W Bieszczadach nie tylko Zakapiory – moje Bieszczady

10
4349
Co zwiedzić w Bieszdach, jakie są atrakcje?
Bieszczady atrakcje, bieszczadzkie szlaki, co zwiedzić?

Bieszczady mają w sobie niesamowitą siłę przyciągania, otaczają magią zakochanych w górach i dlatego tak wielu z wędrowców tutaj wraca. Niektórzy na zawsze.

Bo potęga gór nie zawsze wynika z ich wysokości ponad poziom morza. Czasem tworzą ją historia w porozumieniu z przyrodą i tym „czymś” co właśnie Bieszczady posiadają.

Pisząc o górach, a o Bieszczadach szczególnie, nie może zabraknąć piosenek. Wywodzących  się z „moich”harcerskich czasów, wieczorów przy ognisku przeciągających się długo w noc, czy spotkań  „na pośpiewanie”. I taki jest ten tekst: trochę liryczny, nieco poetycki, ale w każdym calu powiązany z górami. 

Czego dowiesz się z tego artykułu? Bieszczadzkie atrakcje i nie tylko… 

Jeżeli szukasz atrakcji w Bieszczadach, zastanawiasz się co zwiedzić w Bieszczadach, na jaki bieszczadzki szlak się wybrać, gdzie dobrze zjeść i gdzie znaleźć klimatyczny nocleg – ten artykuł jest dla Ciebie!

Bieszczadzka zielona połonina - znak charakterystyczny szlaku
Bieszczadzka zielona połonina z pięknym widokiem…
sarna na bieszczadzkiej łące
Wędrując po bieszczadzkim szlaku, w sezonach gdy jest mniej turystów, można natrafić na ciekawe spotkania…
Spis Treści
Zwiń
Rozwiń

Tarnica – schody w nieskończoność

Największą górską atrakcją Bieszczad jest bez wątpienia Szlak prowadzący na Tarnicę z Wołosatego, nie byłby aż może męczący, gdyby nie … schody. Na ostatnim odcinku, ma się wrażenie, że chyba nigdy się nie skończą! Ale i tak ta trasa jest łatwiejsza, niż podejście od strony Ustrzyk Górnych.

zrobione z kamieni schody na najwyższy szczyt Bieszczad - Tarnicę
Bieszczadzkie schody na na królową Bieszczad – Tarnicę. Wspinaczka w promieniach słońca jest dość męcząca.

Niebieskim szlakiem osiągnięcie szczytu Tarnicy zajmie około dwóch godzin. Jest początek czerwca, więc Bieszczady zachwycają świeżą, wiosenną zielenią.

Ponieważ wędruję w piątek, na szlaku nie ma zbyt wielu turystów. A ci, którzy są, nie zapominają o starej tradycji pozdrawiania się. Magia gór zaczyna działać – wyciszam się, umysł przestawia się na zachwyt!

Góry i szczyt widoczny w oddali ze szczytu Tarnicy
Cel majaczy w oddali

Pod Tarnicą zaczyna nieco wiać, ale nic nie przeszkadza w podziwianiu widoków. Nawet widoczny z daleka metalowy krzyż, będący cechą charakterystyczną góry od lat, jakoś nie przeszkadza. To już trzeci krzyż z kolei, poprzednie „poległy” za sprawą zawirowań politycznych lub pogodowych.

Krzyż na Tarnicy - atrakcja, pod którą każdy musi sobie zrobić zdjęcie
Krzyż na Tarnicy – ta atrakcja jest obowiązkowym punktem każdej górskiej, bieszczadzkiej wycieczki…

Tarnica jest nie tylko najsławniejszą, bieszczadzką wspinaczkową atrakcją. 

Jest także miejscem pielgrzymkowym. Przez prawie 30 lat, na pamiątkę potajemnego, nocnego postawienia drugiego z krzyży, hołdzie papieżowi Janowi Pawłowi II, co roku urządzano Wielkopiątkowe procesje. Przeżycie dla biorących udział było wręcz mistyczne! Połączenie trudów trasy – od brnięciu w śniegu, poprzez szczelnie otulającą mgłę, aż po prawdziwą wiosnę,  w zależności od roku – z przeżyciem religijnym stało się dla wielu kultywowaną tradycją.

I właśnie dlatego, że w poprzednich latach w pielgrzymce wzięło udział ponad 5 tysięcy uczestników, w 2017 roku władze Bieszczadzkiego Parku zabroniły pielgrzymki, szlak na Tarnicę został w tym czasie zamknięty. Zaproponowano alternatywną trasę z Wołosatego na Przełęcz Bukowską.

Oprócz dużego, reprezentacyjnego krzyża, w krzaczkach jagodzin przycupnął mały, drewniany krzyż, poświęcony turyście, którzy zginął na Tarnicy.

Bo Bieszczady, to nie  „kapuściane głowy” jak niektórzy je określają. Mimo, że robią wrażenie łagodnych i bezpiecznych – wcale tak nie jest. Trzeba podejść do nich z rozwagą i odpowiedzialnością, a wtedy zrewanżują się eterycznymi wręcz przeżyciami.

Drewniany krzyż wśród krzaków borówek na szlaku z Tarnicy
Przestroga! Nie lekceważ Bieszczad! Na bieszczadzkich szlakach też potrafi być groźnie!

Przebieg mojej trasy na niebiesko – żółtym szlaku w Bieszczadach na Tarnicę

Wołosate ⇒ 2 h szlak niebieski Przełęcz pod Tarnicą ⇒  szlak żółty 0:15 minut Tarnica ⇒ szlak żółty 0: 10 minut Przełęcz pod Tarnicą ⇒ szlak czerwony 2:30 minut Ustrzyki Górne ⇒ 1:40 minut szlak niebieski asfaltem Wołosate

Jeżeli chcesz wybrać się na Tarnicę w nieco dłuższą, spokojniejszą, ocienioną trasą (przez chłodny las, wzdłuż miejsc, gdzie kwitnie czosnek niedźwiedzi), to polecam czerwony szlak z Wołosatego przez Przełęcz Bukowską i Halicz.

Tym bardziej, że jest on dużo rzadziej wybierany przez hordy turystów! Tu można poczuć prawdziwy spokój bieszczadzkiego lasu.

Warto pamiętać o tym, że szlak ten składa się z początkowego, kilku kilometrowego odcinka po asfaltowo – ubitej drodze.

Wejście szlakiem z Ustrzyk Górnych jest bardzo uciążliwe – najbardziej optymalny jest kierunek, który wybrałam.

Gdzie zostawić samochód przed wejściem na Tarnicę?

Samochód najlepiej zostawić na parkingu w Wołosatem lub w Ustrzykach Górnych i odcinek Ustrzyki Wołosate spróbować pokonać łapiąc  „na stopa” lub skorzystać z prywatnych busów, które regularnie kursują w sezonie.

Pamiętaj, że parkingi przed wejściem na szlaki są najczęściej płatne (i to wcale niemałe pieniądze, sprawdź przed wyjazdem, bo cena rośnie co roku).

A jak to jest z łapaniem „stopa”?

W Bieszczadach nadal funkcjonuje, tak charakterystyczna dla tego regionu, samopomoc turystyczna w zakresie podwozu. Autobusy praktycznie nie kursują, w sezonie lub w weekendy można liczyć na busy, a poza tym okresem… pomagamy sobie wzajemnie!

Ustrzyki Górne to serce Bieszczad, stąd ruszamy na szlaki, tu też znajdują się knajpy, restauracje i noclegi.
Ustrzyki Górne – serce Bieszczad i baza wypadowa na główne szlaki – niezmienne od lat

…Ruszam gdzieś w Połoniny, tam zmęczony wspinaczką
człowiek staje się inny…

Wielu z nas, wędrowców – podobnie jak Siczka – odbiera Bieszczady nie tylko jako atrakcyjne miejsce na wyjazd, ale jako miejsce, do którego człowiek ucieka, aby odreagować całe zło życia. I nieważne, czy na tylko na kilka dni, czy też na wielodniowe łazęgowanie lub zmianę miejsca zamieszkania.

połonina a na niej szlak
Widoki z bieszczadzkich połonin zapierają dech w piersiach. Ta zieleń jest jak najbardziej prawdziwa!

Bieszczadzkie kapuściane głowy…

Kapuścianych głów – w nieco innym, bo ludzkim wydaniu  – tutaj nie brakuje! Szczególnie w weekend, na żółtym szlaku z Przełęczy Wyżnia na Połoninę Wetlińską. Uważany powszechnie za najłatwiejsze dojście, jest wręcz – w sobotnie przedpołudnie – oblegany przez wycieczki pijanych i pijących wycieczkowiczów, przysłowiowe panie w szpilkach i klapkach, ludzi z malutkimi dziećmi niesionymi na rękach.

„Ależ nie ma problemu!” jak stwierdził jeden z panów z dwójką malutkich dzieci, już na dole trasy płaczących z powodu upadków i poobdzieranych kolan. „Wiem, że na górze jest GOPR, więc jakby co, MUSZĄ nas zwieść!”. Nic dodać!

Wędrówka w harmidrze i wrzaskach, nie należy do przyjemnych! Zrobiłam błąd wybierając tę trasę, mogłam pójść z Brzegów lub z Wetliny.

Bieszczadzkie szlaki i dróżki są otoczone przez piękno kwitnące (i pachnące) łąki.
Na takie piękno nie ma opornych – przestrzeń dookoła szlaków to niesamowita atrakcja dla oczu!

Legendarna Chatka Puchatka…

Chatka Puchatka – kultowe wręcz, bieszczadzkie miejsce prowadzone przez kilkadziesiąt lat przez Lutka Pińczuka ( od 2017 roku nie gospodarzy już w Chatce), jednego z najstarszych  Bieszczadników, śmiertelnie zakochanego w połoninach, to kolejny symbol Bieszczad. Zawsze można dostać tutaj coś do zjedzenia i przespać się w niezbyt komfortowych warunkach, ale za to  zachwycając się widokami gór rozpościerającymi się aż po horyzont!

Dzisiaj jest tutaj jednak tak głośno, że szybko zmykam na dalszą trasę w stronę Smereka.

[AKUTALIZACJA 2020] W 2020 roku rozpoczął się remont schroniska. Najbardziej znana atrakcja w Bieszczadach przejdzie kolosalne zmiany. W miejsce starej, wysłużonej chatki powstanie nowe schronisko. Klimat dawnego miejsca, możecie jeszcze sprawdzić na zdjęciach. Remont ma potrwać dwa lata.

Chatka Puchatka to największa schroniskowa atrakcje Bieszczady.
Relaks przed schroniskiem Chatka Puchatka. W lato panuje tu, niestety, niesamowity zgiełk, harmider.

…Patrząc z góry wokoło, świat wydaje się lepszy… 

Tak się czuję, przemierzając kolejne kilometry w otoczeniu cudów przyrody, pozdrawiając się z mijanymi z rzadka turystami. Piękno połonin mnie zachwyca, ale dla gór nie jest zbyt dobre. Powstałe wskutek mocno eksploatację przez człowieka lata temu, obecnie zaczyna być przywracane do poprzedniego stanu. Czy to najbardziej rozrośnięte krzaczki brusznicy, dający żywo zielony kolor stokom, czy grechoty skalne – wszystko urzeka. 

zejście z góry ostre
Zejście z Smereka – grechoty skalne

Połoniny stały się także miejscem wiecznego spoczynku poety Harasymowicza, którego prochy – zgodnie z jego życzeniem – zostały rozsypane nad połoninami. Nie wyobrażał sobie życia gdzie indziej,

W górach jest wszystko, co kocham
Wszystkie wiersze są w bukach
Zawsze kiedy tam wracam
Biorą mnie klony za wnuka

i pragnął pozostać tutaj na zawsze. Przyjaciele także o nim nie zapomnieli i na Przełęczy Wyżnia postawili mu symboliczny grób – przez wielu opisywany jako pomnik.

obelisk kamienny będący symbolicznym grobem Harasymowicza
Symboliczny grób Harasymowicza nieopodal szlaku na Połonię.

Przebieg mojej trasy w Bieszczadach – po drodze „Chatka Puchatka”

Przełęcz Wyżnia  ⇒ 1:15 min szlak żółty Schronisko Chatka Puchatka  szlak czerwony przez Przełęcz Orłowicza i Smerek do wioski Smerek  4:00 h

Do Chatki Puchatka można także wejść z innymi trasami: z kempingu „Górna Wetlinka” – 1:45 min, lub z Brzegów Górnych – 1;40 min ( ta trasa jest dość stroma). Bezwzględnie najpiękniejszy odcinek jest pomiędzy Schroniskiem, a Smerekiem. Przepiękne panoramy, jakie można podziwiać idąc nią, zapierają dech w piersiach!

Bieszczadzka poezja – Majster Bieda też jest stąd 

Nikt nie pytał skąd się wziął
Gdy do ognia się przysiadał
Wtulał się w krąg ciepła jak w kożuch
Zmęczony drogą wędrowiec boży
Zasypiał długo gapiąc się w noc
Majster Bieda

Przełęcz Wyżnia wiąże się także z inną historią. Wręcz legendą, o której istnieniu wielu nie ma pojęcia, chociaż doskonale znają „Majstra Biedę„. Oczywiście piosenkę, bo zarówno twórca jak i pierwowzór już odeszli na „wieczne połoniny”.

W lecie, parking przed Połoniną Wetlińską jest pełen samochodów.
Widok na Przełęcz nieco z góry – stąd wiedzie szlak na Połoninę Wetlińską.

Władysław Nadopta ( lata całe żył w Bieszczadach, utrzymując się ze zbiorów runa leśnego i pomagając Gopr – owcom w poszukiwaniu turystów) i Wojtek Belon ( muzyk, założyciel „Wolnej Grupy Bukowiny”) spotkali się na wspomnianej przełęczy.

Pierwszy szukał tam wolności, drugi – weny twórczej.  A wzajemnie po prostu bardzo polubili się i od tej pory niejednokrotnie razem spędzali czasem prowadząc dysputy przez długie godziny.

Wynikiem tego, było napisanie przez Belona utworu „Majster Bieda” – Władysław bowiem był dla niego uosobieniem bieszczadzkiej wolności. Władysław Nadopta długo nie wiedział, że „Majster Bieda” to utwór o nim. Dopiero, gdy przypadkiem w radiu usłyszał dedykację, zrozumiał, że dzięki Belonowi stał się jedną z bieszczadzkich ikon.

Bieszczadzki Zakapior, a któż to taki? 

Dusze niepokorne, ludzie z silną osobowością, zakochani w przyrodzie – szczególnie tej bieszczadzkiej. Nie bojący się ciężkiej pracy, którzy lata temu przybyli na dzikie wówczas tereny, najczęściej w poszukiwaniu wolności. Mówi się, że byli to ludzie z przeszłością lub bez przyszłości.

Każdy człowiek to inna historia, ale na pewno łączy ich jedno: swoisty sposób życia, oparty na najprostszych zasadach: zarabianie na życie zbierając „dary lasu” lub pracując w lesie i mieszkając w barkach lub szałasach. Przybywali także artyści ( jak Janusz Zubow), a niektórzy w czasie pobytu odkrywali u siebie – mniejsze lub większe – zdolności artystyczne, stając się lokalnymi artystami.

mały, drewniany budynek galerii Atamania Bieszczadu jest miejscem w którym dyżurują Zakapiory i lokalni Bieszczadzcy artyści
Zajdź koniecznie w Cisnej do Atamanii Bieszczadu

Odnajdywali „drugiego siebie” lub zaczynali nowe życie. Często od przysłowiowego zera.

Lata temu, poznałam jednego z nich – Ryszarda Szocińskiego, który dziesiątki lat temu przybył w Bieszczady… zbić kokosy na uprawie czosnku. A stał się artystą i poetą. Tak Bieszczady transformują człowieka!

Piękne to było spotkanie i cudowne opowieści o życiu w tamtym Bieszczadzie. „Bieszczad” – tak właśnie poeta mówi o krainie. Dzisiaj, niestety, nie mogłam już z nim porozmawiać. Bo chociaż przebywa w swoim poetyckim sklepiku Atamania Bieszczadu  w Cisnej, to z powodu przejścia ciężkiej choroby nie może mówić.

Pozostaje tylko czytać jego poezję – moją ulubioną jest ta z tomiku „Idąc przez Bieszczad”, którą dostałam od niego wraz z dedykacją lata temu. Dedykacją napisaną… gęsim piórem.

„Bieszczadnicy” żyli w harmonii z przyrodą i otoczeniem, a ich „miejscem spotkań ” stała się wiejska knajpka w Cisnej – Siekierezada.

Atrakcje w Bieszczadach nie są kompletne bez odwiedzin tego miejsca!
Oto ona – Siekierezada! Jeżeli chodzi knajpy w Bieszczadach – to królowa atrakcji! Musisz KONIECZNIE ją odwiedzić.

Siekierezada w Cisnej: „Siekiera numer siedem – proszę”

Zarówno Jędrek Połonina – o którym piszę w dalszej części tekstu-  jak i dziewięciu innych bieszczadzkich zakapiorów mają nadal swoje miejsce wśród żywych.

Stali bywalcy siekerazady mają swoje miejsca pamięci - numerki, przed którymi można usiąść.
Stołki „ku pamięci” przy barze

W Siekierezadzie bowiem, przy bufecie znajduje się dziewięć opisanych stołków, pamięci tych, którzy odeszli na „Niebieskie Połoniny”.

W pamiątkowej księdze, przykutej łańcuchami do jednego z diabłów, wspomnienia o nich spisał właściciel Rafał Dominik.

Siekierezada, powstała w latach 90 -ych, jej  głównymi klientami byli ludzie żyjący z pracy w lesie. Jak w filmie z 1985 roku „Siekierezada” ( scenariusz oparty na powieści Edwarda Stachury). Grozy dodaje fakt, że grający główną rolę Edward Żentara po latach także popełnił samobójstwo. Zresztą Stachura także próbował popełnić samobójstwo, w sposób jaki opisał w powieści. A nazwa knajpy wzięła się właśnie z tytułu filmu.

Stali bywalcy Siekerezady na zawsze pozostaną na tych stronicach
Losy „dziewięciu” zawarte na stronach księgi – każdy gość karczmy może ją przejrzeć.

W czasach, gdy biesiadowali tutaj leśni ludzie, była to zwykła knajpa, zwana popularnie  „mordownią”. Nieco inną, bo z wiszącymi na ścianach szatańskimi łbami.

Z biegiem lat diabelskich akcentów i siekier wbitych w stoły przybywało, a knajpa stała się „kultowa”. Ludzie wpadają tu na chwilę, nie mając najczęściej pojęcia o jej historii. Przeciętny konsument nawet nie zauważa „krzeseł z dedykacją”.

Wystrój Siekerezady jest jedyny w swoim rodzaju. Gdzie indziej są dostępne atrakcje w postaci siekier wbitych w stół?
Zastanawiasz się co zobaczyć w Bieszczadach? A gdzie indziej możesz zjeść w towarzystwie Siekiery wbitej w stół?

Na stronie baru przeczytasz losy tych ludzi. Zwykłe, czy nie – nie mnie oceniać – ale tworzące to coś, co jest tylko tutaj w „Bieszczadzie”.

W Siekierezadzie w Cisnej klient dostaje maleńką (model wręcz) siekierę z numerem zamówienia

Jak powstała bieszczadzka legenda 

Będąc w Bieszczadach warto pomóc szczęściu, kupując dusioł bieszczadzki spełniający życzenia wszelkie. Najlepiej u wspomnianego wyżej Ryśka Szocińskiego, bo tylko te mają „certyfikat jakości” – co znaczy, że spełniają nawet najskrytsze marzenia.

Razu pewnego spotkali się Andrzej Potocki ( urodzony w pobliskim Rymanowie, historyk i dziennikarz – piewca Bieszczad) i jeden z bieszczadzkich zakapiorów Jędrek Wasielewski – Połonina. Męskie rozmowy przy wódeczce zaowocowały recytacją wiersza Leśmiana o dusiołach.

I to była dla nich inspiracją do „powołania” miejscowego dusioła. Nie zadawali Panu Bogu pytania, jak zrobił to Leśmian „Jeszcześ musiał takiego zmajstrować Dusiołka?”, tylko wzięli się sami do roboty. Bawiąc się swoim pomysłem, pisali teksty i rysowali postacie legendarnego duszka.

„Dusiołki, co one są w Bieszczadach” Andrzej Potocki  – do kupienia w Atamanie w Cisnej.

Nieprawdopodobny jest wystrój knajpy Siekerezada w Cisnej.
Dusioł a barze, a jakże…

Jędrek Połonina znad jezior – kapeluszowy kowboj  

Był jednym z nich – bieszczadzkich bardów. Jakoś mi szczególnie bliski, bowiem pochodził z regionu Polski, do którego mam ogromny sentyment od lat ponad trzydziestu. Z Górzna koło Brodnicy, miejsca gdzie w licealnej młodości wspólnie z mieszkającą w Brodnicy Dorotą, spędzałam  niejedne wakacje. Dorota zresztą także pokochała Bieszczady i rok w rok wpada tutaj zaczerpnąć oddechu. Cztery lata temu udało nam się nawet spotkać na kilka godzin w Biesisku  w Przysłupiu. 

Przemierzając szlaki między połoninami, jesteśmy pełni
Połoniny, jak się w nich nie zakochać?

A wracając do Jędrka. Rzeźbił  piękne madonny, anioły, kapele, malował jesienną paletą barw bieszczadzkie strachy i cerkiewnych świętych. Niezwykle zdolny, realizował się także w poezji i muzyce. Żył jak prawdziwy kowboj, a jego malownicza postać stała się charakterystyczna dla bieszczadzkich szlaków.

Niestety, prawie 20 lat temu, pijany kierowca potrącił go w Komańczy i Jędrek pozostał na zawsze w swoich w Bieszczadach. Także w pamięci wielu. Stał się legendą!

To nieprawda Że Jędrek nie miał nic, Bo on miał całe Bieszczady To nieprawda Że Jędrek nie miał nikogo, Bo on miał nas wszystkich – jak mówił Andrzej Potocki

Zakapior Chmielu  … od fikołków do muzyki 

To nie jest tak, że Zakapiorzy przybywali w Bieszczady lata temu. One nadal wciągają magicznymi łapkami następnych mieszkańców. Poznani przeze mnie właściciele przeurokliwych pensjonatów – o których piszę na dole artykułu – także przybyli w niemal dzikie odstępy z ruchliwych miast. Tak, teraz oferują fajne miejsca noclegowe, ale pamiętam ich opowieści o początkach! To po prostu trzeba lubić – ciężkie, traperskie życie!

Tradycyjne chaty bieszczadzkie są pełne atrakcyjnego uroku.
Bieszczadzkie chaty mają swój niepowtarzalny, unikalny klimat.

Jednym z niedawno  przybyłych był także Przemek Chmiel. Zagościł w 2010 roku, porzucając dotychczasowe życie „magistra od fikołków” – jak sam o sobie mówił.  Zakochał się w Bieszczadach bez pamięci i choć nie urodził się w tym regionie, przyjechał tutaj z rodziną, by żyć w miejscu, które uważał za najpiękniejsze na świecie.

Idealnie zaaklimatyzował się, a jego poezja śpiewana uświetniła nie jeden wieczór. Jednak bieszczadzka trasa okazała się dla niego bardzo krótka, nie pokonał napotkanego na swojej drodze raka. Zmarł w  styczniu tego roku.

Ci, którzy zakochali się w Bieszczadach… 

Oprócz Zakapiorów, Bieszczady są pełne niesamowitych historii ludzi, którzy zakochali się w tych górach i „wsiąknęli” na zawsze.

W 2016 i 2017 roku Stacja HBO zrealizowała 2 sezony krótkometrażowych dokumentów Magiczne Bieszczady, które opisują piękne historie współczesnych Bieszczadników, którzy atrakcje i duchotę wielkiego miasta zamienili na bezkresną przestrzeń pięknych połonin…

Niżej linkuję pierwszy z tych filmów o sklepie w Wetlinie. Pozostałe znajdziecie w powiązanych.

Konno na bieszczadzkim szlaku do … grobu miłości  

Bieszczadzkie szlaki wręcz zapraszają na wyprawy konne, na przykład na hucułach z Wołosatego lub innej stadniny w sercu Bieszczad.

Wycieczki konne do doskonale znane atrakcje Bieszczadów
Bieszczady możesz zwiedzać pieszo, ale olbrzymią popularnością cieszą się również wycieczki konne!

Bo czyż to nie cudowne uczucie odwiedzić i poznać dzikie odstępy, spotkać wśród zarośli – niejadowitego – węża eskulapa ( największe skupisko w Europie Środkowej) lub dotrzeć do grobu hrabiny i  zaczarować dla siebie odrobinę miłości?

Z tym, że ten wąż niekoniecznie dla mnie – ofidiofobia włącza mi się na samą myśl o wężach!

wąz Esculap
Esculap o długości do 2 metrów  foto: Wikipedia

A wracając do hrabiny Klary. Postaci jak najbardziej prawdziwej, żyjącej nieopodal w  nieistniejącej dzisiaj wiosce Sianki wraz z mężem Franciszkiem w XIX wieku. Ona była hrabianką, on natomiast bogatym posiadaczem ziemskim – w tym także wioski Sianki ( do dzisiaj część wioski istnieje po ukraińskiej stronie).

Żyli w zgodzie, szczęściu i miłości, chociaż – podobno – złe były zwiastuny ich pożycia. W czasie ślubu zerwała się  ogromna wichura, niszcząc wiele domów, wyłamując drzewa i uszkadzając cerkiew. Z cerkwi zerwany został krzyż, który wbił się na przeciwległym brzegu pobliskiej rzeki. Państwo Klara i Franciszek Stroińscy wybudowali w tym miejscu cerkiew i od tej pory żyli w prawdziwej sielance.

droga a nad nią drzewa wygięte w łuk
Zielona trasa pośród drzew

Aż do czasu gdy Klara ciężko zachorowała. Nie pomogli wezwani medycy, Klara wkrótce zmarła. Franciszek pochował ją i pozostał jej wierny aż do śmierci 26 lat później. Przez te wszystkie lata codziennie odwiedzał grób żony, patrząc na grób z wyrytym przez niego napisem: „Dla tej, która uczyniła mnie najszczęśliwszym z ludzi”. Po śmierci został pochowany obok żony.

Żeby odwiedzić ich grób, trzeba udać się ścieżką dydaktyczną z Bukowca do źródeł Górnego Sanu. Trasa jest ciekawa, ale dość męcząca – w dwie strony około 6 godzin, a grób znajduje się około 40 minut przed końcem ścieżki. Warto jednak pokonać ją do końca, bo tylko odwiedzenie Grobu Hrabiny ( tak nazywany jest grób Klary i Franciszka), gwarantuje znalezienie  szczęścia w miłości – takie jest przesłanie niezwykle mocnego uczucia tej pary, nazywanej bieszczadzkimi Romeo i Julią.

Każdy zwykły widok w Bieszczadach jest niezwykłą atrakcją
W Bieszczadach nawet łąka zachwyca

Jedzie kolejka bieszczadzka  

Od paru lat znowu jeździ Bieszczadzka Ciuchcia, sypiąc iskrami i wypuszczając kłęby dymu. Obecnie co prawda nie wozi drewna, ale ludzi chcących z bliska poznać urok takiej „wyprawy”.

Jeżeli chodzi o bieszczadzkie atrakcje – to punkt obowiązkowy wycieczki, obok zimnego piwa w Siekerezadzie, szlaku do Chatki Puchatka i wejścia na Tarnicę.

Główną stacją kolejki bieszczadzkiej jest przystanek Majdan, z którego kolejka wyrusza na dwie trasy.

Rozkład jazdy dostępny na stronie Bieszczadzkiej Kolejki.

Wąskotorowa kolejka Ciuchcia rusza w trasę ze stacji Majdan
Ciuchcia rusza w trasę ze stacji Majdan – to obowiązkowa atrakcja zwłaszcza dla najmłodszych!

Za wejście na teren stacji kolejki bieszczadzkiej trzeba zapłacić bilet wstępu 2 zł i w jego ramach można zwiedzić Muzeum Kolejnictwa Bieszczadzkiego. Oprócz reliktów typowo związanych z kolejnictwem z tych stron, rewelacyjna jest wystawa dioram na temat kolejnictwa zrobionych przez księdza Janusza Grygiera.

Realizuje on swoją pasję, tropiąc kolejowe absurdy na terenie całego kraju. Dla mnie hitem są… przekładane tory na czas przejazdu pociągu.

miniaturka domu i torów kolejowych - w muzeum w Majdanie. Znajduej się tam pełno dioram - warto je koniecznie zobaczyć!
Diorama  – jedna z wielu – księdza Janusza Grygiera w Muzeum w Majdanie

Bieszczady noclegi – gdzie przyłożyć głowę do poduszki?

Oczywiście, w Bieszczadach jest pełno miejsc na noclegi, ja mogę polecić Ci następujące miejsca, które odwiedziłam, i w których można poczuć ducha Biesów i Czadów:

  • Chata Magoda w Lutowiskach  prowadzona przez Jagodę i Maćka, którzy przybyli w Bieszczady ze Szczecina. Urzekła mnie stara chata z cudownymi wnętrzami, gospodarze i otoczenie. Historia do przeczytania w książce Jagody Miłoszewicz „Chata Magoda. Ucieczka na wieś”
  • Siedlisko Brzezinak w Przysłupiu. Marzeniem Krzysztofa  – pochodzącego z Warszawy – było zamieszkanie w Bieszczadach. Ich rodzinny Brzeziniak powstawał latami. Poznałam to miejsce, gdy były tylko pokoje do wynajęcia i cudowny domek (świetlica z kuchnią 🙂 na wodzie. Dziś Brzeziniak jest rozbudowany, ale nadal klimatyczny. W 2016 roku byłam na zorganizowanym przez nich  Bies Czad Blues ( odbywającym się corocznie latem).
  • Krywa Chata – to miejsce uwielbia mój syn Radek, co prawda nocleg tam nie jest tani, ale wszystko rekompensują piękne widoki zza okna. Pamiętaj, że tutaj nikt nie serwuje posiłków! Jeżeli marzysz o spokojnym, cichym miejscu i noclegu, w miejscu, w którym naprawdę wypoczniesz – warto się tam wybrać!
  • Klimatyczne chaty lub pokoje do wynajęcia w Wetlinie, Cisnej lub innych przysiółkach znajdziesz w tej wyszukiwarce (polecam zwłaszcza noclegi w Krzywym i Przysłupie, skąd mamy piękny widok na połoniny – chyba najlepszy w całych Bieszzczadach) Klimatyczny nocleg w Bieszczadach.

Gdzie zjeść 

By się porządnie najeść i zakosztować lokalnej kuchni – proponuję udać się do Cisnej. 

Karczma Łemkowyna” w Cisnej jest dla nas miejscem, do którego codziennie wracamy na wieczorne biesiadowanie, a na kawkę i szklanice lokalnego piwa wpadamy do „Siekierezady”. 

Mój syn Radek uwielbia też w lokalne, mięsne specjały w karczmie „Troll” (kiełbaski i rzeczy z grilla). Wystrój w niej nie powala, obsługa jest dość chłodna, ale warto spróbować miejscowych pyszności.

Karczma Łemkowyna to miejsce, którym zdecydowanie warto zjeść w Bieszczadach, kiedy wygłodniałeś bo zwiedziłeś wszystkie atrakcje
Łemkowskie jedzenie i klimat niepowtarzalny – tu na pewno warto zjeść w Bieszczadach!
napisa na desce zawieszonej pod sufitem restauracji w Cisnej - jej wystrój jest niesamowity
I to jest prawda!

Bieszczadzkie Anioły 

Pełno ich wszędzie, opanowały całe góry, tylko trzeba umieć je dostrzec. I tak łatwo stać się ich bratem…

we wnętrzu łemkowyny ciężko skupić się na jedzeniu, bo warto zobaczyć i przyjrzeć się całemu wystrojowi restauracji
Wypatruj, a na pewno je dojrzysz…

Pomocą służące informacje w Bieszczadzie

  • Opłaty za jednorazowe  wejście do Bieszczadzkiego Parku Narodowego, wynosi 6 lub 7 zł ( w zależności od trasy)
  • W terminie  od 1 lipca do 31 sierpnia  2017 można nabyć bilet wielokrotny w cenie 18 zł – normalny i 9 zł – ulgowy. Bilet wielokrotny uprawnia jedną osobę do czterokrotnego wstępu na szlaki turystyczne oraz ścieżki przyrodnicze Bieszczadzkiego Parku Narodowego. można zrealizować w dowolne 4 dni przez 14 dni od wystawienia.
  • Przy planowaniu wyprawy na szlaki do parku pomocna może być strona z godzinami przejść i możliwością planowania tras.
  • Z regularną komunikacją w Bieszczadach jest kiepsko – „auto stop” jest nadal aktywny. Na szczęście, w sezonie, do największych atrakcji kursują prywatne busy. Jeżeli masz pecha i nic nie nie jedzie – skorzystaj z wyszukiwarki Google, znajdziesz w niej namiary na kilku prywatnych przewoźników.
rozkład jazdy autobusów na trasie na szlaki w bieszczady
Dostępne autobusy – szału nie ma…

Ech, Bieszczady… 

Wyjątkowy to był dla mnie wyjazd, bo urodzinowy.

Kilka lat temu, mój bardzo już dorosły syn, zaproponował, że w ramach corocznego prezentu urodzinowego zabierze mnie na górską włóczęgę.W tym roku padło na połoniny … i nie tylko.

Cudownie spędziliśmy razem czas, wędrując, gadając i milcząc. Dzięki Radziu!

kobeta i mężczyzna na tle gór
My na Tarnicy

Moje Bieszczady – zanuć razem z KSU

Moje Bieszczady – jak śpiewa „Siczka”, tym razem z Małgosią Ostrowską – są „moimi ” górami dla wielu  nas.

Nie mogło zabraknąć tego utworu w mojej bieszczadzkiej opowieści. 

Co jeszcze warto zobaczyć w Bieszczadach 

Bieszczady – pięć niezwykłych miejsc i jedna knajpa, w której znakomicie karmią

Bukowe Berdo – fotorelacja z niezatłoczonej, bieszczadzkiej połoniny

W Bieszczadach nie tylko połoniny – fotorelacja z trasy na Wielką Rawkę

Bieszczadzka galeria

szlaki w górach

Szukasz noclegu w Bieszczadach? Skorzystaj z poniższej wyszukiwarki

Niżej znajdziesz mapę z noclegami w Bieszczadach z serwisu Booking. Jeżeli mój artykuł o bieszczadzkich szlakach i atrakcjach Ci się podobał, możesz z niej skorzystać. Gdy zarezerwujesz nocleg, otrzymam z tego niewielką prowizję (Ciebie to nic nie kosztuje). Dziękuję 🙂


Booking.com

Wybierasz się w Bieszczady? Masz pytania dotyczące wyjazdu? Pisz śmiało w komentarzu, postaram się odpowiedzieć 🙂

Jeżeli masz pytania dotyczące podróży w Bieszczady – pisz śmiało w komentarzu. Napisz też, czy możesz polecić dobre, klimatyczne noclegi lub miejsce z pyszną kuchnią 🙂

 źródło: Wikipedia, teksty utworów Eugeniusza Olejarczyka „Siczki” z KSU,”Za mgłą” KSU,”Majster Bieda” Wojtka Belona, Przemka Chmiela, SDM, Wolna Grupa Bukowina, Harasymowicza, Leśmiana, Andrzej Potocki
Oceń artykuł
[Głosów: 1 Średnia: 5]

Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!

Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!

Poprzedni artykułYoga, głęboki relaks i detoks organizmu na chorwackiej wyspie Pašman
Następny artykułPanele na ścianę – co wybrać do kuchni, łazienki lub salonu?
Subscribe
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Klaudia Sawa
Klaudia Sawa
3 lat temu

Świetny artykuł 🙂 Kocham Bieszczady, mam nadzieję pojechać tam w tym roku.
Pozdrawiam

Danuta Walter - Urych
3 lat temu
Reply to  Klaudia Sawa

Witam, podziel się wrażeniami z trasy, która zostanie Ci najmocniej w pamięci! pozdrawiam Dana

Sylwia Maj
Sylwia Maj
3 lat temu

Bieszczady cudowne. Spokój ,piękno przyrody i wiele innych czynników sprawia ,że człowiek ma chęć zaszyć się tam na wiele ,wiele dni-tygodni-miesięcy ……a w końcu lat. Jak najdalej od zgiełku miasta i szarej codzienności. Uciec od polityki i wszystkiego co z nią związane,bez tv , może tylko radyjko ;).
Blog świetny.Pozdrawiam i życzę sukcesów w jego prowadzeniu.
Niestety nie posiadam konta na FB ,ale i tak lubię ten blog :*)

Danuta Walter - Urych
3 lat temu
Reply to  Sylwia Maj

Witam :). Co tam FB ( jakoś muszę zaistnieć w sieci), cieszę się, że zaglądnęłaś na moją stronę – to jest dla mnie ważne, a jeszcze ważniejsze, ze spodobało Ci się, to co piszę. Pozdrawiam serdecznie Dana

Sylwia Maj
Sylwia Maj
3 lat temu
Reply to  Dana

Jedni mają smykałkę do prowadzenia bloga o podróżowaniu, a inni mogą tylko sobie czytać i ewentualnie z nudów coś uszyć -jak w moim przypadku☺. Chętnie będę tu wracała .

Danuta Walter - Urych
3 lat temu
Reply to  Sylwia Maj

Bardzo się cieszę, że do mnie zaglądnęłaś. I to jest cudowne, że mamy smykałkę do różnych rzeczy! Ja siebie nie podejrzewałam oto, że mogę pisać bloga! pozdrawiam serdecznie Dana

Danuta Pledziewicz
Danuta Pledziewicz
3 lat temu

Przeczytałąm artykuł z zapartym tchem!!Poczułam sie taj jakbym tam już była!!Ogromnie lubię podróże ale nigdy nie miałam dosć kasy aż do teraz,gdy zaczęłam pracę w Niemczech jako opiekunka!Mnie niewiele potrzeba na dzień dzisiejszy-trochę rwmontu zrobię a resztę zarobionych pieniędzy poświęcę na wypady!1tylko samotne-a ludzi wszędzie się znajdzie przecież?!Na stałe mieszkam w Koscierzynie i mam w zasięgu ręki Szwajcarię Kaszubską-troszkę przypomina ona Bieszczady ale tylko troszkę!!Dziękuję za cudny artykół-będę juz od teraz Ciebie czytać Wagabundo!!Pozdrawiam.Danuta.

Danuta Walter - Urych
3 lat temu

Bardzo dziękuję, że do mnie napisałaś. Cieszę się, że „zasmakowałaś” nieco w moich ulubionych górach!. Wkrótce na stronie pojawią się klimaty nieco innych gór – Dolomitów – w których teraz przebywam, ale i tak bieszczadzkie połoniny jakoś najmocniej zapadają mi w pamięć. Życzę Ci powodzenia i spełnienia podróżniczych marzeń. Dana

Maria Suwińska
Maria Suwińska
2 lat temu

Kocham Bieszczady to moje rodzinne strony.Mieszkam nad morzem,ale moje serce tęskni za Bieszczadami.Dziękuję za ten cudny artykuł

Danuta Walter - Urych
2 lat temu

Witam, ja akurat teraz przebywam nad morzem…Pięknie, ale góry ponad wszystko. Cieszę się, że artykuł spodobał Ci się. pozdrawiam Dana

Danuta Walter - Urych
Dana - Jawagabunda. Zapraszam Was do bloga z dojrzałym spojrzeniem na świat, w którym będziemy wspólnie smakować życie ( dosłownie i w przenośni) i odkrywać w sobie zainteresowania. To blog dla nas - którzy mimo posiadania wielu lat - nadal z pasją idą przez siebie.