Spokój morza i magia Orzechowa sprzyjają warsztatom Yogi

0
595
morze Bałtyckie zachód słońca

Obecnie czas płynie coraz szybciej, doba uległa znacznemu skróceniu – tak myślimy i mówimy.

W rzeczywistości jednak wszechświat pozostał bez zmian – to my zmieniliśmy się, głównie za sprawą coraz większej ilości doznań otaczającej nas zewsząd.

morze i plaża
Spokój płynący wraz z szumem morza

Tu i teraz

Świetnym pomysłem, aby zwolnić pęd życia, przystopować myśli i uwolnić się od napięć jest kilkudniowy wyjazd gdzieś w odludzie, na warsztaty w towarzystwie przyjaznej, kobiecej duszy.

Tegoroczny letni wyjazd na tygodniowe warsztaty Yogi był właściwie przypadkowy. Chciałyśmy z Alą pojechać na obóz Tai Chi nad polskie morze w terminie od 22 lipca.

Jako że nie udało nam się “załapać” na wolne miejsca, znalazłam warsztat Yogi w tym terminie. I tym oto sposobem znalazłyśmy się w maleńkim Orzechowie nieopodal Ustki.

Miejsce idealne dla pragnących spokoju, bez tłumu, knajp. Za to w otoczeniu przyrody i plaż ciągnących się kilometrami.

oświetlony przez zachodzące słońce nadmorski klif
Orzechowski klif o zachodzie słońca

Bezalkoholowa Orzechówka

Orzechowo, to maleńka osada położona 5 kilometrów na zachód od Ustki, na trasie rowerowej do Rowów. Piachy ją sławią!

Położona jest na 30 metrowym klifie, a za jej plecami przycupnęła imponująca, wysoka na 50 metrów nad poziomem morza, morena czołowa.

Siła niszczycielska morza ukształtowała prawdziwe dzieło sztuki – klif jest przyozdobiony przez oryginalne korzenie drzew. Z kolei wpadająca do morza rzeczka Orzechówka wijąca się w głębokim, porośniętym bukowym lasem jarze, dodaje nieco spokoju groźnemu otoczeniu.

mała rzeczka wpływa do morza
Orzechówka rozlewając się wpływa do morza

Pięknie jest tutaj! Co prawda, gdy morze nieco bardziej wzburzy się, to plaża miejscami znika, ale wtedy i tak pozostaje podziwianie potęgi natury z wysokiego klifu.

Panująca atmosfera na pograniczu piękna i grozy, jest doskonałym plenerem malarskim i … fotograficznym dla par małżeńskich.

młoda para w wodzie w morzu, fotograf robi zdjęcia
Temperatura 15 stopni nie jest w stanie ochłodzić uczuć młodej pary

Drzewa bukowe – a szczególnie ich części korzenia – w kontakcie z morską wodą „puszczają” kolor, dzięki czemu pasek na plaży miejscami wygląda tak, jakby polano go fioletowym barwnikiem.

fioletowy kolor na pisku
Zadziwiający fiolet na plaży

Morze, zabierając rokrocznie po kilka metrów lądu, pozostawia także – odżywcze dla skóry – minerały w glinie znajdującej się w podłożu wydm. Naturalne właściwości glinki wzmocnione przez pochodzące z morza zachęcają wczasowiczów do … kąpieli błotnych.

błoto na plaży przy morzu
Błoto bogate w mikroelementy przy słonecznej pogodzie cieszy się powodzeniem

Zdecydowałam się jedynie na odżywanie stopy – trudno jest mi podjąć decyzję o zanurzenie całego ciała – aby zmyć błotko z ciała – w tak zimnym Bałtyku

Mała o wielkiej historii

Orzechowo nie tylko zachwyca przyrodą, ale i kryje w sobie tajemnice.

W dawnych czasach znajdował się tutaj młyn wodny, folwark i kilka rybackich chat. Wieś – zwana wówczas od nazwy przepływającej przez nią rzeczki WrechowFreichow cieszyła się wielką popularnością wśród odwiedzających pobliską Stolpmünde (dzisiejsza Ustka).

W Średniowieczu ujście rzeczki do morza zostało zablokowane przez wydmę. Ponieważ w pobliskiej wiosce Zapadłe zaczęło się tworzyć rozlewisko, ogromnym nakładem sił i środków wykonano przekop do morza.

rzeka wpływa do morza, a w niej mnóstwo korzeni drzew
Orzechówka przyozdobiona korzeniami drzew

Samo ujście rzeczki nosi zaś niezbyt miłe miano: “Trupia Rzeczka”. Podobno w XVI wieku piraci mordowali tutaj zakładników, za których nikt nie chciał zapłacić okupu.

Zarówno piraci jak i najeźdźcy szwedzcy wykorzystali zróżnicowaną budowę terenu do … ukrycia skarbu.

Tak przynajmniej mówi legenda: pod którąś sosną, w załomie rzeczki, a może na skraju nadmorskiej wydmy, czeka od wieków ukryte wielkie bogactwo.

rzeczka a w niej korzenie drzew
A możliwości mnóstwo…

Uroki orzechowskiego klifu porośniętego buczynami docenił odpoczywający często w Ustce Otton von Bismarck, wpadając tutaj często w czasie konnych przejażdżek.

W XX wieku działał tutaj ewangelicki ośrodek  dla młodzieży prowadzony przez słupskiego pastora Spittela. Ponieważ głoszone w ośrodku chrześcijańskie wartości były sprzeczne z ideami nazizmu, ośrodek znajdował się pod baczną obserwacją gestapo.

Po wojnie, za namową wdowy po pastorze Spittelu, ośrodek przejął ks. Jan Ziela, kapelan Armii Krajowej. Ksiądz organizował szkolenia i rekolekcje dla młodzieży, tym razem obserwowane przez władze komunistyczne.

Przybywali tutaj – mniej lub bardziej jawnie – przedstawiciele różnych opozycji między innymi Józef Cyrankiewicz oraz Adam Doboczyński (literat, żołnierz i polityk stracony w 1949 roku wyrokiem stalinowskiego sądu).

stromy brzeg morza
Groza zbliżającej się – krok po kroku – do ośrodka plaży

Niby zwykła wydma

Zlodowacenia pozostawiły wiele ciekawych form geomorfologicznych. Jedną z nich jest fragment ogromnej moreny czołowej “przycumowanej” około 600 metrów od brzegu morza w Orzechowie.

Wydaje się, ze jakiś olbrzym zabłądził tutaj i wysypał piach z ogromnego wora wprost na rozpościerające się wokół bagna i wijącą się rzeczkę Orzechówkę. Z czasem sosny wspięły się na łagodniejszy, zachodni bok moreny i porosły go nadmorskim borem.

Samotna sosna na środku wydmy
Samotna sosna na środku wydmy

Ścieżka, która zwiedzam wydmę ma 2,8 km długości i zrobiona jest w formie pętli. Wędrując i podziwiając widoki raz po raz zatrzymuję się przy tablicach informacyjnych – wiedzy nigdy za dużo!

tablica informacyjna na temat sosny
Sosna uchyla rąbka tajemnicy

A wszystko w nastrojowym otoczeniu wysokich wydm, porośniętych malowniczo poskręcanymi od wiatru sosnami. Wisienką na torcie jest platforma widokowa w najwyższym – 60 metrów n.p.m. – punkcie wydmy.

platforma na wydmie
Wreszcie legalny relaks na wydmie

Ścieżka jest przystosowana dla rowerzystów – znajduje się zresztą przy trasie rowerowej. Jako, że część trasy przechodzi się po zbudowanych drewnianych trakcjach, a dwie z nich trzeba pokonać po stromych schodach, to z rowerem może być nieco trudniej.

Z tego samego powodu szlak nie jest tez zbyt wygodny dla wózków dziecięcych i inwalidzkich.

drewniane schody i podesty na wydmie
Z rowerami ciężko, ale dla chcącego …

Tuż za ogrodzeniem ośrodka – przy trasie rowerowej – panoszy się wysoka wieża obserwacyjna.

W okresie letnim od 15 czerwca do 13 września można się na nią wspiąć i podziwiać widoki zarówno Bałtyku jak i pofałdowanego przez moreny wybrzeża. Jedynym warunkiem bezpłatnego zwiedzania jest … brak klaustrofobii.

wieża obserwacyjna podświetlona nocą
Wieżę można zwiedzać latem od 9 do 17

Yoga w Orzechowie

Warsztaty Yogi w Orzechowie prowadzone są przez dwóch nauczycieli: Marka Migała – dyplomowany nauczyciel Jogi Iyengara w stopniu Intermediate Junior II oraz Magdę Prus – nauczyciela Yogi w stopniu nauczycielskim Introductory II.

Zaczęłam praktykę w grupie Marka. Nauczyciel z dużą wiedzą – także z zakresu budowy ciała człowieka – wynikające zapewne z tego, że z zawodu jest rehabilitantem.

Chętnie dzieli się tą wiedzą, dzięki czemu jeszcze łatwiej jest zrozumieć zachowanie swojego ciała oraz ustawić go w prawidłowej asanie.

I tyle dobrego. Bowiem, czy uczestnik warsztatów wykonuje prawidłowo asanę, czy nie, to go już kompletnie nie interesuje. Na wyraźną prośbę coś tam poprawi, ale niezbyt chętnie.

Chyba, że jest się jego uczniem – to co innego. Otoczony przyszłymi nauczycielami, koryguje im sylwetkę, tłumaczy dodatkowo jak poprawić asanę. Oburza mnie jednak, że robi to na warsztatach dla „ogółu”  kosztem zwykłych uczestników.

Absolutnie nie dla nas te warsztaty. W czasie rozmów „zakulisowych” okazało się, że wiele osób ma takie same zdanie.

Zmieniłyśmy grupę – uczestniczymy w zajęciach Magdy. Jej zajęcia wyglądają tak, jak powinny – zauważa każdego uczestnika, bierze pod uwagę jego ograniczenia ruchowe i zmiany chorobowe. Do tego bardzo sympatyczna – z przyjemnością praktykujemy Jogę w jej towarzystwie.

klifowe wybrzeże i stojąca kobieta w asanie
Yoga na plaży

Niezamierzona podróż w czasie

Zakwaterowani jesteśmy w ośrodku “Leśnik”  – pięknie położonym na wysokim klifie, w otoczeniu lasu bukowego i sosnowego. Tuż za ogrodzeniem znajduje się wieża przeciwpożarowa. Latem – pomiędzy od 15 maja do 13 września można się na nią bezpłatnie wspiąć i podziwiać cudne widoki na morze i pofałdowaną, porośnięte lasami pobrzeże Bałtyku.

laptop w przedziale kolejowym a w nim zdjęcie z wnętrza samolotu
W laptopie wspomnienia wygodniejszych podróży

„Leśnik” podobnie jak (pociąg nazwany przez PKP InterCity, którym jechałam z Katowic do Ustki – przeniosły mnie w zamierzchłe czasy wczasów FWP.

Polinezji szczypta nad polskim morzem

Kilometrowe spacery nad morzem i po leśnych ścieżkach w towarzystwie (głównie) Ali, Asi i Teresy rekompensują mi jednak niedogodności.

Zaś za sprawą Magdy i Romka  doświadczam cudownego relaksu dzięki masażowi Ma -Uri.

Masaż wykonuje się na całym ciele, wewnętrzną stroną przedramion i dłońmi, przy użyciu ciepłego olejku. Podczas masażu wykorzystana jest konkretna sekwencja ruchów, układających się w taniec, wykonywany do muzyki polinezyjskiej.

Wywodzi się z prastarej tradycji masażu świątynnego, wykonywanego przez hawajskich szamanów.

Masaż Ma-Uri polega na wywołaniu tych energii, które pozwolą masowanej osobie uwolnić się od szkodliwych napięć, blokad i chorób.

Mnie pozwolił cudownie rozluźnić się, a wykonywany na cztery ręce wzmocnił doznania.

Stosunkowo mało popularny w naszym kraju, więc zerknij na filmik zamieszczony na You Tube na czym ten masaż polega.

Babski czas

Nietuzinkowe towarzystwo ludzi pozwoliło mi spędzić przyjemny tydzień nad moim ulubionym Bałtykiem. Wspólnie z Alą pracowałyśmy nad swoją kondycją i wreszcie miałyśmy mnóstwo czasu, żeby się nagadać i po prostu pobyć ze sobą.

Niestety, pogoda nie była mi tym razem przyjazna.

Ale, że w każdej niedogodności można znaleźć chociaż krztynkę dobrego, to po całodniowym ulewnym dniu, nadchodziły bezdeszczowe wieczory ze spektakularnymi wręcz zachodami słońca.

zachód słońca
Wieczorne widowisko

Znowu w życiu mi nie wyszło 🙂

Jak cudnie wrócić znad morza i mieć wreszcie upały. Faktycznie zostawiłam daszek do leżaka. Ale jako widzisz, przesadą jest wozić ze sobą leżaki, a co dopiero liczyć na to, że będzie potrzebny jeszcze daszek, więc olewam sprawę!

Krótkie podsumowanie “pogodowe”, które otrzymałam od Teresy w odpowiedzi na mojego sms, mówi wszystko na temat pogody, jak nam towarzyszyła w ostatnim tygodniu lipca :).

słońce świeci miedzy drzewami
Czasem jednak zaświeciło

A może masz ochotę zagościć w pobliskiej Ustce? Tylko pięć kilometrów plażą i znajdziesz się w zupełnie innej rzeczywistości:

⇒ zwiedzanie Ustki 

Usteckie impresje z nutką Oceanu Spokojnego

Ustka praktycznie

⇒ Ustka historia

źródło: Nadleśnictwo Ustka

Booking.com

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się na listę i nie przegap nowych ciekawostek, porad i konkursów!