
2016 Austria Joga i rowery Podróże Świat
Donauradweg. Pierwszy dzień – start z bawarskiego Passau
Przyczynkiem do odkrycia Dunaju z poziomu siodełka roweru, było ogromne zamczysko widoczne z autostrady A1. Niejednokrotnie jadąc na wakacje w kierunku południa Europy zachwycałam się nim i marzyłam o poznaniu okolic Dunaju.
W tym roku pragnienie ziściło się, a pałac okazał się … średniowiecznym, benedyktyńskim opactwem w Melk. Ale o tym dowiedziałam się po „przepedałowaniu” ponad 200 kilometrów.
Start z niemieckiego Passau
Passau (Passawa) – bawarskie miasto, położone nad trzema rzekami: modrym Dunajem, zieloną Inn i czarną Ilz, stało się moim punktem startowym naddunajskiej, rowerowej włóczęgi w poszukiwaniu granatowego Dunaju.
Z trasy rowerowej znad nabrzeża w Passau widać różnokolorowość połączonych wód trzech rzek, w tym …lekki ślad modrego Dunaju!
Cel – przejechać 320 km w 6 dni z Passau do Wiednia
Wyruszam w 320 kilometrową trasę do Wiednia w poszukiwaniu niebieskości znanej z walca Straussa i z duchem – panujących przez wieki nad Dunajem – Habsburgów.
Samochód zostawiony przed hotelem na czas rozpakowania stał się powodem … niezwiedzenia miasta.
Kiedy po kilku minutach wróciłam pod hotel, zauważyłam turlającą się po ziemi czarną, plastikową część. Ku wielkiemu zaskoczeniu okazało się, że to kawałek przedniej części mojego auta.
Samochód z długą przyczepą, przewożący rowery z hotelu do hotelu, w oryginalny sposób powitał mnie na starcie rowerowej wyprawy:).
Kołomyja z polisami i policją trwała tak długo, że odebrała mi chęci do dalszego zwiedzania. Zrobiło się późno, trzeba było zebrać siły przed pierwszym dniem wyprawy.
Nocleg w Passau (Pasawie)
W Passau/Pasawie zatrzymałam się w hotelu 4* B&B Hotel Passau. Znakomite położenie: naprzeciwko głównego dworca kolejowego, blisko promenady nad rzeką oraz urokliwego Starego Miasta i – co najważniejsze – obok hotelu biegnie ścieżka rowerowa. Na podziemnym parkingu w hotelu zostawiłam samochód na tygodniowy pobyt.
Ślad Habsburgów:
W 1854 roku w Pasawie (Passau) gościła Sisi – przyszła cesarzowa Austrii. W mieście odbywa się corocznie festiwal muzyczny nazwany Jej imieniem.
Pierwszy dzień: Passau – Zakole Dunaju w Schlögen – 54 km
Pominąwszy pierwsze kilkanaście minut wzdłuż ruchliwej drogi wylotowej z Passau, świetnie oznakowana trasa prowadzi spokojnymi trasami wzdłuż Dunaju. Lekka rzeczna bryza i drzewa dające cień sprawiają, że mimo trzydziesto – stopniowego upału trasa nie jest zbyt męcząca.
Nie zauważyłam znaku i nawet nie wiem kiedy znalazłam się w Austrii. Wybrałam stronę północną, którą docieram do elektrowni wodnej na Dunaju w Jochenstein.
Przez elektrownię na drugą stronę Dunaju
Ciekawostka: na Dunaju działa wiele elektrowni wodnych, a znaczna część z nich służy jako… mosty, czynne zazwyczaj od 6 rano do 22-ej.
Zdziwił mnie nieco widok ludzi, którzy targają rowery do elektrowni, zamiast zostawić je na parkingu. Okazało się, że to jedyny sposób przedostania się na drugi brzeg, a przy okazji możliwość zwiedzenia działającej elektrowni.
Jako, że turbiny nie są moją fascynacją, wciągnęłam rower po prowadnicach w górę, a elektrownię potraktowałam jedynie jako most, aby dotrzeć do położonego przy południowym brzegu Dunaju Klasztoru Trapistów w Engekszell.
Klasztorne piwo i kompleta
Trapiści „wywodzący” się z cystersów zajmują klasztor założony w 1293 roku. Żyją według bardzo surowych reguł, których wyznacznikiem jest pełna izolacja od świata, milczenie, posty, oddanie się modlitwie i pracy fizycznej.
Mnichów obowiązuje tzw. wielkie milczenie pomiędzy zakończeniem Komplety (liturgiczna modlitwa na zakończenie dnia), a śniadaniem. W ciągu dnia mnisi mogą porozumiewać się ze sobą, jakkolwiek jest to ograniczone do minimum.
Dzisiaj zamieszkuje tutaj tylko kilku zakonników, a klasztor słynie z produkcji znakomitych likierów, sera i piwa Stift Engelszell.
Cechą charakterystyczną klasztornych produktów jest informacja, że część dochodu uzyskanego z jego sprzedaży będzie przeznaczona na wspieranie biednych.
I tak się dzieje: za klasztorem, w budynkach położonych w rozległych ogrodach, znajdują się dom opieki dla osób starszych i niepełnosprawnych umysłowo.
Piwo – komisyjnie – spróbowano i oceniono organoleptycznie: znakomite! Nalewka z owoców granatu sprawdziła się będąc pokrzepieniem wieczorami po trudach podróży.
Promem czy mostem
Aby kontynuować trasę północnym brzegiem wracam na mosto – elektrownię.
Nie skorzystałam z przeprawy promowej pomiędzy klasztorem a elektrownią, zafascynowana możliwością ponownego przejazdu przez tak nietypowy most.
A przeprawa to iście historyczna funkcjonuje w tym miejscu od XIII wieku (zapewne swoje początki miała wspólne z cystersami), a prom przywołuje się … pociągając za sznurek.
Unoszony przez fale dźwięk dzwonka oznajmia, że na brzegu czeka chętny do przeprawy rowerzysta ( lub pieszy). Za 2 € otrzymujemy kilkuminutową przejażdżkę.
Za wioską Niederranna nadchodzi i moje przysłowiowe”pięć minut” mini – promem.
Przeprawiam się na południowy brzeg do Schlögen. W tym miejscu należy być uważnym: kursują dwa promy, należy skorzystać z pierwszego.
Przeprawa jest czynna od połowy kwietnia do połowy października. Poza sezonem należy przejechać most w Niederrana na prawą stronę i kontynuować południową stroną około 8 km do Schlögen.
Na słonecznym tarasie położonego nad samą rzeką hotelu Donauschlinge chwila relaksu i wzmocnienia sił przed wędrówką.
Pstrąg na tarasie z pięknym widokiem na Dunaj smakuje w dwójnasób. Bo to jeszcze nie koniec atrakcji dzisiejszego dnia. Rower odpoczywa przed hotelem, a ja wyruszam pieszo w góry.
Rzeka Dunaj zakręca – cud natury
Przede mną dwu kilometrowa wspinaczka na Schlögener Blick. Półgodzinna, ostra wspinaczka nagrodzona…
Widokiem jaki pojawia się przed oczami w długie, smutne jesienne, wieczory
– jak powiedziała moja koleżanka wyciągając się z lubością na ławce.
Bo przed oczami rozpościera się nie lada osobliwość. Dunaj przebijając się przez wysokie granitowe skały, zakręca prawie o 180 stopni tworząc spektakularny widok.
W 2008 roku doceniono tę unikalną atrakcję i uznano Schlögener Schlinge (Zakole Dunaju) za „Cud Natury Górnej Austrii”. I słusznie!
Hotel w Sankt Agatha – wypoczynek w luksusie
W ofercie biura miałam transport do hotelu samochodem, który tak naprawdę uratował mi resztę wieczoru. Gdybym podjechała te ostatnie 10 kilometrów (ostro w górę!!!), to już na pewno nie miałabym siły na pływanie w promieniach zachodzącego słońca z oszałamiającym widokiem na pagórki upstrzone porozrzucanymi aż po horyzont wioskami i majaczącymi na horyzoncie ośnieżonym szczytami Alp.
Hotel Kocher – godny strudzonego turysty. Nawet tego bardzo wymagającego! W każdym calu – położenie, basen, ogród i jedzenie.
Mecz o puchar Europy pomiędzy Francją i Portugalia, a w tle nadchodząca burza – tak się kończy ten fascynujący dzień. Mistrzem Europy została Portugalia.
Wzdłuż Dunaju – od Pasawy do Wiednia: dzień po dniu
Przejedź ze mną całą trasę Donauradweg dzień po dniu. Kliknij w linki poniżej, aby zobaczyć relacje z poszczególnych dni:
Trasa Naddunajska – niezbędne informacje
start z Passau – pierwszy dzień
docieram do Linz – w drugim dniu
Enns najstarsze miasto w Austrii – w trzecim dniu
potęga opactwa w Melk – w czwartym dniu
piękno Doliny Wachau – w piątym dniu
ostatni etap do Wiednia – szósty dzień
rowerem w Austrii – przydatne informacje
Wybierasz się na trasę wzdłuż Dunaju? Masz pytania dotyczące wyjazdu? Pisz śmiało w komentarzu, postaram się odpowiedzieć :)
źródło:donauradweg.at, Donauregion
Booking.com
Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!
Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!











