Babia Góra zza płotu

0
460

Górski klimat poprawia krążenie. Na dużych wysokościach stężenie tlenu w powietrzu spada. Organizm produkuje więcej czerwonych krwinek, które roznoszą tlen. Krew krąży szybciej, na twarzy pojawiają się rumieńce. 

Po wędrówce najlepiej jest odpoczywać przy szemrzącej wodzie – strumyku, wodospadzie – gdzie powietrze napełnione jest ujemnymi jonami. Dzięki temu poczujemy poczujemy się  odprężeni i rześcy.

Góra Babia Góra i chmury przed zachodem Śłońca
Orawa – Babia w całej okazałości podziwiana wieczorem z tarasu przed domem

 

szczyt góry schowane za mgłą. z przodu las swierkowy
Orawa – w sobotni ranek Babia schowała się za mglistą szatą

“Babią” podziwiam, a to zza płota, a to z łąki za płotem.

Pogoda płata mi  figle – być może płanetnicy przyczaili się za górą i raz za razem wysypują deszcz z chmur.

Babią Górę zostawiam sobie na następny raz (to będzie chyba moje piąte “baba z babą” na szczycie), a dzisiaj penetruję okoliczne lasy i wioski, wsłuchując się w pradawne dzieje “orawskiej ziemi”.

Orawa - jesienne kwiaty na łące
Orawa – jesienne kwiaty u stóp Babiej

 

drewniane korytko a w nim kawałki soli - lizawka dla zwierząt leśnych
Orawa – lizawka pozostała po zimie

Lizawka – to nic innego jak bryła soli, umieszczona przez leśników w pobliżu paśnika. Mocowana w słupku z wywierconymi lub naciętymi otworami albo włożona do specjalnego korytka. Służy zwierzynie grubej do uzupełniania składników pokarmowych, przede wszystkim w okresie zimy –  niezbędnych do wzmocnienia  kośćca i mięśni przed nastaniem wiosny.

Dwa anioły 

Jadąc przez wioski Orawy bacznie wypatruję przydrożnych kapliczek i krzyży.Te prawdziwe dzieła sztuki zachwycają wysokim poziomem artystycznym.

Stawiane były jako ochrona przed kataklizmami lub vota dziękczynne i w doskonałym stanie przetrwały zawieruchy minionych lat. Wytwarzał je warsztat kamieniarski w Białym Potoku k/ Twardoszyna.

Główna postać figury stojąca na postumencie wykonywana była przez mistrza, zaś postument rzeźbili uczniowie. Znakiem rozpoznawczym warsztatu z Białego Potoku jest para anielskich główek umieszczana na cokole figury.

Nawet przemieszczając się samochodem, nie sposób nie zauważyć chociaż jednej z ponad 50-u znajdujących się w gminie Jabłonka.

kamienna kapliczka przedstawiająca świętych
Orawa – przydrożna kapliczka
Figura z postaciami świętych wykonana z kamienia i malowana
Orawa – figurki przydrożne

 

Pioruny rozłamują – Fulgura  frango

Drewniane dzwonnice – Dzwonniczki loretańskie –  z dzwonkiem loretańskim stawiane wśród pól, w miejscach oddalonych od kościoła, ale z których dobrze słyszalny był ich dźwięk. Dzwoniono trzy razy dziennie na “Anioł Pański” i gdy ktoś zmarł. Jednak ich magiczna moc używana była w czasie burz. Według ówczesnych wierzeń, klęskę burzy i gradu sprowadzali na ziemię płanetnicy, ciągnąc na łańcuchach burzowe chmury, z których wysypywali na ziemię grad i rzucali piorunami.

Płanetnik – postać z wierzeń słowiańskich, demoniczna lub półdemoniczna istota uosabiająca zjawiska atmosferyczne. Wierzono, że płanetnicy kierują chmurami, zsyłają burzę i grad.

Dźwięk dzwonów wyznaczał swego rodzaju “święty krąg”, którego nie mogły przekroczyć żadne złe moce. Dzwoniąc rozpędzano nadciągające chmury i odganiano pioruny. O czym zresztą obwieszcza łaciński napis: Fulgura  frango – pioruny rozłamuję.

Do dnia dzisiejszego tradycja w niektórych miejscach jest kontynuowana – zaszkodzić nie zaszkodzi, a nuż jakiś płanetnik przestraszy się i zwieje za góry?

Orawa - dzwonnica - według wierzeń Orawian - odstraszająca pioruny
Orawa – dzwonnica – według wierzeń Orawian – odstraszająca pioruny

 W oparach siarkowodoru 

Wielką osobliwością  Lipnicy Wielkiej są liczne źródła siarczkowe. Łatwo do nich dotrzeć, dzięki tablicom informacyjnym.

Najbardziej znane i często odwiedzane : źródło Jacka, Pod Sosenką, Heródka, Jan i Emilia. Wszystkie posiadają właściwości lecznicze, co zostało potwierdzone w badaniach robionych przez AGH w Krakowie.

Świetnie działają w leczeniu zmian reumatycznych, skórnych i układu nerwowego. Ponieważ nie jest prowadzona żadna działalność uzdrowiskowa, to może zaczerpnąć trochę siarkowodoru i  wprowadzić do domowej łazienki?

Dla zdrowotności oczywiście, bo dla zapachu niekoniecznie!

drewniana chata z ładnie zdobionym fachem
Orawa – orawska chata w Lipnicy Małej otoczona jabłoniami i śliwami

Niedaleko od centrum Lipnicy Wielkiej, podążając w kierunku Rabczyckiej Drogi, wypływa owiane tajemnicą “źródełko Piotra Borowego”.

 

drewniana studnia omszała
Orawa – ukryte źródło

Choć badania wody nie wykazały w niej nic nadzwyczajnego, to jednak o jego cudownych i uzdrawiających właściwościach przekonanych jest wielu miejscowych ludzi. Ładnie obudowane, przyciąga miejscowych i turystów.

Ale coś za wysoki poziom wody, żeby zaryzykować łyczek!

rzeka górska,mętna woda spływająca z gór łączy się z przeżroczystą wodą wypełniającą strumyk
Orawa – początek ulewy w górach widać doskonale w potoku

Pod spódnicami świerków

Przemierzając okolice zielonym szlakiem nie tylko podziwiam widoki, ale i zaglądam rozłożystym świerkom pod spódnice i brzozom pod pieńki.

Leśne niespodzianki pochowane wśród traw i ściółki, będą miłym wspomnieniem w postaci zupy grzybowej czy barszczu z grzybową wkładką.

grzyb rosnący w zielonym poszyciu
Orawa – ślimaki niedojadły

“Zakamionkiem” bo za Kamionkiem

Zielony szlak prowadzi z Lipnicy Małej przez szczyt Kamionek do Zubrzycy Górnej. Wędrówka, pomimo przelotnego deszczu, jest całkiem przyjemna.

Dla mnie spacer, a dla dzieci i mieszkańców Lipnicy jeszcze lat temu trzydzieści, było codzienną drogą do szkoły czy kościoła.

Jak deszcz to w błocie, jak zawierucha i śnieżyca – to nieraz po pachy w śniegu. Pięćdziesiąt minut w jedną stronę.

Za Kamionka już idą do szkoły a wy jeszcze się wylegujecie –  utyskiwała niejedna mama zubrzyckiej dziatwy.

Piękny, klimatyczny, orawski dom w którym zamieszkałam, położony na końcu Lipnicy Małej (czyli za Kamionkiem patrząc od Zubrzycy Górnej) to właśnie tytułowy ZAKAMIONKIEM.

drewniany dom z balkonem , kryty gontem, w tle Babia Góra
Orawa – orawswki dom z dusza “Zakamionkiem”

Zamiast cielaka, kupić dom

“Ależ tu pięknie!” -nie pamiętam: krzyknęłam na głos czy tylko pomyślałam? Absolutne zauroczenie od pierwszego momentu.

Orawski dom, z artystycznym wystrojem zgodnym z regionalną tradycją. Tchnący ciepłem i spokojem.

Czuwające na ścianach anioły  ( ulubienice Pani Eli – gospodyni tego przytuliska), dodają duchowości, a pozytywne wibracje dochodzą z każdego kąta.

kobieta siedząca na schodach przed drewnianym domem
Orawa – chwila zadumy na tle typowych dla orawskiego domu drzwi w słoneczko

Dom niezwykły, podobnie jak jego historia.

Wieki temu, szlachecka rodzina Moniaków z pobliskiej Zubrzycy, będąca właścicielami ziemi w całej okolicy, za dobrą pracę podarowała swojemu pracownikowi grunty. Ponad 5 hektarów w otoczeniu dzisiejszego domu.

Powstała tutaj orawska, drewniana chata, w której przez lata mieszkały kolejne pokolenia.

okna a za nim widok na góry z których schodzi mgła
Orawa – widok z kuchennego okna

Pewnego dnia 1984 roku, pewien Pan z Krakowa, szukając cielaka do kupna, zupełnie przypadkiem trafił właśnie tutaj. Zobaczywszy domek i miejsce, odkrył, że to jest jego miejsce na ziemi.

To się nazywa miłość od pierwszego wejrzenia – jednostronna co prawda, ale dopiął swego. Dotychczasowi właściciele zamieszkali w pobliskiej wiosce, a ekipa górali rozpoczęła remont domu.

Jakież było zdziwienie nowego właściciela, gdy przybywszy któregoś poranka, zastał … fundamenty i kupę bali drewnianych leżących opodal.

Przecież nie będziemy wymieniali poszczególnych, spróchniałych belek. Lepiej rozebrać i złożyć od nowa – stwierdzili zdziwieni jego zaskoczeniem górale.

I tak się stało. Stary dom, a jak nowy. Obecni właściciele: Ela i Robert tchnęli w już istniejącą duszę domu nowe życie i powstało magiczne miejsce.

Do którego chętnie się wraca, chociażby po to, aby wypić filiżankę kawy z “Babią”.

drewniany stół i krzesła na tarasie mokre od deszczu
Orawa – baba z Babią na wspólnej kawie, to nic że leje …
wnętrze drewnianej chaty :piec z białych kafli
Orawa – Zakamionkiem – klimat domu
wnętrze drewnianej chaty - stół z krzesłami
Orawa – Zakamionkiem
Ważne!

Przed przyjazdem koniecznie przeczytać na stronie wskazówki dojazdu. Bo to niby Zubrzyca, ale jednak za Kamionkiem:). Należy jechać od Lipnicy Małej. Po przejechaniu wioski skręcamy w prawo, zgodnie z kierunkowskazem na tablicy informacyjnej.

I jedziemy, jedziemy, jedziemy. Mijamy zabudowania, nie zrażając się wjeżdżamy za ostatnimi zabudowaniami w las i po przejechaniu utwardzoną drogą około 300 metrów osiągamy cel.

Chata położona wśród łąk i lasów, a przed nami majestatyczny masyw  Babiej Góry. Oglądany zza płotu lub z łąki.

 

dach domu widoczny wśród czubków drzew. za nimi lekko w mgle szczyt Babiej Góry
Orawa – Babia widoczna za domem

 Z pradawna orawskie smaki

Chleb orawski na liściu kapusty.

To co go wyróżnia, to przede wszystkim ziemniaki. Dodawanie ziemniaków do ciasta chlebowego spowodowane było najczęściej brakiem dostatecznej ilości mąki oraz poprawą smaku. Bochen chleba kładziono na  liściu kapusty i pieczono. W Zubrzycy używa się surowych liści, a w Lipnicy Wielkiej najpierw suszy się je na zewnątrz.

Orawskie zawijańce weselne

Pojawiły się na początku XX wieku jako pierwsze znane ciastka. Dawano je weselnikom jako podziękowanie za przyniesione na wesele produkty spożywcze i służyły do urządzenia poczęstunku. Często wykonywano je w kształcie rogalika lub chusteczki, zlepiając wszystkie rogi u góry. Jako nadzienie stosowano marmoladę wieloowocową, czasem mak, powidła lub twaróg na słodko z cynamonem – “skórzicą”.

Zupa z sałatą po orawsku

Zupa, która do tej pory jest bardzo popularna na Orawie. Jej głównym składnikiem jest sałata gotowana na maślance lub kwaśnym mleku. Zupę podaje się z ziemniakami, mości się cebulą zasmażoną na maśle lub posypuje całość szczypiorkiem, zwanym na Orawie “parzątką”.To mi  przypomina mój ulubiony śląsku “żur na kwaśnym mleku” – tylko u nas gotuje się go bez sałaty.

Krzonówka po orawsku

Szczególnie popularna jest w Zubrzycy Górne. Gotuje się ją na bazie kwasu spod kiszonej kapusty. Kwas pozyskiwano z beczki, w której kisiła się kapusta. Była to potrawa wyczekiwana przez cały rok, bogata, bardzo odświętna. Gospodynie zwykle odkładały duże ilości mięsa po uboju świni, żeberka, szynkę wędzoną i suszono je pod powałą.

Z tego mięsa gotowano wywar na owym wywarze spod kapusty. Dodatkowo ścierano na tarce ukopane korzenie chrzanu i dodawano przed podaniem. Czyli moja ulubiona Kwaśnica.

Pozostań w górskim klimacie i kliknij na poniższe linki:

Skansen w Zubrzycy Górnej z Babią Górą w tle

Okolice Babiej Góry – przydatne informacje

 

   Galeria orawskich cudów natury .. i nie tylko

 


			

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się na listę i nie przegap nowych ciekawostek, porad i konkursów!