
Impreza, na której mężczyzna może być tylko do obsługi – Babski Comber
Impreza, na której mężczyzna może być…tylko do obsługi – brzmi nieco dziwnie, ale jest jak najbardziej prawdziwe. I jakie fajne:).
Mumia z wróżką
Na Opolszczyźnie organizowane są corocznie na koniec karnawału imprezy, w których uczestniczyć mogą tylko kobiety. Ale też z pewnymi zastrzeżeniami. I to nie chodzi o wiek – bo bawią się kobietki od lat „- naście”, aż po mocne „- siąt”.
Wstęp na imprezę zapewnia (oprócz drobnego wpisowego) … strój. I tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa, od pierwszego momentu wejścia do sali.
Postacie z bajki, seksowne policjantki i nie mniej seksowne zakonnice, zwierzęta i kwiaty wszelakie… Inwencja pań nie ma końca. Stroje wypożyczone lub wykonane własnym sumptem, łączy jedno – wprowadzają każdą z nas od pierwszego kroku na sali w mega zabawowy nastrój.
W tym roku po raz trzeci bawiłam się na takiej imprezce, ale tradycja „babskiego combru” ma już parę latek. Pierwszy raz została zorganizowana w 2012 roku przez Towarzystwo Społeczno – Kulturalne Niemców na Śląsku Opolskim koło DFK Kamionka i wtedy na parkiet wkroczyło 80 kobiet. I jako, że zabawa była przednia i dobra wieść poszła „w świat”, ilość chętnych gwałtownie wzrosła – organizatorki muszę wprowadzać ograniczenia liczy z powodu…braku miejsc.
Moc w nas
W tegoroczny Tłusty Czwartek bawiło się nas sto trzydzieści „babek”. Po raz drugi w klimatycznej restauracji „Bavaria” w Brożcu, bo w poprzednich latach szalałyśmy na parkiecie OSP w Straduni.
Jeszcze panuje prawda zima, ale organizatorki wprowadzają nas w wiosenny nastrój – każda z nas otrzymuje paczkę nasion kwiatów z …numerkiem.
Nasiona – z poleceniem wysiania wiosną w ogródku, numerek natomiast upoważnia nas do odbioru nagród. Wszelakiej maści i wartości, przezabawnych i praktycznych. A czegóż tutaj nie ma! Przy moim stoliku „padły” takie nagrody, jak: butelka dobrego wina, mega wielka rolka papieru toaletowego, bon do salonu kosmetycznego „Bożenka” w Kędzierzynie – Koźlu, ceramiczne kubki, drobne kosmetyki i piękny, różowy w ładnym kształtnym opakowaniu płyn… do mycia toalet – to mój los:).
Rozpoczęłyśmy zabawę prezentacją poszczególnych grup tematycznych strojów, później kolejna chwilka dla fotoreportera i wspólna pamiątkowa fotka … i poszłooooo!! Tak jest tylko na babskich zabawach – od pierwszego taktu muzycznego bawiłyśmy się wszystkie.
I tak już było aż do końca, mniej więcej do drugiej w nocy. Szalałyśmy przy rytmach polskich, niemieckich szlagierach, popularnych przebojach.
Męska pomoc
Przerywniki i owszem – były. Dobra kolacja na wzmocnienie, pokaz barmański w wykonaniu „Alternative Bar” połączony z degustacją drinków dla każdej z nas i warsztaty taneczne z Remigiuszem z opolskiego Studia Tańca „Salsomania”. I to była ta męska część, o której wspomniałam – dodać do niej jedynie należy DJ Mateusz i fotografa – doskonale wczuł się w klimat grasując po parkiecie w długiej blond peruce.
Dzięki Aniu Ludwig – jednej z organizatorek – za udostępnienie zdjęć i słów parę o tradycji „Babskiego Combru”.
Zdjęcia wykorzystałam za zgodą autora: K.G.
Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!
Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!







