
2016 Austria Joga i rowery Podróże Świat
Donauradweg – w drugim dniu urok Linz
Linz – miasto handlu, sztuki, aniołów, krasnali i Hitlera. Utworzone przez Rzymian, którzy podczas wojen na początku naszego stulecia na brzegu Dunaju założyli obóz rzymski – Castra Romana. Nadali mu nazwę Lenthia.
Jak zorganizować wyprawę rowerową wzdłuż Dunaju
Przydatne informacje o trasie z Pasawy do Wiednia i organizacji rowerowego wyjazdu znajdziesz w artykule Donauradweg – przed wyruszeniem na trasę.
Drugi dzień: z Sankt Agatha do Linz – 73 km
Poranek cudowny, za sprawą kilku kilometrowego zjazdu: ” z górki na pazurki”. I tak minął cały dzień – na rozkoszowaniu się widokami, krótkimi postojami i …pedałowaniem. Może jedynie pogoda mogła być nieco lepsza, ale ok – nie czepiam się.
Koniec dzisiejszego odcinka nieco zepsuł cudowne wrażenia! Dziesięcio – kilometrowy odcinek wzdłuż bardzo ruchliwej drogi z Ottenshiem do Linz.
Upał, hałas i smród spalin – płuca po poprzedniej dawce tlenu nie są zadowolone. Ja też!
W przewodniku polecają, aby ten odcinek pokonać pociągiem – linia biegnie tuż obok i prowadzi specjalne wagony dla rowerów. Należało skorzystać z porady. Lub pojechać prawą stroną rzeki.
Stolica górnej Austrii – Linz
Po „złapaniu oddechu” późnym popołudniem wyruszam na spotkanie z Linz – jego aniołami i krasnalami. Podążając główną handlową ulicą Landstrasse podziwiam wystawy oraz wiszącego nad głowami mieszkańców i turystów … metalowego anioła.
Obok prawie bezszelestnie przemykają tramwaje, ale – mimo lekkiego deszczu- nie dam się skusić!
I oto przede mną Hauptplatz – największy średniowieczny rynek w Europie Środkowej. Otoczony wymuskanymi, odnowionymi, o pastelowych fasadach kamienicami.
W XIII wieku, gdy powstawał – na żądanie kupców, którzy nie mieścili się na sąsiednim, małym placu – nadano mu nazwę Markt Platz.
Wokół placu stawiano kamienice – o specyficznych, wąskich fasadach. Ze względów oszczędnościowych – nie materiałów budowlanych jednakże, ale podatkowych.
Otóż, jeśli dom był wyższy niż dwa piętra i szerszy niż trzy okna płacono znacznie większe podatki.
Najzacniejsze rodziny kupieckie miały tutaj swoje siedziby, a chcąc odpowiednio eksponować towar, rozbudowywali kamienice wgłąb. Do dziś można podziwiać długaśne, sięgające niemal 90 metrów budynki.
Miasto rozkwitało, tłumnie odwiedzane przez kupców i kupujących.
Ślad Habsburgów:
W Linz cesarz Fryderyk III spędził ostatnie lata swego życia.
Ślad złych czasów
Sielskość urokliwego miasta przerwała brutalnie II Wojna Światowa.To właśnie na Hauptplatz (przemianowany wtedy na Adolf Hitler Platz), ze znajdującego się rynku balkonu ratusza w 1938 roku, Adolf Hitler obwieścił rozentuzjazmowanemu tłumowi swoich zwolenników zajęcie Austrii.
Linz był jego ukochanym miastem, spędził tu dzieciństwo, a po wojnie planował wrócić do korzeni i osiąść w mieście z Ewą Braun. Zamienił Linz z miasta kupieckiego na przemysłowe ( chcąc nie chcąc zwiedzałam je z roweru, bo zakłady okalają i okopcają miasto), a zamierzał stworzyć stolicę kultury przewyższającą Wiedeń.
Miało powstać Muzeum Wodza, gdzie byłyby eksponowane wszystkie zrabowane w Europie dzieła sztuki. A także świadczący o potędze Wodza pięcio gwiazdkowy hotel Adolf Hitler Hotel i w jego sąsiedztwie 162 -metrowa dzwonnica, w której mieli być pochowani ( przeniesione zwłoki) jego rodzice.
Niemym świadkiem wydarzeń była „Trójca Święta” patrząca w dół ze stojącej na rynku 20 – o metrowej, barokowej kolumny. Postawiono ją jako wotum dziękczynne, a symbolizuje szczęśliwe uniknięcie wojny, opanowanie pożaru i ujarzmienie epidemii dżumy w poprzednich wiekach.
Historia zatoczyła koło i wokół kolumny co weekend odradza się kupiecki klimat miasta – wyrasta pstrokaty targ staroci, różności i specjałów regionalnych.
Słynnym tramwajem na wzgórze
Tramwaj numer 50 kursuje od 1898 roku. Uznany wówczas – dzięki zastosowanej szynie zębatej – za jeden z cudów techniki, wciągającej „niemal pionowo” wagonik na górę.
W tramwaju numer 50, odjeżdżającym z Hauptplatz przenoszę się na drugą stronę Dunaju, do krainy krasnali na wzgórzu Pöstlingberg.
Jako, że od 2009 roku włączono go w ogólnie działający system komunikacji tramwajowej w mieście, na przejazd obowiązuje normalny bilet kupiony w automatach.
Nawet nie czuję ponad 10 % wspinaczki na odcinku 2,9 kilometra i już po kilkunastu minutach osiągam cel.
Spaceruję wokół pochodzącego z czasów napoleońskich Fortu Pöstlingberg, wśród krasnali i podziwiam panoramę Linz nocą.
Grotę dawnej wieży fortyfikacyjnej zajmuje Świat Bajek i Krasnali (Die Welt der Märchen und der Zwerge). W tym muzeum można zobaczyć bajkowe rzeźby, miniaturę Hauptplatz i przejechać się Grottenbahn – podziemną kolejkę w kształcie buchającego ogniem smoka.
Efektów dodatkowych dostarcza … burza. Błyskawice rozświetlają niebo – robi się surrealistycznie i groźnie. Już tylko rzucam okiem na piękną barokową Bazylikę Siedmiu Boleści Matki Bożej i zbiegam w strugach deszczu do kolejki.
Tort w kratkę i inne atrakcje turystyczne Linz
Zabrakło mi czasu na słynny smakowy przystanek z Linzer Torte, skok w przyszłość w zaczarowanym świecie opanowanym przez wszystko mogące maszyny w Muzeum Ars Elektronika Center i łyk nowoczesnej sztuki na podniebnej wystawie w OK Centrum czy nocleg godny szaleństwa w Pixel Hotel.
- Muzeum Ars Elektronika Center miejsce, gdzie naukowcy wespół z artystami wykuwają naszą świetlaną przyszłość i przenoszą w „nierzeczywistą rzeczywistość”.
- Ok Centrum, w 2016 roku czynne pomiędzy 21 maja a 16 października. Na dachu gospodarzą anioły, a a swoich przedstawicieli porozrzucali po całym mieście – jednego z nich spotkałam gdy przelatywał nad Landstrasse. Wystarczy zawitać do Höhenrausch aby wniknąć w fascynujący świat istot niebieskich i odkryć sztukę w ciekawy sposób w tak niezwykłym miejscu.
- Linzer Torte pachnie orzechami, cynamonem i marmoladą z czerwonych porzeczek. Nosi zaszczytne miano najstarszego tortu świata, jako że jego recepturę spisano już w 1696 r. Nikt jej nie zastrzegł, a podobno najlepszy torcik można zjeść na ulicy Herrenstrasse w kawiarni Leo Jindrak.
Mało tego, nie tylko zjeść, ale inwestując 17€ samemu upiec pod czujnym okiem mistrza Leo Jindrak III. Jego pradziad przybył do Linz z Czech, a mając w posiadaniu oryginalny przepis (takich przepisów jest co prawda wiele i każda cukiernia chwali się, ze to właśnie jej jest ten najbardziej prawdziwy), pieści podniebienia smakoszy już od 1929 roku.
Wracając do wypieku – niestety, nie zostaną nam zdradzone żadne tajniki przepisu. Kruche, pachnące orzechami i cynamonem ciasto dostaniemy gotowe do rozwałkowania.
Na to położymy marmoladę, którą przykryjemy wałeczkami ciasta tworząc charakterystyczną kratkę. Ciasto do pieca. A my do hotelu, gdzie po ostygnięciu ciasto zostanie nam dostarczone.
Idealne nawet dla antytalentów cukierniczych! Zawsze 100 procent sukcesu! Podobno :).
A jeżeli nie zdążymy ani upiec, ani skosztować w kawiarni, gdy zamówimy za pośrednictwem strony cukierni, przyślą nam do domu. Jako, że najlepiej smakuje, gdy odstoi kilka dni, absolutnie nie zaszkodzi mu kilkudniowa podróż. Świetny pomysł na prezent – oryginalny Tort Linz ( dla przyjaciół lubiących dobre słodkości).
- Pixel Hotel – niby hotel, a tak naprawdę projekt artystyczny. Bo Pixel to sześć rozrzuconych po Linzu apartamentów (a także jeden w Enns). Niekiedy tuż w centrum – jak ten w pasażu czy galerii – lub okolicy, do której podążając z mapą atrakcji turystycznych w ręku, raczej byśmy się nie zapuścili. Do wyboru apartament z własnym ogrodem, łóżkiem przypominającym skrzyżowanie kołyski z pająkiem lub… zacumowana na Dunaju barka. W cenie powyżej 140 € za pokój dwuosobowy, w cenie jest talon na śniadanie w okolicznej restauracji i karta miejska.
Hotel w Linz
Zatrzymałam się 4 * Hotel Schillerpark Linz. Przyjemny hotel, położony w pobliżu centrum miasta. Wart polecenia. Dobre miejsce do zwiedzania i odpoczynku.
Wzdłuż Dunaju – od Pasawy do Wiednia: dzień po dniu
Przejedź ze mną całą trasę Donauradweg dzień po dniu. Kliknij w linki poniżej, aby zobaczyć relacje z poszczególnych dni:
Trasa Naddunajska – niezbędne informacje
start z Passau – pierwszy dzień
docieram do Linz – w drugim dniu
Enns najstarsze miasto w Austrii – w trzecim dniu
potęga opactwa w Melk – w czwartym dniu
piękno Doliny Wachau – w piątym dniu
ostatni etap do Wiednia – szósty dzień
rowerem w Austrii – przydatne informacje
Wybierasz się na trasę wzdłuż Dunaju? Masz pytania dotyczące wyjazdu? Pisz śmiało w komentarzu, postaram się odpowiedzieć 🙂
źródło:Imagesfoto, donauradweg.at, Donauregion
Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach!
Wypełnij formularz, zapisz się na listę, a otrzymasz regularnie informacje o nowych przepisach i relacjach z podróży!





