Klimatyczna Sewilla, jej legendarny symbol NO8DO i ślad pomarańczy

0
982
Sewilla dachy miasta
Sewilla

Sewilla wiosenną porą jest najcudowniejsza. Przyroda rozkwita, a z każdej uliczki, zakątka, skweru i parku rozchodzi się – i dosłownie otula wszystko i wszystkich – wszechobecny zapach kwitnących pomarańczy.

pomarańczowe drzewko
Są ich tysiące…

Niegdyś Hispalis, dziś Sevilla

Nad jedną ze starych bram miejskich możemy przeczytać zwięzłą historię Sewilli:

Herkules mnie zbudował, Cezar otoczył murami i wieżami, Święty Król zdobył

Oficjalna wersja powstania miasta jest bardziej racjonalna, początki osadnictwa w tej części półwyspu Iberyjskiego datuje się w VIII w p..n.e. i przypisuje plemionom Iberów.

W kolejnych wiekach zamieszkiwali te tereny  Fenicjanie, Kartagińczycy, Wizygoci i Maurowie. W czasach Cesarstwa Rzymskiego Hispalis (ówczesna nazwa Sewilli) bardzo się rozrósł i awansował do rangi ważnego portu na rzece Guadalquivir, mającej połączenie z morzem.

Jednak największy wpływ na obecny wygląd miasta mieli najeźdźcy z Mauretanii. To właśnie za panowania marokańskiej dynastii Almohadów, wzniesiono Alcázar (królewski pałac), meczet (obecnie katedra) i piękny minaret (dzisiejsza Giralda).

tablica z informacją
Główny plac

Burzliwe dzieje miasta obrazuje historia. Po chrześcijańskiej rekonkwiście, było ulubioną siedzibą królewskiego dworu. W XV wieku, po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba, nadszedł prawdziwy czas prosperity, który trwał przez 200 lat. Prozaiczny był powód nadejścia gorszych czasów – zamulenie rzeki spowodowało, ze Sewilla coraz bardziej traciła na znaczeniu, a palma pierwszeństwa w handlu zagranicznym przypadła miejscowości Cádiz ( Kadyks).

Wjeżdżając do miasto od strony dawnego konkurenta mam wrażenie, że handel morski w Sewilli kwitnie jak za czasów Kolumba – przede mną „widok z lotu ptaka” na setki kontenerów i kontenerowców zacumowanych na rzece Guadalquivir.

rzeka a na niej kajakarze
Dzisiaj bardzo popularne miejsce na treningi kajakarzy

Sewilla od jakiegoś czasu wraca na mapę ważnych europejskich miast. Jednym z ważniejszych wydarzeń było EXPO`92. W ramach przygotowań bardzo zmodernizowano miasto w tym także Isla Cartuja (Wyspa Kartuzów), na której mam przyjemność mieszkać. Miasto rozkwita na nowo bo zabytki, korrida, flamenco, Semana Santa i ogólnie atmosfera radości panująca w mieście przyciąga tysiące  turystów. W tym również mnie.

ołtarze w kościele
Przed wyruszeniem z kościoła na procesję

 Nie porzuciła mnie

Jakże ważny dla Sevillan jest symbol: NO8DO, który zauważymy dosłownie wszędzie – na taksówkach, autobusach, pokrywach włazów kanalizacyjnych, na szyldach barów.

Symbol i zarazem logo miasta. Jego geneza sięga XIII wieku ( okres rekonkwisty), kiedy to syn króla Alfonsa X chciał pozbawić ojca tronu. Wówczas na drodze stanęli mu Sewillanos  (tak nazywano mieszkańców Sewilli) stojąc po stronie ojca.

Symbol „8” pomiędzy sylabami „NO” i „DO” to motek włóczki – po hiszpańsku madeja. Zestawiając te trzy elementy, całość można przeczytać jako NO – madeja – DO, a fonetycznie zabrzmi to, że..

Nie porzuciła mnie

i jest symbolem wierności Sewilli królowi. Tymi słowami prawowity król Alfonso X nagrodził mieszkańców miasta za ich lojalność.

słupek do parkowania w Sewilli
Nawet na słupku do parkowania

Patelnia Andaluzji   

W prowincji Sewilla leży miejscowość Écija zwaną także Miastem Słońca lub Miastem Wież ( dzięki 11 kościelnym wieżom) uznana w całości za zabytek narodowy. Ale to nie piękne wieże czynią ją bardzo sławną, ale bardzo wysokie temperatury panujące latem, oscylujące wokół 40 stopni.

Dzięki tak wysokim wskazaniem termometru uzyskała przydomek: „Patelnia Andaluzji” (Sartén de Andaluzja). Aczkolwiek niektórzy to miano przypisują Sewilli, gdzie w  letnich miesiącach upały również uniemożliwiają normalne funkcjonowanie i większość mieszkańców opuszcza miasto przenosząc się w inne regiony.

zielone pola
Fragment patelni 🙂

 Naranja y alegría (pomarańcze i radość)

Biegnę gryząc pomarańczę, Ziemia pod nogami tańczy.

                                                                                       (T. Woźniak)

 Sewilla to magia, którą odnajduję nie tylko w oglądanych perełkach architektury. To również uczta dla innych zmysłów. W powietrzu unosi się wszechobecny zapach pomarańczy. Koniec marca i  początek kwietnia – to najlepszy czas na zwiedzanie i zanurzanie się w tym antydepresyjnym aromacie.

Ponad 30 tysięcy drzewek, które porastają ulice, parki i ogrody w mieście kwitnie! Nie trzeba się martwić o użycie perfum wychodząc z domu. Ten lekko  słodkawy, ale nie duszący zapach otula wszystko i wszystkich. Chcąc zachować aromat na dłużej, można kupić butelkę perfum zrobiony na bazie kwiatów pomarańczy – na przykład kultowa Agua de Naranjos de Sevilla – i zabrać na ponure dni do domu.

Pachnie, jest pięknie biało, ale i… pomarańczowo. Drzewa w parku są obwieszone  pomarańczami. Tak, tymi najbardziej znanymi. Symbolem miasta, niemal równie znanym jak Giralda.

pomarańcza w ręce w tle miasto
Kolejny symbol- tym razem kwaśny 🙂

Chcesz spróbować? Nie ma problemu – sięgasz i masz…Ogromną, kwaśno – gorzkawą niespodziankę! Bo, niestety w znakomitej większości, sewilskie pomarańcze należą do kwaśnej, niejadalnej odmiany. Jest jednak naród, który wyjątkowo ceni sobie gorzki smak ulicznych owoców – Brytyjczycy. Co roku kupują tysiące słoików cierpkiej, hiszpańskiej marmolady. Taka „słodko/gorzko”, która ja też lubię.

A ziemia tańczy – bo jest słonecznie, pięknie wiosennie, radośnie i zaczynam wtapiać się w atmosferę miasta.

Zwiedzanie

Planując zwiedzanie Sewilli, stworzyłam plan: punkt po punkcie – do realizacji. W części zrealizowany, w drugiej nieco zmodyfikowany… przez pojawiające się atrakcje, nieoczekiwane spotkania i zwyczajne, oraz … pomyłki tras.

Tak czy inaczej Sewilla mnie zauroczyła – może za wyjątkiem mojego miejsca noclegowego – ale o tym później.

Wieczór po przyjeździe do miasta to spacer – około 3 km –  na Plac Herkulesa, gdzie według legendy Herkules zakładając miasto ustawił sześć kolumn,  procesja Semana Santa i cała otoczka, która jej towarzyszy i … nieoczekiwanie spacer pod ogromnym grzybo – parasolem.

Na ulicach bliżej centrum miasta, napotykam pierwsze dla nie mnie w Sewilii procesje Semana Santa. Ulegam ich atmosferze – o czym przeczytasz w Wielki Tydzień w Hiszpanii i razem z tłumem podążam w kierunku Giraldy.

Olbrzymi grzyb…nie do zjedzenia

Zmieniam uliczki i tym samym procesje – przewijają sie różne bractwa i kolory ich szat, ołtarze i sposoby celebracji, ale jedno pozostaje niezmienne – podniosła atmosfera.

„Olbrzymi grzyb” wyrósł naraz przede mną na Plaza de la Encarnacion, gdy szukając miejsca na kolację, opuściłam zapchane do niemożliwości uliczki i bary, wzdłuż tras Semana Santa. Jakoś umknęła mi informacja o tej budowli, gdy czytałam przed wyjazdem o Sewilli. I dobrze, bo to jest niezłe „wow” wchodząc znienacka pod tak olbrzymi parasol.

Ta betonowo – drewniana budowla – Metropol Parasol –, o największej na świecie drewnianej konstrukcji, zajmuje powierzchnię 75 na 150 metrów. Została dosłownie wciśnięta miedzy stare kamienice na Plaza de la Encarnation. Wysoka na 26 metrów, jest tutaj tak surrealistyczna, że nie można od niej oderwać wzroku. Brak linii prostych, liczne  wygięcia i łuki potęgują wrażenie wielowymiarowości, przenikania, a czasami wręcz życia obiektu. Są wręcz hipnotyzujące!

Zaprojektowana przez niemieckiego architekta Jurgen-a Mayer, który swoim niepowtarzalnym pomysłem stworzył w 2011 roku jeden z obowiązkowych punktów w trakcie zwiedzania Sewilli. Popularne mówi się na niego „Duży grzyb”, a pełni funkcję handlową i rekreacyjną: mieszczą się tam hale targowe, kawiarnie, restauracje.

Mocno zadzieram głowę pod parasolem, a tu jeszcze pojawia się możliwość przeniesienia się na jego czapę. Za 3 € kupuję bilet na taras widokowy. Chodząc alejkami i ażurowym tunelem po dachu konstrukcji, z góry podziwiam kamieniczki i wijące się między nimi wąskie uliczki. Generalnie – zachwycające.

Na placach i ulicach, mimo późnego wieczoru kwitnie życie. Jak to w Hiszpanii. Jako, że pora na kolację – po 22 godzinie – ciężko o wolny stolik. Ale udaje się w wyglądającej na przyjazną żołądkowi knajpce. Przesympatycznie i smacznie spędzony wieczór.

Sewilla plan dnia drugiego

  • 10.00 – Basílica de la Macarena (Matka Boska Macarena)
  • 11.00 -14.00 Barrio de Santa Cruz i  Dom flamenco – Casa De La Memoria
  •  Rendez – vous z Don Juan’em
  •  14.00-16.00 zwiedzanie katedry Catedral de Santa María de la Sede de Sevilla i Giraldy
  •  18.00  – do nocy późnej bardzo – Semana Santa wraz z tysiącami mieszkańców i turystów

„Och Macarena”

Macarena do tej pory nazwa kojarzyła mi się jedynie  z popularną niegdyś piosenką, w treści nie mającej absolutnie nic wspólnego z bohaterką dzisiejszego spotkania.

Od dzisiaj będzie mi także przywodziła na myśl jedną z uroczych, sewilskich dzielnic i „zamieszkującą” w niej ulubienicę miasta  La Macarenę.

rzeźba Matki Boskiej macareny
Macarena

W kościele z 1940 roku, znajduje się figura najbardziej znanej w całej Andaluzji, XVII-wiecznej rzeźby Virgen de la Esperanta (Matki Boskiej Nadziei), powszechnie znana  jako La Macarena ( Virgen de Macarena). Jest patronką miasta i torreadorów oraz najważniejszym w mieście symbolem Matki Chrystusowej.

Jej twarz, wyrażająca jednocześnie radość i rozpacz, jest rozpoznawalna przez każdego mieszkańca miasta. W czasie Semana Santa ubrana w bogato zdobione suknie i klejnoty  (które przez pozostałe dni roku można podziwiać w muzeum Bazyliki) umieszczona na srebrnej platformie wyrusza odwiedzać zaułki Sewilli. Za nią podążają członkowie bractwa Macareny, a za nimi w niezliczonej ilości tłumy wiernych.

Guapa!  (piękna) – takie okrzyki wznoszone pod jej adresem słychać co jakiś czas z tłumu w czasie procesji z Jej udziałem.

W macierzystym kościele, w oczekiwaniu na wyruszenie towarzyszą jej tłumy wiernych – głównie Hiszpan. Prawie każdy dotyka ołtarza. A pewien starszy Pan stanąwszy przed posągiem, rozmawia z nią półgłosem.

  •  Basílica de la Macarena – Calle Bécquer, 1-3
Basílica de la Macarena

Wędrówka ludów

Opuszczam La Macarenę i włóczę się po urokliwej dzielnicy Barrio de Santa Cruz.Tę dawną żydowską dzielnicę tworzy labirynt ciasnych i krętych uliczek. Prowadzą pomiędzy fasadami kamienic mieniących się w słońcu bielą tynków. Dodatkowego uroku budynkom dodają malutkie, żelazne balkoniki z kwietnikami oraz umieszczone na ścianach kompozycje błękitnych płytek ceramicznych azulejos. Mnóstwo tutaj romantycznych zaułków i różnego rodzaju knajpek.

I kościołów. Więc zamiast zwiedzania kolejnych zabytków, podążam za Hiszpanami odwiedzającymi kolejne figury czekające w kościołach na wyruszenie w procesjach oraz biorę czynny udział w „ir de tapas” (chodzenie od baru tapas do baru ).

bar w Hiszpanii
Ir de tapas
wnętrze baru
W barze obowiązkowo… relacja z Semana Santa, która jest na ulicy obok

Sok ze świeżych pomarańczy (nie tych sewilskich na szczęście) czy kieliszek Cava (hiszpański szampan) stawiają na nogi.

Nie sposób pominąć wizyty w Domu Flamenco To tradycyjny dom sewilski, pełen uroku i historii, którego początki sięgają XVI wieku. Wieczorami odbywają się artystyczne występy flamenco, takie prawdziwe, bo z duchem duende, którego masz szansę poznać w tekście o flamenco

  • Casa De La Memoria  (Dom Flamenco) Calle Cuna, 6. Spektakle codziennie o 19.00 i 21.00, czasem także o 22.30. Bilet 18€. Warto zarezerwować wcześniej +34 954 560 670

Sławy dzielnicy dodaje też postać urodzonego tutaj „pożeracza” damskich serc Don Juana, który zadziornie i dumnie spogląda  spogląda na spozierającą  na niego płeć piękną i zdaje się mówić ( wg romansu J. Zorilli) :

Niemoralnie się prowadziłem, a wszędzie gdzie się pojawiłem, piękne panie uwodziłem

  • Pomnik Don Juan – Plaza de los Refiradores
kolorowy dom i rośliny
Dom Flamenco

Pomarańcza w naparstku

Podążając w kierunku katedry, zaglądam jeszcze do baru na „El Peregil” na calle Mateos Gago 20. Restauracja polecone przez kelnera wczorajszego wieczoru. Miejsce sławne od ponad 40 lat za sprawą pomarańczy zamkniętej w …  butelce wina.

Tawerna maleńka, więc swój naparstek z mocnym, bardzo słodkim winem pomarańczowym wypijam stojąc z innymi smakoszami przy wysokim stoliku przed barem. Nawiasem mówiąc zauważyłam, że Hiszpanie uwielbiają stawać przy wysokich stołach i popijając lub zajadając tapas, gadać godzinami. Nawet jeśli obok są wolne stoły z miejscami do siedzenia.

mężczyzna i pies
Można i z pieskiem

Katedra w Sewilli

 Catedral de Santa María de la Sede de Sevilla (Katedra Najświętszej Marii Panny w Sewilli). Już z zewnątrz robi powalające wrażenie, które potęguje się, gdy – po odstaniu w dość sporej kolejce – udaje mi się się załapać, dosłownie w ostatnim momencie, na zwiedzanie. W tygodniu Semana Santa katedra jest udostępniona tylko do 16.00 .

Katedra została wzniesiona w czasie około 100 lat, na planach dawnego meczetu wybudowanego na początki XI wieku. Ferdynand III Święty, po zdobyciu Sewilli w 1248 roku kazał przekształcić go w kościół katolicki. Jako, że katedra miała stać się symbolem potęgi chrześcijańskiej, w ostatnich latach XIV wieku podjęto decyzję o jej rozbudowie.

Wzniesiemy świątynię tak wielką, że ci którzy ją zobaczą ukończoną uznają nas za szaleńców

… butnie oznajmił projektant, Alfonso Martinez, rysując jej plany.

Katedra Sewilla
Katedra

Jak powiedział – tak się stało. Powstała największa na świecie, reprezentująca gotyk, świątynia. Pod względem przestrzennym wyprzedza nawet Bazylikę Św. Piotra w Rzymie  i Katedrę Św. Pawła w Londynie, powszechnie uważane za największe.

Z meczetu zachowała się w całości Puerta del Perdón ( Brama Przebaczenia), na której do dziś są widoczne koraniczne inskrypcje oraz otoczony arkadami Patio de los Naranjos (Dziedziniec Drzewek Pomarańczowych) z kamienną fontanną. Źródła wody, jak fontanny czy studnie są charakterystyczne dla świątyń muzułmańskich, gdyż przed modlitwą wierni musieli osiągnąć rytualną czystość, właśnie w wyniku rytualnych  ablucji.

Po przekroczeniu bramy Puerta de San Cristobal i zakupieniu biletów wchodzę do serca świątyni.

Człowiek, który znajdzie się w jej wnętrzu, wydaje się być niemal przytłoczony w otoczeniu gigantycznych kolumn. Czyli założenie architekta zostało spełnione – w kościele każdy ma czuć swoją „małość” wobec Boga. 

Ogrom budowli potęguje perspektywa z nawy głównej, w której centrum znajduje się prezbiterium z ogromnym, dwudziesto – ośmio metrowym ołtarzem głównym, uważanym za największy i najbogatszy na świecie. Wykonany w drewnie i złocie ( zużyto ponad trzy 3 tony złota), przedstawia 45 scen z życia Chrystusa.

Sewilla katedra
Ponad miastem

Ślad Polski 

Jakim poważaniem cieszył się Krzysztof Kolumb, świadczy umieszczony w południowej części katedry jego grobowiec.

Grobowiec Krzysztofa Kolumba jest nietypowy, bowiem nie znajduje się w podziemiach lecz… nad ziemią. Trumna unoszona jest przez cztery postacie symbolizujące królów Kastylii, Aragonu, Leonu i Navarry. Czy znajdują się w nim szczątki odkrywcy – nie do końca wiadomo, bo także inne świątynie na świecie  twierdzą, że są w posiadaniu jego szczątków.

Wiele tajemnic otacza postać Wielkiego Odkrywcy. Manuel Rosa – pracownik naukowy na Uniwersytecie Duke w Stanach Zjednoczonych  – po trwających prawie 20 lat badaniach, w swej książce opublikował najnowsze informacje, dotyczące pochodzenia Kolumba. Uczony broni tezy, że podróżnik nie pochodził z włoskiej rodziny rzemieślników, ale był synem polskiego króla Władysława III Warneńczyka.

Pomnik Krzysztofa Kolumba
Pomnik Krzysztofa Kolumba

Wytarte buty króla

Jakże proste jest wytłumaczenie zagadki wytartych butów królów unoszących trumnę: na szczęście! Osoby będące w katedrze, a przywiązujące wagę do legend i różnych wierzeń powinny potrzeć któryś z butów jednego z królów – podobno przynosi to szczęście. 

W pobliżu grobowca znajduje się Sacristia de los Calices (Zakrystia Kielichów) z obrazem Santa Justa y Rufina (męczennic z III wieku z czasów prześladowania chrześcijan, obecnie patronów Sewilli) pędzla Goi.

W katedralnym skarbcu, oprócz wielu zgromadzonych skarbów, XVI wieczna srebrna monstrancja, która ma prawie 4 metry wysokości. Oglądam też symboliczne klucze do miasta, które Muzułmanie i Żydzi przekazali królowi Ferdynandowi III.

W górę – ani windą, ani po schodach

W południowo – wschodniej części katedry znajduje się największą pozostałość po XI-wiecznym meczecie – dawna wieża minaretu, z której muezin nawoływał wiernych do modlitwy.

Minaret jakiego jeszcze nigdy nie widziano na ziemiach muzułmańskich

Taki rozkaz otrzymał w XI wieku jego architekt. I podołał zadaniu – stworzył arcydzieło, a cały muzułmański świat zaniemówił z wrażenia.Katedra stała się pierwowzorem dla wielu innych minaretów powstających przy meczetach w Marrakeszu, Rabacie i innych arabskich miastach. Była najwyższą – wówczas – sięgającą 100 metrów budowlą na świecie.

Wieża ocalała dzięki synowi Ferdynanda III Świętego, Alfonsa X Mądrego. Gdy katolickie wojska wkroczyły do miasta, mieszkańcy Sewilli szykowali się już do zburzenia minaretu, aby nie oglądały go oczy niewiernych. Wtedy książę Alfonso X Mądry zagroził, że „osobiście zasztyletuje każdego, kto ruszy choćby jeden kamień”. Dowodem zdobycia Sewilli stał się, słyszany w całym mieście, dźwięk katolickich dzwonów zamiast śpiewu muzeina.

W XVI wieku nadano minaretowi renesansowy wygląd, zdobiąc ją balkonami i balustradami. Dobudowano także iglicę z wiatrowskazem El Giraldillo (hiszp. girar – obracać się), od którego wieża wzięła swoją nazwę Giralda (wym: hiralda). Odlana z brązu, dwukilogramowa figurka przedstawia urodziwą kobietę w tunice z tarczą w jednej ręce i palmą w drugiej.

Zwieńczenie Giraldy
Zwieńczenie Giraldy

Obecnie na wieżę nie wspina się już muezin, a dzwony uruchamiane są elektrycznie. Za to tłumy turystów zmierzają ku górze dzwonnicy, aby ze szczytu podziwiać panoramę Sewilli i jej okolicy.

O samo wejście nie ma się co martwić. Nie jest ono trudne dzięki temu, że do góry nie prowadzą schody, a łagodna, kręta rampa wybudowana przez wiernych, by muezin pięć razy dziennie nie wdrapywał się tam na nogach lecz na… grzbiecie konia.

wejście na wieżę Giralda w Sewilli
Wejście na wieżę nie stwarza problemów
Sewilla Katedra
Ilość ludzi odwiedzających wieżę

Przy wejściu na wieżę, po prawej stronie umieszczony „licznik” z przebywającą na wieży w danym momencie ilością turystów, świadczy o ogromnej popularności tego miejsca.

Jeszcze dodam, że bez problemu wejdą tam osoby mające lęk przestrzeni – jak ja właśnie. Większość tego typu budowli jest dla mnie niedostępna, z tego właśnie powodu. A tutaj NIC, jedynie lekka zadyszka pod górę!

  • Katedra i Giralda –  Avenida de la Constitución- www.catedraldesevilla.es
  • Zwiedzanie: codziennie 08:00–14:00, 16:00–19:00. Wstęp: 8€ 
  • Uwaga: sprawdzić godziny w czasie Świąt Kościelnych w tym w okresie Semana Santa – bywają zmieniane.
  • Dla niepełnosprawnych zainstalowano windę na Giraldę.
Giralda w Sewilli
Giralda w całej okazałości

Nostalgicznie…

Wieczór dnia drugiego to oczywiście  Semana Santa z Hiszpanami i turystami. Tym razem udało mi się „dostać” na chwilę do pierwszych rzędów, dzięki uprzejmości pewnego sympatycznego Hiszpana. 

Mój dzień zakończył się sporo po północy, ale procesje trwały do białego rana, w czym dzielnie towarzyszyły im otwarte restauracje.

Jutro kolejny dzień i kontynuacja mojej włóczęgi po mieście.

Gdzie (nie) nocować

Zatrzymałam się w hostelu  Residencia la Cartuja, w dzielnicy  Isla de Cartuja, która do końca lat 80-ych była dzielnicą slumsów. Kiedy władze miasta postanowiły umieścić tutaj wystawę EXPO`92, większość tutejszej ludności przeniesiono na obrzeża miasta, a w miejscu baraków zbudowano pawilony wystawowe i hotele.

Mój hotel okazał się schroniskiem młodzieżowym. Jego atutem jest położenie – niewiele ponad 1 km od centrum miasta, tuż nad rzeką. Raczej nie polecam tego miejsca na nocleg, tym bardziej że w mieście jest mnóstwo innych klimatycznych hoteli w podobnej cenie Pomysł na nocleg w Sevilli. Rezerwując nie miałam wyboru, bo zdecydowałam się na nocleg w Sewilli kilka dni przed wylotem, kiedy praktycznie nie było już nic wolnego – no, bo Semana Santa:). 

Muchas gracias Jazmín Linarez ( Hiszpanka, w której żyłach płynie polska krew) za poświęcony czas, wprowadzenie mnie w cudowny klimat i zauroczenie historią Andaluzji.

Zanurz się razem ze mą w uroki Andaluzji. Kliknij w linki zamieszczone poniżej, a przeniesiesz się do cudownej krainy:

  1. Trasa z Malaga do Ronda

 Malaga – pierwszy łyk andaluzyjskiego powietrza 

 Wąwóz El Chorro – mekką dla lubiących mocne wrażenia

 Kolejką na wzgórze Calamorro

 Marbella – idealne miejsce dla bogatych turystów na Costa del Sol

 Mijas Pueblo – urocze białe miasteczko

 Ronda – andaluzyjskie miasto na pół

2. Trasa z Ronda do Jerez de la Frontera

 Kadyks (Cádiz) – najstarsze miasto Europy

 Jerez de la Frontera – sherry i tańczące konie

3. Trasa z Jerez de la Frontera do Sewilla

 Tragiczna miłość w Sewilli nieopodal Hiszpańskiego Placu

 Klimatyczna Sewilla, jej legendarny symbol NO8DO i ślad pomarańczy

4. Trasa z Sewilla do Kordoba

 Katedra – Mezquita w Kordobie jeden z najbardziej imponujących budynków na świecie

5. Trasa z Kordoba do Granada

 Granada – klejnot Andaluzji, gdzie śpisz w jaskini i zatapiasz się w flamenco

 Czerwona staję się o zachodzie słońca. Ja – Alhambra w Granadzie

6. Trasa z Granada do Nerja

 Nerja – urok nadmorskiego miasteczka na Costa del Sol

Plan samodzielnego zwiedzanie Andaluzji – dzień po dniu wraz z ilością km do przejechania, dokładne opisy miejsc wartych odwiedzenia, kulinarną odsłonę regionu, fascynującą historię flamenco, przydatne podpowiedzi w języku hiszpańskim i wiele innych, bardzo pomocnych informacji znajdziesz w poniższym artykule.

Andaluzja – plan zwiedzania

 

Znajdź swoje miejsce na nocleg w Sewilla


Booking.com

źródłoConsorcio de Turismo de Sevilla

Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!

Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!