Donauradweg. Pierwszy dzień – start z bawarskiego Passau

0
1455

Przyczynkiem do odkrycia Dunaju z poziomu siodełka roweru, było ogromne zamczysko widoczne z autostrady A1. Niejednokrotnie jadąc na wakacje w kierunku południa Europy zachwycałam się nim i marzyłam o poznaniu okolic Dunaju.

W tym roku pragnienie ziściło się, a pałac okazał się … średniowiecznym, benedyktyńskim opactwem w Melk. Ale o tym dowiedziałam się po „przepedałowaniu” ponad 200 kilometrów

Spis Treści
Zwiń
Rozwiń

Start z niemieckiego Passau

Passau (Passawa) – bawarskie miasto, położone nad trzema rzekami: modrym Dunajem, zieloną Inn i czarną Ilz, stało się moim punktem startowym naddunajskiej, rowerowej włóczęgi w poszukiwaniu granatowego Dunaju.

Z trasy rowerowej znad nabrzeża w Passau widać różnokolorowość połączonych wód trzech rzek, w tym …lekki ślad modrego Dunaju!

spotkanie trzech rzek - każda w innym kolorze
Donauradweg – Passau spotkanie trzech rzek – każda w innym kolorze

Cel – przejechać 320 km w 6 dni z Passau do Wiednia

Wyruszam w 320 kilometrową trasę do Wiednia w poszukiwaniu niebieskości znanej z walca Straussa i z duchem – panujących przez wieki nad Dunajem – Habsburgów.

Samochód zostawiony przed hotelem na czas rozpakowania stał się powodem … niezwiedzenia miasta.

Kiedy po kilku minutach wróciłam pod hotel, zauważyłam turlającą się po ziemi czarną, plastikową część. Ku wielkiemu zaskoczeniu okazało się, że to kawałek przedniej części mojego auta.

Samochód z długą przyczepą, przewożący rowery z hotelu do hotelu, w oryginalny sposób powitał mnie na starcie rowerowej wyprawy:).

Kołomyja z polisami i policją trwała tak długo, że odebrała mi chęci do dalszego zwiedzania. Zrobiło się późno, trzeba było zebrać siły przed pierwszym dniem wyprawy.

Nocleg w Passau (Pasawie)

W Passau/Pasawie zatrzymałam się w hotelu 4* B&B Hotel Passau. Znakomite położenie: naprzeciwko głównego dworca kolejowego, blisko promenady nad rzeką oraz urokliwego Starego Miasta i – co najważniejsze – obok hotelu biegnie ścieżka rowerowa. Na podziemnym parkingu w hotelu zostawiłam samochód na tygodniowy pobyt.

rowery przed hotelem
Donauradweg – nie tylko ludzie czekają na pierwszy dzień: moja pomarańczowa Juliet na pierwszym planie

Ślad Habsburgów:

W 1854 roku w Pasawie (Passau) gościła Sisi – przyszła cesarzowa Austrii. W mieście odbywa się corocznie festiwal muzyczny nazwany Jej imieniem.

Pierwszy dzień: Passau – Zakole Dunaju w Schlögen – 54 km

Pominąwszy pierwsze kilkanaście minut wzdłuż ruchliwej drogi wylotowej z Passau, świetnie oznakowana trasa prowadzi spokojnymi trasami wzdłuż Dunaju. Lekka rzeczna bryza i drzewa dające cień sprawiają, że mimo trzydziesto – stopniowego upału trasa nie jest zbyt męcząca.

Nie zauważyłam znaku i nawet nie wiem kiedy znalazłam się w Austrii. Wybrałam stronę północną, którą docieram do elektrowni wodnej na Dunaju w Jochenstein.

most na rzece będący częścią elektrowni
Donauradweg – elektrownia wodna

Przez elektrownię na drugą stronę Dunaju

Ciekawostka: na Dunaju działa wiele elektrowni wodnych, a znaczna część z nich służy jako… mosty, czynne zazwyczaj od 6 rano do 22-ej.

Zdziwił mnie nieco  widok ludzi, którzy targają rowery do elektrowni, zamiast zostawić je na parkingu. Okazało się, że to jedyny sposób przedostania się na drugi brzeg, a przy okazji możliwość zwiedzenia działającej elektrowni.

Jako, że turbiny nie są moją fascynacją, wciągnęłam rower po prowadnicach w górę, a elektrownię potraktowałam jedynie jako most, aby dotrzeć do położonego przy południowym brzegu Dunaju Klasztoru Trapistów w Engekszell.

osoba niesie rower po stromych schodach
Most – elektrownia

Klasztorne piwo i kompleta

Trapiści „wywodzący” się z cystersów zajmują  klasztor założony w  1293 roku. Żyją według bardzo surowych reguł, których wyznacznikiem jest pełna izolacja od świata, milczenie, posty, oddanie się modlitwie i pracy fizycznej.

Mnichów obowiązuje tzw. wielkie milczenie pomiędzy zakończeniem Komplety (liturgiczna modlitwa na zakończenie dnia), a śniadaniem. W ciągu dnia mnisi mogą porozumiewać się ze sobą, jakkolwiek jest to ograniczone do minimum.

Dzisiaj zamieszkuje tutaj tylko kilku zakonników, a klasztor słynie z produkcji znakomitych likierów, sera i piwa Stift Engelszell.

Cechą charakterystyczną klasztornych produktów jest informacja, że część dochodu uzyskanego z jego sprzedaży będzie przeznaczona na wspieranie biednych.

I tak się dzieje: za klasztorem, w budynkach położonych w rozległych ogrodach, znajdują się dom opieki dla osób starszych i niepełnosprawnych umysłowo.

Piwo – komisyjnie – spróbowano i oceniono organoleptycznie: znakomite! Nalewka z owoców granatu sprawdziła się będąc pokrzepieniem wieczorami po trudach podróży.

świeca w kościele
Wnętrze kościoła
tabliczka z datą 1293
Wieki drzemią w murach kościoła
butelka piwa trzymana w dłoni
Piwo klasztorne sprawdzono osobiście – dobre 🙂
pojemniczki z krzyżem, do których wlewa się święconą wode
„Kropielniczki” – do kupienia w przykościelnym sklepie

Promem czy mostem

Aby kontynuować trasę północnym brzegiem wracam na mosto – elektrownię.
Nie skorzystałam z przeprawy promowej pomiędzy klasztorem a elektrownią, zafascynowana możliwością ponownego przejazdu przez tak nietypowy most.
A przeprawa to iście historyczna funkcjonuje w tym miejscu od XIII wieku (zapewne swoje początki miała wspólne z cystersami), a prom przywołuje się … pociągając za sznurek.
Unoszony przez fale dźwięk dzwonka oznajmia, że na brzegu czeka chętny do przeprawy rowerzysta ( lub pieszy). Za 2 € otrzymujemy kilkuminutową przejażdżkę.
Za wioską Niederranna nadchodzi i moje przysłowiowe”pięć minut” mini – promem.
Przeprawiam się na południowy brzeg do Schlögen. W tym miejscu należy być uważnym: kursują dwa promy, należy skorzystać z pierwszego.
Przeprawa jest czynna od połowy kwietnia do połowy października. Poza sezonem należy przejechać most w Niederrana na prawą stronę i kontynuować południową stroną około 8 km do Schlögen.
Na słonecznym tarasie położonego nad samą rzeką hotelu Donauschlinge chwila relaksu i wzmocnienia sił przed wędrówką.
Pstrąg na tarasie z pięknym widokiem na Dunaj smakuje w dwójnasób. Bo to jeszcze nie koniec atrakcji dzisiejszego dnia. Rower odpoczywa przed hotelem, a ja wyruszam pieszo w góry.

budka nad brzegiem rzeki z informacją o funkcjonowaniu promu
Historyczny prom na lewym brzegu
mały prom a na nim rowery
Donauradweg – moja pierwsza przeprawa promowa na Dunaju
mały prom na środku rzeki
Donauradweg – „mój prom” na środku rzeki

Rzeka Dunaj zakręca – cud natury

Przede mną dwu kilometrowa wspinaczka na Schlögener Blick. Półgodzinna, ostra wspinaczka nagrodzona…

Widokiem jaki pojawia się przed oczami w długie, smutne jesienne, wieczory

– jak powiedziała moja koleżanka wyciągając się z lubością na ławce.

Bo przed oczami rozpościera się nie lada osobliwość. Dunaj przebijając się przez wysokie granitowe skały, zakręca prawie o 180 stopni tworząc spektakularny widok.

W 2008 roku doceniono tę unikalną atrakcję i uznano Schlögener Schlinge (Zakole Dunaju) za „Cud Natury Górnej Austrii”. I słusznie!

tabliczka kierunkowskaz z infiormacją o szlaku
Donauradweg – azymut wyznaczony
zakręt rzeki o 360 stopni
Dunaj sobie zakręca…

Hotel w Sankt Agatha – wypoczynek w luksusie

W ofercie biura miałam transport do hotelu samochodem, który tak naprawdę uratował mi resztę wieczoru. Gdybym podjechała te ostatnie 10 kilometrów (ostro w górę!!!), to już na pewno nie miałabym siły na pływanie w promieniach zachodzącego słońca z oszałamiającym widokiem na pagórki upstrzone porozrzucanymi aż po horyzont wioskami i majaczącymi na horyzoncie ośnieżonym szczytami Alp.

Hotel Kocher  – godny strudzonego turysty. Nawet tego bardzo wymagającego! W każdym calu – położenie, basen, ogród i jedzenie.

Mecz o puchar Europy pomiędzy Francją i Portugalia, a w tle nadchodząca burza – tak się kończy ten fascynujący dzień. Mistrzem Europy została Portugalia.

budynek hotelu z balkonami obrośniętymi kwiatami
Donauradweg – cud miodzio hotel
ogród z zabudowaniami
Relaks w ogrodzie i na basenie

Wzdłuż Dunaju – od Pasawy do Wiednia: dzień po dniu

zaznaczona na mapie trasa do przejechania wzdłuż rzeki
Donauradweg – trasa wzdłuż Dunaju z Passau do Wiednia z oznaczeniami kilometrowymi

Przejedź ze mną całą trasę Donauradweg dzień po dniu. Kliknij w linki poniżej, aby zobaczyć relacje z poszczególnych dni:

Trasa Naddunajska –  niezbędne informacje

start z Passau – pierwszy dzień 

docieram do Linz – w drugim dniu

 Enns najstarsze miasto w Austriiw trzecim dniu

potęga opactwa w Melk   – w czwartym dniu 

piękno Doliny Wachau  – w piątym dniu

ostatni etap do Wiednia – szósty dzień 

rowerem w Austrii – przydatne informacje

Wybierasz się na trasę wzdłuż Dunaju? Masz pytania dotyczące wyjazdu? Pisz śmiało w komentarzu, postaram się odpowiedzieć :)

Galeria z trasy

                                 

źródło:donauradweg.at, Donauregion
Booking.com

Oceń artykuł
[Głosów: 1 Średnia: 5]

Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!

Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!

Poprzedni artykułRowerem w Austrii – przydatne informacje
Następny artykułDonauradweg – w drugim dniu urok Linz
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Danuta Walter - Urych
Dana - Jawagabunda. Zapraszam Was do bloga z dojrzałym spojrzeniem na świat, w którym będziemy wspólnie smakować życie ( dosłownie i w przenośni) i odkrywać w sobie zainteresowania. To blog dla nas - którzy mimo posiadania wielu lat - nadal z pasją idą przez siebie.