Donauradweg – w drugim dniu urok Linz

0
1131

Linz – miasto handlu, sztuki, aniołów, krasnali i Hitlera. Utworzone przez Rzymian, którzy podczas wojen na początku naszego stulecia na brzegu Dunaju założyli obóz rzymski – Castra Romana. Nadali mu nazwę Lenthia.

Spis Treści
Zwiń
Rozwiń

Jak zorganizować wyprawę rowerową wzdłuż Dunaju

Przydatne informacje o trasie z Pasawy do Wiednia i organizacji rowerowego wyjazdu znajdziesz w artykule   Donauradweg – przed wyruszeniem na trasę.

Drugi dzień: z Sankt Agatha do Linz – 73 km

Poranek cudowny, za sprawą kilku kilometrowego zjazdu: ” z górki na pazurki”. I tak minął cały dzień – na rozkoszowaniu się widokami, krótkimi postojami i …pedałowaniem. Może jedynie pogoda mogła być nieco lepsza, ale ok – nie czepiam się.

Koniec dzisiejszego odcinka nieco zepsuł cudowne wrażenia! Dziesięcio – kilometrowy odcinek wzdłuż bardzo ruchliwej drogi z Ottenshiem do Linz.

Upał, hałas i smród spalin – płuca po poprzedniej dawce tlenu nie są zadowolone. Ja też!

W przewodniku polecają, aby ten odcinek pokonać pociągiem – linia biegnie tuż obok i prowadzi specjalne wagony dla rowerów. Należało skorzystać z porady. Lub pojechać prawą stroną rzeki.

Linz
Uliczka w Linz
widok miasteczka położonego nad rzeką na trasie Donauradweg
Donauradweg – widoczki na trasie i przebłyski słońca

Stolica górnej Austrii – Linz

Po „złapaniu oddechu” późnym popołudniem wyruszam na spotkanie z Linz – jego aniołami i krasnalami.  Podążając główną handlową ulicą Landstrasse podziwiam wystawy oraz wiszącego nad głowami mieszkańców i turystów … metalowego anioła.

Obok prawie bezszelestnie przemykają tramwaje, ale – mimo lekkiego deszczu- nie dam się skusić!

I oto przede mną  Hauptplatz – największy średniowieczny rynek w Europie Środkowej. Otoczony wymuskanymi, odnowionymi, o pastelowych fasadach kamienicami.

W XIII wieku, gdy powstawał – na żądanie kupców, którzy nie mieścili się na sąsiednim, małym placu – nadano mu nazwę Markt Platz.

Wokół placu stawiano kamienice – o specyficznych, wąskich fasadach. Ze względów oszczędnościowych – nie materiałów budowlanych jednakże, ale podatkowych.

Otóż, jeśli dom był wyższy niż dwa piętra i szerszy niż trzy okna płacono znacznie większe podatki.

Najzacniejsze rodziny kupieckie miały tutaj swoje siedziby, a chcąc odpowiednio eksponować towar, rozbudowywali kamienice wgłąb. Do dziś można podziwiać długaśne, sięgające niemal 90 metrów budynki.

Miasto rozkwitało, tłumnie odwiedzane przez kupców i kupujących.

Ślad Habsburgów:

W Linz cesarz Fryderyk III spędził ostatnie lata swego życia.

metalowy anioł zawieszony na budynku
Linz – nad głowami anioły
plac z kamienicami wokół
Hauptplatz w Linz

Ślad złych czasów

Sielskość urokliwego miasta przerwała brutalnie II Wojna Światowa.To właśnie na Hauptplatz (przemianowany wtedy na Adolf Hitler Platz), ze znajdującego się rynku balkonu ratusza w 1938 roku, Adolf Hitler obwieścił rozentuzjazmowanemu tłumowi swoich zwolenników zajęcie Austrii.

Linz był jego ukochanym miastem, spędził tu dzieciństwo, a po wojnie planował wrócić do korzeni i osiąść w mieście z Ewą Braun. Zamienił Linz z miasta kupieckiego na przemysłowe ( chcąc nie chcąc zwiedzałam je z roweru, bo zakłady okalają i okopcają miasto), a zamierzał stworzyć stolicę kultury przewyższającą Wiedeń.

Miało powstać Muzeum Wodza, gdzie byłyby eksponowane wszystkie zrabowane w Europie dzieła sztuki. A także świadczący o potędze Wodza pięcio gwiazdkowy hotel Adolf Hitler Hotel i w jego sąsiedztwie 162 -metrowa dzwonnica, w której mieli być pochowani ( przeniesione zwłoki) jego rodzice.

Niemym świadkiem wydarzeń była „Trójca Święta” patrząca w dół ze stojącej na rynku 20 – o metrowej, barokowej kolumny. Postawiono ją jako wotum dziękczynne, a symbolizuje szczęśliwe uniknięcie wojny, opanowanie pożaru i ujarzmienie epidemii dżumy w poprzednich wiekach.

Historia zatoczyła koło i wokół kolumny co weekend odradza się kupiecki klimat miasta – wyrasta pstrokaty targ staroci, różności i specjałów regionalnych.

kolumna z rzezbami stojąca na srodku rynku
Wotum  dziękczynne w centrum Linz

Słynnym tramwajem na wzgórze

Tramwaj numer 50 kursuje od 1898 roku. Uznany wówczas – dzięki zastosowanej szynie zębatej – za jeden z cudów techniki, wciągającej „niemal pionowo” wagonik na górę.

W tramwaju numer 50, odjeżdżającym z Hauptplatz przenoszę się na drugą stronę Dunaju, do krainy krasnali na wzgórzu Pöstlingberg.

Jako, że od 2009 roku włączono go w ogólnie działający system komunikacji tramwajowej w mieście, na przejazd obowiązuje normalny bilet kupiony w automatach.

Nawet nie czuję ponad 10 % wspinaczki na odcinku 2,9 kilometra i już po kilkunastu minutach osiągam cel.

Spaceruję wokół pochodzącego z czasów napoleońskich Fortu Pöstlingberg, wśród krasnali i podziwiam panoramę Linz nocą.

Grotę dawnej wieży fortyfikacyjnej zajmuje Świat Bajek i Krasnali  (Die Welt der Märchen und der Zwerge). W tym muzeum można zobaczyć bajkowe rzeźby, miniaturę Hauptplatz i przejechać się  Grottenbahn – podziemną kolejkę w kształcie buchającego ogniem smoka.

Efektów dodatkowych dostarcza … burza. Błyskawice rozświetlają niebo – robi się surrealistycznie i groźnie. Już tylko rzucam okiem na  piękną barokową Bazylikę Siedmiu Boleści Matki Bożej i zbiegam w strugach deszczu do kolejki.

tramwaj nr 50 w Linz
Słynny tramwaj nadjeżdża
budynek nad rzeką mocno podświetlony
Filharmonia w Linz podziwiana z odległości
dużo świateł - miasto noca
W dole Linz

Tort w kratkę i inne atrakcje turystyczne Linz

Zabrakło mi czasu na słynny smakowy przystanek z Linzer Torte, skok w przyszłość w zaczarowanym świecie opanowanym przez wszystko mogące maszyny w Muzeum Ars Elektronika Center i łyk nowoczesnej sztuki na podniebnej wystawie w OK Centrum czy nocleg godny szaleństwa w Pixel Hotel.

  •  Muzeum Ars Elektronika Center miejsce, gdzie naukowcy wespół z artystami wykuwają naszą świetlaną przyszłość  i przenoszą w „nierzeczywistą rzeczywistość”.
  • Ok Centrum, w 2016 roku czynne pomiędzy  21 maja a 16 października. Na dachu gospodarzą anioły, a a swoich przedstawicieli porozrzucali po całym mieście – jednego z nich spotkałam gdy przelatywał nad  Landstrasse. Wystarczy zawitać do Höhenrausch aby wniknąć w fascynujący świat istot niebieskich i odkryć sztukę w ciekawy sposób w tak niezwykłym miejscu.
  • Linzer Torte  pachnie orzechami, cynamonem i marmoladą z czerwonych porzeczek. Nosi zaszczytne miano najstarszego tortu świata, jako że jego recepturę spisano już  w 1696 r. Nikt jej nie zastrzegł, a podobno najlepszy torcik można zjeść na ulicy Herrenstrasse w kawiarni Leo Jindrak.

Mało tego, nie tylko zjeść, ale inwestując 17€ samemu upiec pod czujnym okiem mistrza Leo Jindrak III. Jego pradziad przybył do Linz z Czech, a mając w posiadaniu oryginalny przepis (takich przepisów jest co prawda wiele i każda cukiernia chwali się, ze to właśnie jej jest ten najbardziej prawdziwy), pieści podniebienia smakoszy już od 1929 roku.

Wracając do wypieku – niestety, nie zostaną nam zdradzone żadne tajniki przepisu. Kruche, pachnące orzechami i cynamonem ciasto dostaniemy gotowe do rozwałkowania.

Na to położymy marmoladę, którą przykryjemy wałeczkami ciasta tworząc charakterystyczną kratkę. Ciasto do pieca. A my do hotelu, gdzie po ostygnięciu ciasto zostanie nam dostarczone.

Idealne nawet dla antytalentów cukierniczych! Zawsze 100 procent sukcesu! Podobno :).

A jeżeli nie zdążymy ani upiec, ani skosztować w kawiarni, gdy zamówimy za pośrednictwem strony cukierni, przyślą nam do domu. Jako, że najlepiej smakuje, gdy odstoi kilka dni, absolutnie nie zaszkodzi mu kilkudniowa podróż. Świetny pomysł na prezent – oryginalny Tort Linz ( dla przyjaciół lubiących dobre słodkości).

  • Pixel Hotel – niby hotel, a tak naprawdę projekt artystyczny. Bo Pixel to sześć rozrzuconych po Linzu apartamentów (a także jeden w Enns). Niekiedy tuż w centrum – jak ten w pasażu czy galerii – lub okolicy, do której podążając z mapą atrakcji turystycznych w ręku, raczej byśmy się nie zapuścili. Do wyboru apartament z własnym ogrodem, łóżkiem przypominającym skrzyżowanie kołyski z pająkiem lub… zacumowana na Dunaju barka. W cenie powyżej 140 € za pokój dwuosobowy, w cenie jest talon na śniadanie w okolicznej restauracji i karta miejska.
kawałek ciasta z nadzieniem z czerwonych porzeczek
Może i nie oryginalny „linzowski” , ale znakomity

Hotel w Linz 

Zatrzymałam się 4 * Hotel Schillerpark Linz. Przyjemny hotel, położony w pobliżu centrum miasta. Wart polecenia. Dobre miejsce do zwiedzania i odpoczynku.

Wzdłuż Dunaju – od Pasawy do Wiednia: dzień po dniu

zaznaczona na mapie trasa do przejechania wzdłuż rzeki
Donauradweg – trasa wzdłuż Dunaju z Passau do Wiednia z oznaczeniami kilometrowymi

Przejedź ze mną całą trasę Donauradweg dzień po dniu. Kliknij w linki poniżej, aby zobaczyć relacje z poszczególnych dni:

Trasa Naddunajska –  niezbędne informacje

start z Passau – pierwszy dzień 

docieram do Linz – w drugim dniu

 Enns najstarsze miasto w Austriiw trzecim dniu

potęga opactwa w Melk   – w czwartym dniu 

piękno Doliny Wachau  – w piątym dniu

ostatni etap do Wiednia – szósty dzień 

rowerem w Austrii – przydatne informacje

Wybierasz się na trasę wzdłuż Dunaju? Masz pytania dotyczące wyjazdu? Pisz śmiało w komentarzu, postaram się odpowiedzieć 🙂      

Galeria z trasy

                                        

źródło:Imagesfoto, donauradweg.at, Donauregion     

Booking.com

Oceń artykuł
[Głosów: 0 Średnia: 0]

                                                  

Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!

Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!