O Blogu

Stworzyłam blog JaWagabunda, bowiem szukając informacji o podróżach głównie natrafiałam na blogi pisane przez młode osoby. Blogi bardzo ciekawe, z wieloma poradami, ale brakowało mi innego, bardziej dojrzałego spojrzenia na świat.

Czasem mam wrażenie, że ludzie nieco dojrzalsi nie podróżują – a przecież tak nie jest, po prostu mniej z nich decyduje się na założenie swoistego “pamiętnika podróży”.

Dlatego postanowiłam stworzyć miejsce, które będzie się nieco różnić od innych stron i blogów podróżniczych. Gdzie nie tylko młodzi, ale także osoby młode duchem, które połowę życia mają za sobą, znajdą “swoje” klimaty.

Choć nie podpowiem Ci jak podróżować tanio, to znajdziesz u mnie pełno pomysłów na to jak podróżować ciekawie i z pasją.

Dla mnie odkrywaniem świata jest zarówno pobliski las z kwitnącym na oszałamiająco biało czosnkiem niedźwiedzim, zagubiona wioska gdzieś na krańcach Polski, Mumbai z ośmioma pasami ruchu, jak i zabytki sprzed wieków w dalekim świecie czy powalająca pięknem  plaża gdzieś na Antypodach.

Moje wyjazdy są najprzeróżniejsze. Generalnie nie jestem typem trampa podróżującego z własnym namiotem  (te czasy już dla mnie minęły), ale z plecakiem jak najbardziej. Moje podróże organizuję sama lub z grupą przyjaciół. Nie stronię też od „wypasionych hoteli” czy objazdówek organizowanych przez Biura Podróży. Jednak największą frajdę sprawia mi włóczęga według mniej lub bardziej precyzyjnego planu.

Nie jestem typem samotnika, więc podróżowanie z bliskimi lub przyjaciółmi jest mi szczególnie miłe. A wszystkim, z którym mogłam odkrywać nowe kawałki świata, dedykuję poszczególne artykuły. Kto chce, znajdzie w moich opisach siebie i fragmenty  swoich przeżyć. A jeśli wyrazi chęć, chętnie zamieszczę „tam” nasze wspólne zdjęcie.

Pokażę Ci jak odkrywać fascynujące miejsca, także te, które znajdują się poza najpopularniejszymi turystycznymi szlakami.

W artykułach staram się łączyć opisy krajobrazowe z ciekawostkami historycznymi oraz autorskimi fotografiami.

Chcę, aby mój blog był ciekawy, kolorowy i interesujący, by jak najdokładniej przybliżył Ci to co najbarwniejsze w innych krajach i kulturach.

Kieruję go do osób w moim wieku, które również uwielbiają przemierzać świat wzdłuż i wszerz, a z życia chcą czerpać pełnymi garściami.

A jak podróże, to i smakowanie świata. Dosłownie – stąd pojawił się folder z ciekawymi  przepisami, które są nieodłączną częścią wojaży bliskich i dalekich.

Do tego gwarantuję potężną dawkę inspiracji i podpowiedzi, które pomogą Ci w codziennym życiu, a powiązanym są z kolejnym moim hobby: ogrodem.

Skąd w ogóle ta włóczęga? Odpowiedź jest niezwykle prosta: mam to w genach. Moja mamusia w wieku dobrze ponad 70 –u lat co najmniej dwa razy w roku zapuszcza się w odległe krainy. Każdy kolejny wyjazd jest dla niej inspiracją i pomysłem na następne wakacje. I tak samo jest u mnie! I u mojego brata, i u bratanka… Rodzinne włóczęgi…

A wszystko zaczęło się w dzieciństwie – na pierwszą poważniejszą wyprawę rodzice zabrali mnie w Tatry. I zdobyłam Kasprowy Wierch. Nie, nie kolejką tylko na własnych nóżkach. Pomimo, że miałam wtedy zaledwie 5 lat do dzisiaj pamiętam mnóstwo szczegółów z tej wędrówki. I miłość do gór zakorzeniła się w mojej głowie na zawsze. Niezależnie od rodzaju gór, jest to miejsce, w którym czuję się najlepiej i dokąd kilka razy w roku wyjeżdżam.

Zresztą jednym z moich dziecięcych marzeń, do tej pory nie zrealizowanych, jest zamieszkać w górach. Pracować w niezależnym zawodzie i mieć przed oczami widok na góry. Może jeszcze się spełni?

A skąd w ogóle pomysł na pisanie bloga? Mój mocno dorosły syn, kiedyś podczas prowadzenie dysput o życiu, zapytał mnie „A dlaczego nie piszesz bloga?” „Ja? Chyba nie potrafię!”. Ale iskierkę zasiał. Prawie rok czasu zajęło mi tworzenie mojej strony, ale udało mi się zrobić, to co zamierzałam.

A nazwa strony wpadła mi do głowy zupełnie niespodziewanie podczas koncertu.

Miałam mnóstwo pomysłów, ale żaden mnie nie zachwycił. Aż któregoś dnia, na koncercie jednej z moich ulubionych artystek, Marianne  Faithfull w Teatrze Rozrywki w Chorzowie, gdy zaśpiewała Vagabond Ways poczułam. To jest to! Co prawda tekst piosenki w żadnym razie nie ma korelacji z moim życiem czy w ogóle z podróżami, ale przecież „podróżowanie” przez życie ma tak wiele twarzy!

Na koniec słów kilka skierowanych do moich najbliższych:

Pragnę podziękować Radkowi za pomoc przy tworzeniu strony i wyrozumiałość, gdy zarzucałam go tysiącami  prostych pytań.

Mojemu mężowi za akceptację moich pomysłów wsparcie i  cierpliwość, gdy w czasie wakacji jego konkurentami są aparat i laptop. Mimo, że czasem usłyszę : ” Wybieraj, aparat albo ja!” to nadal jeździmy w trójkę.

I przede wszystkim mamusi, za to, że zaszczepiła mi bakcyla podróży i do tej pory realizuje go ze mną.

pozdrawiam wszystkich ciepło

Danuta Walter – Urych

Jeżeli moje artykuły Ci się podobają – skomentuj je koniecznie i napisz do mnie: dana.urych@gmail.com

Nie zapomnij polubić mojego bloga na Facebooku: JaWagabunda.pl na Facebooku