duzi brali udział w doświadczeniach. A jakże, ja też nie omieszkałam.

mężczyzna słuchajacy muzyki
Warszawa – fletnia pana

Sprawdziłam czy dobrze się odżywiam i określiłam swój genotyp :). To ostatnie doświadczenie było najciekawsze- głównie za sprawą otrzymanego wyniku, który uczynił mnie wyjątkową!

genotyp kobiety
Warszawa – mój genotyp

Żeby przejść przez wszystkie stanowiska trzeba zarezerwować sobie kilka godzin, albo odwiedzić miejsce raz jeszcze.

Praktyczne informacje Centrum Nauki Kopernik

Warszawski symbol

pomnik syreny w mieczem i tarczą
Warszawa – Warszawska Syrenka

Pewnego dnia Syreny zamieszkujące “Wyspę Syren” zostały zmuszone do ich opuszczenia. Trzy z nich przypłynęły do Europy: pierwsza postanowiła zostać w Kopenhadze, druga zauroczona plażami Ustki – czytaj tutaj – tam znalazła swoje miejsce, a trzecią los rzucił aż nad Wisłę. I jak to syrena – wzburzała fale Wisły, plątała sieci – utrudniła pracę rybakom. Postanowili więc schwytać szkodnika. Złapali, zobaczyli i … zakochali się w cudnej urody pół kobiecie – pół rybie. Syrena dodatkowo ujęła ich przepięknym śpiewem i od tej pory żyli w zgodzie – zaniechała szkodliwych procedur, a wieczory umilała im śpiewem. Pewnego dnia zobaczył syrenkę bogaty kupiec i postanowił ją schwytać. Podstępem uwięził ją w drewnianej szopie. Płacz syreny usłyszał młody syn rybaka i z pomocą przyjaciół, pod osłoną nocy uwolnił ją. Syrena z wdzięczności za uratowanie życia obiecała im, że zawsze kiedy tylko będą potrzebowali pomocy, stanie w ich obronie.       I odtąd warszawska syrenka, uzbrojona w miecz i tarczę, broni miasta i jego mieszkańców.

Jakże nie odwiedzić ważnego, warszawskiego symbolu – Syrenki? Parę kroków od Centrum, stoi dumnie nad Wisłą od czerwca 1939 roku, kiedy to Prezydent Warszawy Stanisław Starzyński dokonał uroczystego odsłonięcia.

I od tej pory strzeże miasta.Tylko jej tło uległo zmianie za sprawą oddanego do użytku w 2012 roku Stadionu Narodowego, który był celem mojego dzisiejszego wyjazdu.

Gdzie jest komentator? M numer dwa

Jednym z moich niezrealizowanych do tej pory mini – marzeń było uczestnictwo w meczu piłkarskim. Nie żebym była zapalonym kibicem – po prostu chciałam zobaczyć jak to jest znaleźć się wśród rozentuzjazmowanego tłumu.

Atmosferę poczułam już w autobusie – wokół mnie mnóstwo ludzi z biało – czerwonymi szalikami, czapkami i malunkami – mimo, że do meczu było jeszcze parę godzin.

Dojeżdżamy do Dworca Centralnego, gdy ktoś woła do kolegi z końca autobusu:

“Teraz wysiadamy”?

“Nie, jeszcze jeden! “- pada odpowiedź

“Ooooo, to jest super! ” – podchwycił jeden z pasażerów – i zaczął skandować:”Jeszcze jeden, jeszcze jeden”, a za nim prawie cały autobus.

I w takiej atmosferze dojechałam do stadionu. Później było już tylko mocniej, głośniej i hałaśliwiej.

Na początek odśpiewaliśmy wspólnie hymn i rozwiązała się pierwsza zagadka: po co na siedzeniach są białe plastikowe arkusze?

Dolne rzędy rozwinęły białe, a górne czerwone płachty – i powstał obraz widziany niejednokrotnie  w telewizji: olbrzymia polska flaga w czasie śpiewania hymnu.

station wypełniony kibicami, a na płycie boiska dwie flagi: Polski i Dani
Warszawa – biało – czerwony stadion. Rozbrzmiewa hymn, a za chwilę rozpoczną się emocje.

I zaczęło się –  nawet nie zauważyłam kiedy.

I tu moje drugie zaskoczenie: nie ma komentatora! Szeptem – jak mi się wydawało – zapytałam o to męża. Szept jednak był słyszalny wokół mnie, bo moi towarzysze – kibice zareagowali śmiechem – przyjaznym, ale co pomyśli o blondynce na meczu… wiadomo!

Wspólne śpiewy, fala, skandowanie nazwiska bohatera meczu i strzelca bramek – Lewandowskiego, żegnanie hucznymi brawami Milika, który musiał opuścić boisku po urazie ( już później dowiedziałam się, że zerwał ACL – przednie więzadła), niezbyt pochlebne ( ale za to zgodnym chórem) okrzyki pod adresem sędziego.

Niesamowita atmosfera – po golach euforia, rzucanie się w ramiona sąsiadów, gwizdy, trąbki i okrzyki. Emocje nieprawdopodobne!

Stadion wypełniony tłumem
Warszawa – mecz Polska Dania

I tak minęło dwa razy po 45 minut  plus przerwa i doliczone parę minut.

Wygraliśmy z Danią 3:2, przy dużej pomocy kibicującej publiczności w liczbie   56 810 plus JA!

 Miłość przez wielkie M

 

Czternastoletnia Maria Kazimiera d’Arquien, najbardziej urodziwa z królewskich dworek, wryła się głęboko w pamięć i serce Jana Sobieskiego, kiedy po raz pierwszy spotkali się na królewskim dworze. Starszy o 12 lat, wykształcony kawaler, nie potrafił wyrzucić jej ze swoich myśli.

Los i układy polityczne chciały inaczej – Maria Kazimiera została wydana za mąż za Jana „Sobiepana” Zamoyskiego, co nie przysporzyło jej szczęścia. Małżeństwo z najbogatszym Polakiem a jednocześnie hulaką, pijanicą i posiadaczem “dworskiego haremu” unieszczęśliwiało młodą damę. W dodatku zarażona przez małżonka syfilisem, nie mogła donosić żadnej ciąży, co jeszcze pogłębiało jej zniechęcenie do życia.

I tak jakoś nawiązała korespondencję z Janem Sobieskim, w którego sercu nadal gościła. A i on nie był jej obojętny. Ich korespondencja początkowo miała niewinny charakter, by z czasem przekształcić się w bardziej czułą, frywolną.

Jakże pięknie pisał stęskniony Sobieski:

A teraz całuję począwszy od busieńki, wszystkie śliczności, a najbardziej tyteńki, muszeczkę, pajączka i śliczne nóżeczki.”

“Żoneczko moja najśliczniejsza, największa duszy i serca mego pociecho! Tak mi się twoja śliczność, moja złota panno, wbiła w głowę, że zawrzeć oczu całej nie mogłem nocy. P. Bóg widzi, że sam nie wiem, jeśli tę absence znieść będzie można”.

Aby ich listy, wpadłwszy w nieodpowiednie ręce, nie narobiły towarzyskiego i politycznego zamieszania w swojej korespondencji używali tajnego szyfru.

Astrea, róża, jutrzenka, bukiet – to słowa określające Marysieńkę, natomiast Jan był jesienią, sylwanderem lub prochem ( dla podkreślenia wybuchowego charakteru). Zaś mąż Marysieńki – Zamoyski nosił mniej znamienite “ksywki”: makrela, fujara, koń.

Wzajemne uczucie przetrwało lata i nie zmniejszyły go sprzeczności losu. W 1666 roku, miesiąc i tydzień po śmierci Zamoyskiego Sobieski wziął potajemny ślub z ukochaną, a kilka miesięcy później oficjalny na Wawelu.

W 1677 roku, ponad 10 lat po koronacji na króla Polski (2 luty 1676), król Jan III Sobieski  nabył posiadłość Milanów (obecny Wilanów), chcąc zapewnić rodzinie odskocznię od ruchliwej i hałaśliwej Warszawy.

Z jego inspiracji w kolejnych latach powstał tu barokowy pałac, zaprojektowany przez Augustyna Locciego Młodszego.

zamek w Wilanowie w kształcie literu U
Warszawa – Wilanów większy niż za czasów Sobieskiego – rozbudowany przez następnych właścicieli

Miejsce, gdzie kultura przenika się z naturą.

Amor i Psyche
Amor (gr. Eros) był bogiem –  pięknym, młodym chłopcem o złotych skrzydłach z łukiem i strzałami. Psyche zaś była królewną o nadzwyczajnej urodzie, o którą zazdrosna była Afrodyta. Z jej polecenia Amor miał wzbudzić miłość Psyche do odrażającego mężczyzny na świecie, lecz ujrzawszy Psyche sam się w niej zakochał. Odwiedzał ją co noc przestrzegając jednak że nie może go zobaczyć. Psyche posłuchała rady zazdrosnych sióstr i w czasie snu zapaliła lampę. Obudzony Amor znikł, a zrozpaczona Psyche wyruszyła na poszukiwania.Swoją determinacją  Psyche tak wzruszyła serce Afrodyty, że ta obdarzyła ją nieśmiertelnością i pozwoliła na związek z Amorem.

Szczególnie ulubionym miejscem pary królewskiej były pomieszczenia  inspirowane historią Amore i Psyche, będące analogią do ich wieloletniego, naszpikowanego  trudnościami uczucia.

Stworzyli  szczęśliwy i radosny dom, wypełniony śmiechem dzieci. Mimo, że Królowa Marysieńka urodziła 13 dzieci ( 4 razy poroniła), wieku dorosłego dożyła tylko czwórka z nich.

Nawet po latach małżeństwa Jan i Marysieńka nie żałowali sobie czułości, co w owych czasach było rzadkością. Bowiem małżeństwo w sarmackim wydaniu było raczej transakcją handlową niż wyrazem miłości.

Jeżeli tylko nadarzyła się sposobność razem podróżowali. Podróż były ich wspólną pasją. Jakże często królowa nie mogąc uczestniczyć w wyprawie króla, odprowadzała go towarzysząc mu w początkowym odcinku drogi. W chwilach rozstania nadal pisywali  przepełnione uczuciem listy.

Klimat wilanowskich wnętrz

Apartamenty królowej –  zdobione plafonami przedstawiającymi wiosnę i jesień (płodność i życie) – wspólna wielka sień łączy z apartamentami króla – ozdobionymi plafonami symbolizującymi zimę i lato (walkę i zbiory).

Królewska para urządzała przyjęcia w salonie, a gości przyjmowała w swoich apartamentach, siedząc … w łożach.

łoże z czerwonym baldachimem
Warszawa – zarówno król jak i królowa przyjmowali  petentów leżąc (zasiadając) w swoim łożu

Marysieńka przeżyła swojego małżonka o  20 lat. Zmarła we Francji w 1716 roku, ale po latach sprowadzono zwłoki i oboje spoczywają w krypcie św. Leonarda na krakowskim Wawelu.

Po ich śmierci pałac zaczął chylić się ku upadkowi i w 1720 roku Elżbieta Sieniawska odkupiła go od syna Sobieskich. Sprawiła, że bardzo zaniedbana rezydencja królewska odzyskała świetność i stała się miejscem pamięci o Janie III, zwycięzcy spod Wiednia.

Wiele pasjonujących historii mogłyby jeszcze opowiedzieć wilanowskie mury. Ale to już inne czasy i fascynacje.

duży model biedronki zrobiony z plastiku
Warszawa – plastikowa biedronka pewnie nie zachwyciłaby kochających przyrodę Sobieskich

Wilanowskie ciekawostki

Królowa Marysieńka z powodu swojej uciążliwej choroby często jeździła na lecznicze kuracje “do wód”, do Francji. Znając dobroczynne działanie wód, odkryła dla rodzimych magnatów Cieplice z gorącymi źródłami. Niczym Kleopatra moczyła się w śląskich, siarkowych źródłach przy dźwiękach muzyki otoczona aromatem pachnących róż.

Z mężem Janem jeździła też do Horyńca ( okolice Tomaszowa Lubelskiego), gdzie do dzisiaj zalecają leczyć stawy najlepszymi polskimi borowinami. Z kolei z okolic Wysowej najbardziej ceniła sobie wody pitne.

Nietypowe łóżko! Zaglądając do pokoju malinowego, zadziwia wielkość łoża – nietypowo dużego jak na królewskie wyposażenie.

Po II wojnie światowej pałac stał się własnością Państwa i urządzono w nim pokoje gościnne. Zdarzało się, że ówczesne władze spędzały tutaj noce. Ale głównie goszczono w apartamentach znamienitych gości.

Charles de Gaulle, będąc wysokim mężczyzną nie mieścił się w małym łożu – dla niego właśnie poszerzono łoże. Obecnie jedyne duże w całym pałacu.

pokój i łoże z baldachimem
Warszawa – pokój z duuuużym łożem

Mały, wielki człowiek. W “Wielkiej Sieni” łączącej królewskie apartamenty stoi rekonstrukcja (na podstawie jedynego oryginalnego ubioru znalezionego na Węgrzech) stroju Jana III Sobieskiego.

I jakież zdumienie! Wcale nie był tak potężnym mężczyznom, jak przedstawiają obrazy i rzeźby. Raczej drobnej budowy, a potęga bijąca z obrazów wynika z jego wewnętrznej mocy i potęgi zwycięzcy.

“W jednej dłoni trzymam książkę, a w drugiej szablę” – jak sam siebie określał.

strój króla, czerwona szata, szabla, nakrycie głowy
Warszawa – rekonstrukcja stroki Jana III Sobieskiego

Poznać pana po cholewach

Safian – cienka i miękka, wyprawiona garbnikami roślinnymi i barwiona skóra koźla lub barania.

“Poznać pana po cholewach” – doskonale znane powiedzonko wywodzi się z czasów szlacheckich.

Bowiem tylko bogaty szlachcic nosił drogie buty, najczęściej safianowe. Ba, mało tego – nie tylko nosił, ale pokazywał. Zakładał specjalnie krótszy kontusz (wierzchnia część męskiego stroju), żeby pokazać wychodzące spod niego buty.

wystające spod szaty skórzane, safianowe buty
Warszawa – safianowe buty

Ulubiony napój króla 

Kawowe ziarno zawładnęło podniebieniem Sobieskiego. Zakosztował w jej aromacie w czasie walk z Turkami i stał się wielkim miłośnikiem aromatycznej kawy.

To przecież za sprawą jego żołnierza, Jerzego Kulczyckiego, kawa szeroką falą wpłynęła na wiedeńskie, a później europejskie stoły. 

opis rośliny - kawy
Traktat o kawie

Malunki natrumienne

Niespotykane nigdzie indziej poza granicami Polski. Portret pośmiertny malowany na metalowym podkładzie. Przedstawiał osobę o rzeczywistym wyglądzie (malowany już po śmierci), bez upiększeń jakie często stosowano przy portretowaniu za życia.

Metalowy obraz przymocowywano na trumnie – aby bliscy żegnając się ze zmarłym, zachowali go jak najdłużej w pamięci.

portret osoby namalowany na metalowej płytce,
Warszawa – malunki natrumienne

Ukojenie w płynącej wodzie

Liczne fontanny w ogrodzie i potężne przed wejściem ( nie istniejąca) dodawały uroku i sprzyjały relaksowi. Woda była doprowadzana prosto ze starej odnogi Wisły.

Fontanny rozmieszczone w różnych częściach ogrodu tworzyły sielski klimat i sprzyjały wypoczynkowi. Do dzisiaj przy starej odnodze Wisły stoi przepompownia z dawnych lat. I nadal “uszczęśliwia” ludzi – jest ulubionym punktem w plenerze dla nowożeńców.

budynek z cegły , obok rzeka a na niej łódki
Warszawa – budynek dawnej przepompowni dzisiaj jest ozdobą parku i ulubionym miejscem na plener dla nowożeńców
panna młoda i młody pan
Warszawa – po zdjęciach

Hrabianka, dama i aktorka

Na koniec moich wilanowskich historii przeskok do roku 1938.

Właścicielami pałacu są Beata i Adama Braniccy. Zaprzyjaźnieni z nimi państwo Tyszkiewiczowie spędzają u nich coroczne letnie wakacje, mieszkając w pokojach w lewym skrzydle.

I tam właśnie przychodzi na świat hrabianka  – wzór kobiecej elegancji i dobrego smaku -moja ulubiona aktorka Beata Tyszkiewicz.

Praktyczne informacje Wilanów
  • bilety można kupić on – line albo w kasie
  • zwiedzanie pałacu do godziny 15.00 – wtorki nieczynne
  • w szatni pałacu do wypożyczenia audioprzewodniki za opłatą 12 zł. Zwiedzanie całego pałacu, wysłuchując wszystkich informacji trwa około 90 minut
  • można zeskanować fotokod i korzystać z telefonu przy zwiedzaniu. Aby uzyskać dostęp należy wysłać sms o treści “Wilanow” pod nr +48 507 67 69 67
Gdzie mieszkałam
  • hotel Novotel Warszawa Airport ul. 1 sierpnia 1.  Pyszne jedzenie w hotelowej restauracji Novo Square Lounge Bar – ciepłe dania do 22.00, ale bar jest  czynny całą noc.

Miejsce warte polecenia – blisko centrum (dobra komunikacja) i lotniska (bezpłatny hotelowy bus na lotnisko).

Pomysł na lunch

Kuźnia Kulturalna w Wilanowie  Dwie uczty: dla ciała – wyśmienite jedzenie i dla ducha – – kameralne koncerty

wykaz koncertów w restaracji Kużnia kulturalna w Wilanowie
Warszawa – koncerty w “Kuźni kulturalnej” w Wilanowie

                                                         

 

źródło: Wikipedia 

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się na listę i nie przegap nowych ciekawostek, porad i konkursów!