Granada – klejnot Andaluzji, gdzie śpisz w jaskini i zatapiasz się w flamenco

4
473
Granada miasto widziane z góry

Granada – klejnot Andaluzji, z górującą nad miastem Alhambrą, jest miejscem, które koniecznie należy odwiedzić zwiedzając południe Hiszpanii. Niezwykłe połączenie arabskich pozostałości, gorących rytmów flamenco i nocnego, hiszpańskiego życia. W otoczeniu zabytków i przyrody, w ciepłym andaluzyjskim słońcu spędzić wakacje chłonąc piękno i spokój.

widok na Alhambrę
Nie mogłam sobie podarować takiej fotki

Granada czy Grenada

Andaluzyjskie miasto Grenada to po hiszpańsku GranadaGrenada to spolszczona forma nazwy tego miasta, a przyszła do nas za pośrednictwem francuskim. Francuzi bowiem używają formy Grenade, która powstała zapewne pod wpływem wyrazu pospolitego “grenade” granat – owoc, później także rodzaj broni’.Spolszczenie tej nazwy dokonało się zapewne dwa wieki temu, bo w Mickiewiczowskim Konradzie Wallenrodzie czytamy: „Bronią się jeszcze twierdze Grenady, Ale w Grenadzie zaraza”. Autorytet wieszcza zapewne sprawił, że ta forma się u nas utrwaliła, ale nie znaczy to, że nie możemy użyć w polszczyźnie formy Granada.                                                                 źródło: Słownik PWN

Rys historii

Zakończenie rekonkwisty nastąpiło po ponad dziesięcioletniej wojnie, jaką monarchowie katoliccy wydali Granadzie (1481–1492). Upadek Granady w styczniu 1492 roku zakończył historię państw muzułmańskich na Półwyspie Iberyjskim.

Wtedy na jednej z wież Alcazaby ku rozpaczy Maurów powieszono chrześcijańską flagę, co było ostatecznym znakiem powrotu chrześcijaństwa na półwysep Iberyjski.

Rekonkwista (hiszp. reconquista, „ponowne zdobycie”) – walka chrześcijan o wyparcie Maurów z Półwyspu Iberyjskiego, trwająca od VIII do XV wieku.

uliczka w Granadzie
Klimat jednej z uliczek

Jak to z Granadą było

Granada, słynna jest oczywiście z Alhambry, ale sama w sobie także zachwyca: starymi dzielnicami, klubami flamenco, krajobrazami i… położeniem. Bliska odległość od gór Sierra Nevada pozwala rano wyskoczyć na narty, a po południu wyłożyć się – po pokonaniu 70 km  – nad brzegiem morza.

Garnatha, jako mała osada iberyjska istniała do XI wieku, kiedy to  muzułmanie osiedlili się na wzgórzu Albaicin ( obecnie dzielnica Granady, warta odwiedzin). Wtedy rozpoczął się złoty czas nowej, muzułmańskiej kolonii. Z czasem nazwa uległa zmianie na Granada oznaczająca w języku hiszpańskim owoc granatu – który stał się później symbolem miasta

owoc granatu
Za nim poszła nazwa

Uliczki Albaicín 

Moja podróż do Granady jest spowodowana chęcią zobaczeniem jednego z najbardziej sławnych zabytków Hiszpanii Alhambry i bliskim kontaktem z pieśniami oraz tańcem flamenco.

Nocleg znalazłam w najbardziej klimatycznym, malowniczym, mistycznym wręcz miejscu Granady: na wzgórzu Sacromonte – dzielnicy jaskiń.

domy wykute w skałach w Granadzie
Sacromonte – tam zamieszkaj będąc w Granadzie

Jaskinie – zwanymi cuevas jakby „wydłubane” w górze, przez wieki były zamieszkiwane przez prześladowaną lub ubogą ludność. Obok ładnie urządzonych i luksusowo wyposażonych, z tarasami i ogrodami, znajdują się cuevas prymitywne, wyglądające jak naga dziura w ścianie.

Jaskiń jest ponad trzy tysiące. Położone są wzdłuż malowniczych, brukowanych uliczek z oszałamiającym widokiem na Alhambrę.

To tutaj właśnie turyści przyjeżdżają z „dolnej” Granady podziwiać Alhambrę i wziąć udział w pokazie flamenco w jednej z licznych lokalnych knajpek. Ja to wszystko “mam w pakiecie” z noclegiem:).

domy w jaskiniach w Granadzie
Moja jaskinia w Sacromonte

Zanim udało mi się dotrzeć do mojej cueva, najpierw „zwiedziłam” sąsiedni  arabski kwartał miasta  – Albaicín. Poczułam ducha tej niegdyś – za czasów arabskich – najbogatszej dzielnicy Granady, lawirując samochodem w wąskich, malowniczych uliczkach, pomiędzy typowymi dla tej dzielnicy domkami carmenes .

A że ulice są prawie na szerokość mojego małego samochodu, którym muszę przeciskać się pomiędzy ludźmi wchodzącymi niemal pod maskę, to odczucia “ciaśności” mam zdwojone.

Carmenes – dom, często wybudowany na kilku poziomach, z widokiem na Alhambrę ( zazwyczaj). Otoczony ogrodem z roślinnością “użytkową”: drzewkami owocowymi, winoroślą, warzywami.

kierunkowskazy w Granadzie
Na nic GPS w uliczkach Albaicin

Na nic jednak zdał się szczegółowy plan dojazdu otrzymany z mojego “hotelu – jaskini”, gdzie miałam zatrzymać się w Granadzie. Pomocą nie służył mi także GPS.

Wjechałam w strefę zastrzeżoną tylko dla mieszkańców – więc i dla mnie – i tak sobie krążyłam :). Poniżej fragment mojej trasy hotelu – mimo, że starałam się skręcać zgodnie ze wskazówkami, celu nie osiągnęłam. Uliczki są tak wąskie i kręte, że nie wiesz czy to jest ta właściwa w prawo, czy następna … za 2 lub 3 metry:)

...At the end of the street Pages you will see to the right a great Church (San Salvador) turn to the right surrounding the church and continued by this street until the end, (you can see a great black door of a restaurant ” Aixa “), continued to the left side, it is the only possibility, until the end and you arrive a traffic light.Turn to the right, down, and immediately (to 50 meters more or less) take the first roud on the left side ” Camino del Sacromonte “. Follow for this street up to coming to a small square where they are the restaurant “Juanillo” and the ” Venta del Gallo “...

Kiedy czwarty raz znalazłam się przed tą samą knajpą, spasowałam. Zjechałam w dół i zadzwoniłam do Matilde ( właścicielki hotelu), aby po mnie przyjechała. I tak już bez przeszkód, jadąc za moją Matilde – motocyklistką, wjeżdżając w coraz to węższe uliczki, dotarłam.

wąska uliczka nocą
Pomoc nadjechała na skuterze

Moje obawy po dojechaniu na parking u podnóża kolejnego wzgórza, tym razem już w Sacromonte, zniknęły momentalnie. Zaiste magiczne miejsce!!!

widok na domy na wzgórzach nocą
Widok Sacromonte, jaki ukazał mi się po dojechaniu na miejsce
widok na Alhambrę nocą
I Alhambra sprzed mojej jaskini

Zamieszkać w jaskini

Wspinając się do mojej cuevas po odstawieniu samochodu, zamarłam z wrażenia! Z prawej strony rozległy się ostre dźwięki gitary. Flamenco?!

A moment później dołączyły głosy: najpierw przejmująco – płaczliwy kobiecy, zastąpiony po kilku minutach przez doniosły, lekko drżący męski. Wykonawcy ubrani w zwykłe dżinsy i T-shirty, bez magii stroju flamenco. Ale ruchy ich ciał wystarczająco wyrażały ekspresje!

Dosłownie ciarki przechodziły mi po plecach z ekscytacji, że mimowolnie stałam się uczestnikiem takiego spektaklu. Żałuję, że w zapadających ciemnościach nie widziałam ich twarzy, a tylko postacie. Ot, takie zwykłe w wolnym dniu wieczorne spotkanie młodych ludzi.

symbol gitary namalowany na murze
Na murach, w domach, w klubach… symbol miejsca

Ponieważ Alhambrę miałam „w zasięgu ręki”, udałam się na na mirador (punkt widokowy), tuż za moją cuevas i zrobiłam „jej” pierwszą sesję fotograficzną.

Wieczorem, czekając na wieczorny spektakl flamenco i kolację w Venta il Gallo, miałam okazję poznać historię mieszkań w jaskiniach i związaną z nimi legendę. W Sacromonte bowiem, obok mieszkalnych jaskiń, wiele zostało zaadaptowanych na tawerny i kluby z muzyką flamenco.

widok w nocy na klub
“Mój klub” wieczorową porą
klub flamenco
I w dzień
w klubie flamenco artyści
Epizod z występów

Aby zobaczyć i posłuchać nieco flamenco z Sacromonte, zapraszam Cię do zerknięcia do mojego artykułu Flamenco – taniec i muzyka prosto z serca

Żeby jeszcze lepiej poznać sztukę flamenco warto  odwiedzić „Muzeum Flamenco” umieszczone w jednej z jaskiń. Szczegóły Tutaj.

Magia Sacromonte 

skuter
Nie wygląda, a jeździ…
samochód z kołem zasypanym piachem
Za to ren utknął już jakiś czas temu

Azulejo sztuka i tradycja

Uważny obserwator dostrzeże sztukę w wielu miejscach. Malowane płytki azulejo – tak typowe dla Hiszpanii i Portugalii – są nieraz prawdziwymi dziełami sztuki. Przekazują uczucia, wyzwania, epatują strofami poetycznymi, wyznaniami miłosnymi, a także …informacjami.

Legenda mówi

Barranco de los Negros (Wąwóz Czarnych) tak zwano niegdyś obecną dzielnicę Granady – Sacromonte. Po  zdobyciu Granady przez królów chrześcijańskich, wielu ważnych i bogatych  Arabów podjęło drogę ucieczki w kierunku Afryki. W sercu  jednak wciąż mieli  Granadę – miasto swoich ojców i dziadków, do którego kiedyś w przyszłości mieli nadzieję wrócić. Obawiali się jednak, że po drodze do portów na wybrzeżu, napadną ich rozbójnicy i zrabują cenne rzeczy, które będą mieli przy sobie. Ukryli więc swoje skarby wśród drzew oliwnych, które rosły na stokach wzgórza Valparaíso. Jako, że nie wszystkie uciekające rodziny arabskie mogły sobie pozwolić na zabranie na długą tułaczkę służby, wielu niewolników odzyskało wolność i pozostało w mieście. Służący, którzy pełniąc swoje obowiązki byli blisko panów, poznali plany dotyczące zbocza góry Valparaíso i uknuli chytry plan. Nie mając nic do stracenia, ani mieszkań, ani pozycji społecznej ani ziemi, udali się na wzgórza, aby przejąć ukryte przez arabskich władców skarby. Przekopywali górę w różnych miejscach, bowiem nie wiedzieli, gdzie dokładnie  powinni szukać. W końcu wykończeni tymi  bezowocnymi poszukiwaniami, nie znając żadnego innego miejsca, gdzie mogliby się schronić, zamieszkali w wydrążonych w skałach jamach. Z czasem, powiększając je, powstały jaskinie mieszkalne zwane „cuevas”. Jako że niewolnicy i zarazem pierwsi mieszkańcy w tym miejscu, byli rasy czarnej, stąd nazwa miejsca.

Jakiś czas później, gdy w tym miejscu zamieszkali również Cyganie, ponowione zostały poszukiwania skarbów. Tym razem z użyciem czarów, mających wskazać dokładnie ich położenie.

“Cygańskie wiedźmy”, rozmawiając z siłami wody i wiatru, czy też czytając z lotu ptaka, usiłowały ustalić położenie cennych przedmiotów. Mimo trwających od lat poszukiwań, do tej pory nie udało się odnaleźć skarbów. Przynajmniej takie są oficjalne informacje…

kominy z domów w jaksiniach
Kominy wystające z ziemi charakterystyczne dla jaskiń – mieszkań

Flamenco na Sacramonte

Na Sacromonte znajdziemy mnóstwo cuevas, słynące z  występów flamenco. W ciągu dnia zamknięte, swoje podwoje otwierają na wieczorne, zazwyczaj godzinne spektakle. Najczęściej organizowane są dwa, przy czym pierwszy rozpoczyna się około godziny 19.00. Bilety można kupić bezpośrednio przed spektaklem lub wcześniej w upatrzonym lokalu. Jeśli chcemy mieć pewność, że w danym klubie będzie wolne miejsce, to musimy kupić bilet wcześniej. Sprzedają je także liczne punkty w całym mieście.

Można także powłóczyć się wieczorem uliczkami Sacromonte, wypatrując miejsc, gdzie zabrzmi muzyka. Często za czarnymi, zamkniętymi i nawet zakratowanymi w ciągu dnia drzwiami, wieczorem wkracza duende i masz …cudowny koniec dnia.

Nieważne gdzie, czy w niepozornej z zewnątrz jaskini czy w „Tablao flamenco”. Te ostanie, to lokale flamenco, o ozdobionych plakatami ścianach, z licznymi zawieszonymi pod sufitem przedmiotami aranżujące wnętrze, gdzie można także zjeść kolację.

W zależności od tradycji, w jednych można jeść kolację w czasie oglądania występu, w innych przed, aby móc się skupić tylko na przedstawieniu. Wstęp różnie – od 15 do 30 € od osoby.

Obydwa moje wieczory w Granadzie spędziłam uczestnicząc w spektaklach flamenco. Przeżyłam mistyczne, wypełnione chwytającym za serce tembrem głosu śpiewaków i ekspresją tańca, chwile.

Tylko tyle, nie ma sensu więcej pisać – trzeba zobaczyć. Tak, tak, to nie pomyłka – samo słuchanie flamenco, to jakby oglądanie diamentów w ciemnościach – wiesz, że na pewno są piękne, ale nie podziwiasz blasku!

To było moje kolejne spotkanie z flamenco. Jakiś czas temu byłam na flamenco w okolicach Barcelony. Zupełnie inna „bajka”. Olbrzymia sala z tysiącami ( takie miałam wrażenie) ludzi, połączenie teatru z knajpą. Było miło i przyjemnie, ale bez doświadczenia większych przeżyć.

Za to tutaj, w kameralnym wnętrzu, „oko w oko” z emocjami występujących zupełnie inaczej odbiera się flamenco.

Późnym wieczorem, z duszą wypełnioną muzyką, uliczkami z widokiem na Alhambrę, wracam do jaskini – hotelu.

Następny dzień wita mnie pięknym słońcem, więc śniadanie na „moim” tarasie będzie jak najbardziej możliwe.

À propos, wczorajszej legendy, Matilde przy porannej kawie „zeznała”, że w ich jaskiniach też nie było tego skarbu. Jak widać legenda legendą, ale na wszelki wypadek trzeba było sprawdzić:)

Po porannym spacerze i podziwianiu widoków wyruszam do mojego dzisiejszego celu  – Alhambra.

Alhambra w Granadzie
Alhambra widziana z Sacromonte

Jeżeli masz ochotę wejść tam ze mną, zapraszam  Alhambra

samochód mały biały odbity w lustrze
Moja Kia wciskała się w najwęższe alejki
Ciekawostka

W Granadzie, jako jednej z niewielu miast, kultywuję się tradycję podawania bezpłatnych tapas do każdego drinka i piwa. Może nie wszystkie bary zachowały tą tradycję, ale te w których byłam, jak najbardziej. W tym odcinku hiszpańskich smaczków, podaję przepis na znakomity sos andaluzyjski, który jest często podawany jako składnik tapas.

Smak Hiszpanii – Sos andaluzyjski

Składniki sosu andaluzyjskiego

  • Majonez duży słoik – na przykład majonez Kielecki
  • 1 kopiasta łyżka pasty pomidorowej lub przecieru pomidorowego
  • 1 strąk czerwonej, smażonej i marynowanej papryki lub tylko marynowanej
  • skórka otarta z cytryny
  • łyżeczka soku z cytryny
  • sól i pieprz ( preferuję biały) do smaku

Przygotowanie sosu andaluzyjskiego

  1. Majonez wymieszać z przecierem pomidorowym
  2. Dodać sok z cytryny, wymieszać.
  3. Jeśli na papryce jest skórka usunąć ją, a paprykę pokroić w drobną kostkę.
  4. Wymieszać z pozostałymi składnikami.
  5. Dodać sok z cytryny, doprawić do smaku solą i pieprzem.
  6. Podawać z tapas lub surowymi/ugotowanymi al dente warzywami.
Polecam w Granadzie
  • Nocleg – Cudowne miejsce w jaskini, doskonale wyposażonej, a w dodatku wypełnionej mikroklimatem. Namiary znajdziesz gdy klikniesz Hotel w jaskini
  • Flamenco w jednym z licznych klubów w Sacromonte. Ja byłam w  Venta il Gallo i w La Buleria. Dobrze wcześniej zadzwonić lub wejść i zarezerwować stolik – z kolacją lub tylko do słuchania. Ale miejsc w małych, klimatycznych klubach nie jest zbyt dużo i nawet teraz – przed sezonem – nie udało się uczestniczyć w spektaklu bez wcześniejszej rezerwacji.
autobus mały i domy w sacromonto
Do Sacromonto autobusem C2 z centrum Granady

Zanurz się razem ze mą w uroki Andaluzji. Kliknij w linki zamieszczone poniżej, a przeniesiesz się do cudownej krainy:

  1. Trasa z Malaga do Ronda

 Malaga – pierwszy łyk andaluzyjskiego powietrza 

 Wąwóz El Chorro – mekką dla lubiących mocne wrażenia

 Kolejką na wzgórze Calamorro

 Marbella – idealne miejsce dla bogatych turystów na Costa del Sol

 Mijas Pueblo – urocze białe miasteczko

 Ronda – andaluzyjskie miasto na pół

2. Trasa z Ronda do Jerez de la Frontera

 Kadyks (Cádiz) – najstarsze miasto Europy

 Jerez de la Frontera – sherry i tańczące konie

3. Trasa z Jerez de la Frontera do Sewilla

 Tragiczna miłość w Sewilli nieopodal Hiszpańskiego Placu

 Klimatyczna Sewilla, jej legendarny symbol NO8DO i ślad pomarańczy

4. Trasa z Sewilla do Kordoba

 Katedra – Mezquita w Kordobie jeden z najbardziej imponujących budynków na świecie

5. Trasa z Kordoba do Granada

 Granada – klejnot Andaluzji, gdzie śpisz w jaskini i zatapiasz się w flamenco

 Czerwona staję się o zachodzie słońca. Ja – Alhambra w Granadzie

6. Trasa z Granada do Nerja

 Nerja – urok nadmorskiego miasteczka na Costa del Sol

Plan samodzielnego zwiedzanie Andaluzji – dzień po dniu wraz z ilością km do przejechania, dokładne opisy miejsc wartych odwiedzenia, kulinarną odsłonę regionu, fascynującą historię flamenco, przydatne podpowiedzi w języku hiszpańskim i wiele innych, bardzo pomocnych informacji znajdziesz w poniższym artykule.

Andaluzja – plan zwiedzania

Znajdź swoje miejsce na nocleg w Granada



Booking.com

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się na listę i nie przegap nowych ciekawostek, porad i konkursów!

Poprzedni artykułW Andaluzji zwykła droga obfituje w niespodzianki…
Następny artykułSałatka śledziowa z ziemniakami i groszkiem

4
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
DanaErynia w trasie Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Erynia w trasie
Gość

Danka, Dzięki za wspomnienia. Spędziłam w Grenadzie miesiąc na delegacji.
A jak już tam jesteś, to polecam tinto de verano 😉

Dana
Gość

Witaj, fajną masz pracę z Takimi delegacjami, na pewno znacznie ciekawszą niż ta, w której razem pracowałyśmy :). A jak piłam 🙂 . A w Andaluzji byłam 2 lata temu – ten cykl podróży to wspomnieni pisane z notatek. Niedawno wróciłam z Ischi- jeśli nie byłaś, a lubisz czasem wygrzać kości w ciepełku to polecam. pozdrowionka Dana

Erynia w trasie
Gość

Fakt, miałam fuksa. Nie, na Ischii mnie jeszcze nie widzieli, tym chętniej czegoś się o niej dowiem. Ze swojej strony polecam Maderę – arcymalownicza, jest co robić pod wodą, na wodzie i w górach, no i do tego dochodzi świetna kuchnia.

Dana
Gość

Maderę mam w planach i w głowie. Czytałam Twoje opisy – fajne i ciekawe, na pewno do nich jeszcze wrócę przed wyjazdem. pozdrowionka dana

Wagabunda
Dana - Jawagabunda. Zapraszam Was do bloga z dojrzałym spojrzeniem na świat, w którym będziemy wspólnie smakować życie ( dosłownie i w przenośni) i odkrywać w sobie zainteresowania. To blog dla nas - którzy mimo posiadania wielu lat - nadal z pasją idą przez siebie.